Deconstructing Sequence: “Poszukiwaliśmy zadowalających rozwiązań”

Niejednokrotnie zakończenie działalności zespołu daje początek nowemu projektowi. Tak było z Northwail, nieistniejącą już formacją ze Szczecina, na której to szczątkach zrodził się death metalowy Deconstructing Sequence. Debiut ukazał się w kwietniu pod banderą Via Nocturna, a jeśli wierzyć samym twórcom, już teraz zaczynają myśleć nad nowym materiałem. Co nieco na temat przeszłości, science fiction, a także samym procesie powstawania swojego pierwszego pełnowymiarowego albumu opowiedzieli Morph i Tiberius.

Skoro już na wstępie wspomniałem naszym czytelnikom o Waszym wcześniejszym zespole, może sami powiecie o Northwail i co poszło nie tak, że zespół koniec końców przestał istnieć?

Morph: Northwail to już stare dzieje. Dobrze się bawiliśmy, nagraliśmy dwie bardzo fajne płyty, zagraliśmy trochę dobrych koncertów. Jednak nie odnosiliśmy wielkich sukcesów i trochę nas to demotywowało. Przyszedł wreszcie moment kiedy mieliśmy nieco inne spojrzenie na to, co chcemy robić. Trzeba było na poważnie zająć się budowaniem życia. Nie zarabialiśmy tym na chleb, nie spłacaliśmy muzą kredytów, naturalną koleją rzeczy było rozejście się.

Czy teraz, będąc nieco bardziej „aktywni” muzycznie, myśleliście o reaktywacji, tak popularnej ostatnio wśród weteranów sceny, i spróbowania sił jeszcze raz? Moglibyście popłynąć wraz z nurtem dużej popularności polskiego black metalu, a przy okazji sprawdzić, czy dawne pomysły odnalazłyby się w dzisiejszych realiach.

M: Może wspomnieliśmy o tym raz czy dwa w rozmowach, ale na tym się skończyło. Wtedy byliśmy na innym etapie, świeżo po studiach lub jeszcze przed końcem. Na dzień dzisiejszy muzyka, jaką graliśmy byłaby zbyt absorbująca, żeby się nią zajmować równolegle z Deconstructing Sequence. Teraz jako projekt stricte studyjny jest dużo łatwiej to wszystko ogarnąć. Można spotkać się raz na jakiś czas, pchnąć sprawy trochę do przodu i odczekać do następnego spotkania tydzień lub nawet rok. Nie ma potrzeby ciągłego treningu zespołu.

Jak wielkie szanse właściwie dawaliście Northwail? Czy Deconstructing Sequence powstało na zasadzie całkowicie szufladowego pomysłu, czy już realnego zastępstwa dla rozpadającego się zespołu?

M: Szanse dawaliśmy spore, ale prawdę mówiąc, byliśmy zbyt mało obyci w świecie muzycznym, żeby wyciągnąć maksymalny potencjał tego zespołu. Po rozpadzie Northwail, Tiberius nadal był fontanną pomysłów, także DS to właściwie jego dziecko. Pociągnął mnie za sobą i tak właśnie powstały dwie EPki oraz nasz najnowszy album.

Nie chcieliście kontynuować projektu po Twoim wyjeździe?

Tiberius: Decyzja o zakończeniu Northwail została podjęta wiele miesięcy przed moim wyjazdem. Po tym jak zamieszkałem w Taunton, rozpocząłem intensywniejszą pracę nad muzyką i tam narodził się pomysł powołania do życia DS.

Jak długo powstawał cały materiał na debiutancki album? Czy wielokrotnie zmienialiście swoje założenia w trakcie prac nad wydawnictwem, czy od samego początku dążyliście do osiągnięcia jakiejś konkretnej wizji?

M: Album tworzyliśmy trzy lata, mogliśmy znacznie szybciej, ale tryb życia nam na to nie pozwolił. Pierwsze dwie EPki były dla nas polem testowym. Nawiązaliśmy współpracę z braćmi Jabłońskimi i przez dwa wydawnictwa „docieraliśmy się”, poszukiwaliśmy zadowalających nas rozwiązań. Opłaciło się, wiedzieliśmy czego chcemy, co działa, a co nie. Debiut jest już bardzo przemyślanym i dobrze wymierzonym ciosem.

T: Byliśmy w stałym kontakcie z Morphem, i gdy czuliśmy, że mamy materiał, który można nagrać i wydać, rozpoczęliśmy proces nagrywania i aranżacji numerów w trakcie moich urlopów w Polsce. Podczas nagrań poprosiliśmy o współpracę J. Nerexo z Shadows Land, którego znałem wcześniej ze Stargardu. Z Arkiem “Arem” Jabłońskim pracowaliśmy jeszcze jako Northwail podczas albumu Cold Season, dlatego wybór był raczej oczywisty. Trzy lata temu wróciłem z Anglii i od teraz cała muzyka jest tworzona tutaj.  Byliśmy już wtedy po dwóch EP-kach i wiedzieliśmy dokładnie co chcemy zrobić, i jakich środków użyć, by to osiągnąć.

Cosmic Progression […], podobnie zresztą jak i poprzedzające go EPki, jest death metalową wariacją na temat kosmosu, science fiction i ogromu wszechświata. Skąd wzięło się zagłębienie w tej tematyce, a jednocześnie dość mocne odcięcie się od klasycznych flaków, tortur i ogólnego zepsucia? Byliście zmęczeni formułą gatunku? Co prawda nie jesteście pierwsi, którzy przenoszą ekstremalny hałas na inną orbitę, ale ciekawi mnie pomysł Waszego konceptu.

M: Ja i Tiberius jesteśmy fanami sci-fi, a wszystko zaczęło się tak naprawdę w Northwail, jeszcze zanim się poznaliśmy. Na Genesis jest kawałek Shadow of Oblivion opowiadający o nadejściu potężnej pradawnej istoty, takiego Thanosa, który łapie wszechświat za ryj, robi z nim porządek, a następnie odchodzi skąd przyszedł. Jeden z moich ulubionych! Zawsze gdzieś to we mnie siedziało – cyberanioły, technologiczna zagłada, tajemnice wszechświata, to jest dopiero black metal! Kiedy zaczęliśmy zbierać do kupy pierwsze motywy na Year One pomyślałem, że ten koncept bardzo dobrze pasowałby do kierunku muzycznego, w którym podążamy. No bo co? Znowu flaki, tortury, ogólne zepsucie?

T: Nasze korzenie zawsze pozostaną osadzone w black i death metalu, ale chcieliśmy też nadać tej muzyce trochę świeżości. Nie wydalibyśmy tego materiału, gdybyśmy nie byli pewni, że posiada on coś, co wznosi nas na wyższy poziom.

Temat cyberaniołów i technologicznej zagłady jakoś kojarzy mi się z serią anime Neon Genesis Evangelion, gdzie właśnie tematyka egzystencjalna i religijna mieszała się z futurystyczną wizją oraz życiem pozaziemskim. Znacie tę produkcję? Jestem też ciekaw, które kamienie milowe naukowej fantastyki uważacie za totalnie przereklamowane i nie rozumiecie fenomenu ich popularności.

T: Z Neon Genesis Evangelion miałem krótką styczność jeszcze w liceum, ale nie zostałem jakimś wielkim fanem. Może to przez ich kulturę, nie mogłem przekonać się do przeglądania komiksów od tyłu. Klasyka sci-fi, która nas interesuje i inspiruje to głównie końcówka lat 90′ i produkcje jak np. seria Obcy, Terminator czy wiekopomna Odyseja Kosmiczna. Potem na skutek dynamicznego rozwoju CGI wychodziły coraz to gorsze produkcje. Nie trzeba było już się tak starać, wystarczyło mieć budżet na spektakularne widowisko. Przechodząc do drugiej części pytania, to moim zdaniem, Avatar zasługuje na miano najbardziej przereklamowanego filmu ostatnich lat. Serio, nie ma tam nic oprócz hajsu wydanego na efekty specjalne i wspomniane CGI. Płytka i zerżnięta z Pocahontas fabuła, nieciekawe postaci, a dialogi są równie przyjemne jak rozwolnienie. Nie zdzierżyłem tego filmu i zasnąłem na jego końcówce. Z drugiej strony, jednym z bardziej niedocenionych filmów jest ostatnia odsłona przywołanego już Obcego. Ludzie śmieją się, że to film o androidach grających na flecie, ale takiego kina brakowało mi od lat. Niestety Scott strzelił sobie w stopę promując ten film niesłusznie jako remake “jedynki” i został za to pokarany w box office. Nie będziemy już niestety świadkami narodzin rasy ksenomorfów z rąk Davida. Szkoda.

Odnoszę nieco wrażenie, że Cosmic Progression […] to taki test maksymalnych umiejętności, co może potwierdzać długość numerów na Waszym pierwszym krążku. Godzinny debiut to może nie tyle niecodzienna, co dość odważna decyzja w dzisiejszych czasach, gdy ogrom muzyki zalewa nas praktycznie każdego dnia, a i sami słuchacze są mniej cierpliwi niż kiedyś. Nie wspominając już o samych wymaganiach względem nowych wydawnictw. Nie mieliście obaw, że długość materiału zadziała na Waszą niekorzyść i spora część zwolenników nie da szansy materiałowi na samym starcie?

M: DS nie gra muzyki dla ludzi mających problemy ze skupieniem się na słuchaniu. To nie jest „easy listening”, nie puścisz sobie tego w tle do pracy czy nauki. Płyta nie jest długa jak na nasze standardy, płyty Northwail też miały po 50 minut. Dodatkowo poszliśmy na spory kompromis w kwestii długości kawałków. Ze względu na stopień skomplikowania muzyki odeszliśmy od formatu 8-12 minut, jaki stosowaliśmy w Northwail, na rzecz 5-7 minut. Nie uważamy tego za test umiejętności, raczej wykorzystaliśmy gruntownie nasz repertuar muzycznych zagrywek.

T: Uwierz, że gdybyśmy chcieli, to zapewne zrobilibyśmy o wiele bardziej skomplikowany materiał. Riffów i pomysłów na Cosmic Progression […] było mnóstwo i poszliśmy na duże ustępstwa. Chcieliśmy też dać J. Nerexo pole do popisu i przygotować ten album pod jego świetne pomysły i umiejętności.

J. Nerexo już parokrotnie został wymieniony w trakcie naszej rozmowy. Myślę, że to dobry moment, by przybliżyć fanom szczegóły jak doszło do nawiązania z nim współpracy.

T: Jak wspomniałem, Shadows Land było mi bardzo bliskie ze względu na Stargard. Zawsze byłem fanem ich muzyki i nietuzinkowych pomysłów. Natomiast Jarek jest fenomenalnym perkusistą i niezmiernie cieszę się, że mógł dołożyć swoją cegłę do naszych wydawnictw. Mam nadzieję, że to nie był ostatni raz, kiedy brał udział w naszych nagraniach.

Jakie są Wasze plany względem uformowania stałego składu, z którym będziecie mogli koncertować? O ile w ogóle bierzecie pod uwagę występy na żywo z DS.

M: To się nie wydarzy. Uruchomienie koncertów z DS wymagałoby nakładów czasu, których nie mamy. Druga sprawa – to nie jest muza koncertowa.

T: Szanse na występy na żywo są bardzo małe, ale pracuje już nad materiałem na następne wydawnictwo i nie ukrywam, że będzie to zupełnie coś innego, lecz równocześnie mieszczące się w ramach naszego klimatu. Na Cosmic Progression […] wydusiliśmy do maksimum koncepcje elektroniki i kolejny album będzie zdecydowanie bardziej gitarowy. To oczywiście odległa wizja, ale następna płyta DS powstanie i wtedy ocenimy, czy da się zaprezentować ten materiał na żywo.

Nie myślałeś, by podczas swojego wyjazdu znaleźć lokalnych muzyków, z którymi mógłbyś realizować swoje plany na miejscu?

T: Prawdę powiedziawszy nie wyjechałem do Anglii, by szukać kompanów do grania. Zespół i jego funkcjonowanie zależy od zgranych ludzi, którzy są świadomi tego, co robią i którym można zaufać. Nie miałem czasu rozglądać się za nowymi muzykami, uczyć się pracy z nimi i mieć nadzieję, że zrozumieją moją koncepcję grania i pisania muzyki. Wizja była sprecyzowana i oprócz J. Nerexo nie potrzebowaliśmy nikogo, by osiągnąć założony cel.

Tutaj pytanie do Tiberiusa. Czy dostrzegasz jakieś wyraźne różnice między Polską a Wyspami, jeżeli chodzi o możliwość wydania swojego materiału?

T: Uważam, że w przypadku DS nie ma większego znaczenia czy płyta byłaby wydana w Anglii, czy też w Polsce. Trochę już liznęliśmy świata wydawnictw i agencji PR-owych, wiemy jak to mniej więcej funkcjonuje. Bez jakiejś większej rozpoznawalności nie można liczyć na wiele. Jest to wieloletnia, żmudna praca nad budowaniem wizerunku i szacunku w muzycznym świecie. Pracujemy oczywiście nad tym, istniejemy, wydajemy płyty od ponad dziesięciu lat i ciągniemy temat do przodu. Być może to właśnie Cosmic Progression […] da nam szansę wspiąć się na wyższy poziom i sprawi, że pojawią się zupełnie nowe możliwości.

W jaki sposób zamierzacie promować Wasz najnowszy album? Sprawdzając rodzime i zagraniczne recenzje, można przyjąć, że płyta trafiła w gusta redaktorów.

T: Promocję płyty zaczęliśmy już pod koniec 2017 roku, kiedy nie mieliśmy jeszcze podpisanej umowy z Via Nocturna. Korzystaliśmy po raz kolejny z usług kanadyjskiego Dewar PR, który zrobił nam kampanię promocyjną. Wykorzystałem też kontakty w USA (Paragon Records) i Japonii (Disk Union), by mieć pewność, że płyta będzie dostępna za oceanem w ciągu kilku dni. Mamy też pomoc ze źródeł w Anglii (Extreme Metal At It’s Finest) i trzeba powiedzieć, że płyta trafia do nowych odbiorców, a także sprzedaje się w formie elektronicznej, jak i fizycznej. Zapraszamy na naszego Facebooka, Bandcamp i Bigcartel. Planujemy jeszcze trochę popracować nad promocją, także to jeszcze nie koniec!

Dzięki wielkie za poświęcony czas i jak zawsze ostatnie słowa należą do Was.

T: Bardzo dziękujemy za możliwość przekazaniu paru słów o Deconstructing Sequence oraz za zainteresowanie i wsparcie ze strony Kvlt! Nasza podróż dopiero się rozpoczyna i na pewno przypomnimy o sobie raz jeszcze. Słuchaczom „otwartym” na świeży powiew metalowej anihilacji proponujemy zasiąść na kanapie, odpalić Cosmic Progression[…], zapiać pasy i zaczynamy odliczanie: 3, 2, 1, 0, start!

Deconstructing Sequence FB

Kup płytę/Buy CD

Materiały użyte w wywiadzie pochodzą od zespołu.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .