Devil In The Name: “Diabeł, stoner i blues”

Devil In The Name wymienia wokal i kontynuuje prace nad nową płytą. Jaki będzie efekt zmian personalnych i jak wyglądają najbliższe plany zespołu? Rozmawiamy z gitarzystą zespołu, Tomkiem Plewako.

Czy Devil In The Name od samego początku był zespołem ukierunkowanym na stoner?

To dobre pytanie, bo choć jesteśmy fanami Kyuss i całego stonera od przeszło 20 lat, to nasza muzyka jest o wiele  bardziej bogata i stoner to tylko jeden z elementów obok metalu, hard rocka, doom, psychodeli, spacerocka, occult, southern i bluesa…..i może jeszcze czegoś.

Jednak wyjściowo, definiowani jesteście jako kapela stoner metalowa. Skąd Wasze fascynacje tym gatunkiem i jego pochodnymi? Jak wyglądają inspiracje?

Pamiętam, jak pod koniec lat 90 trafiłem na kasetę Kyuss zatytułowaną „Welcome to Sky Valley” i odpadłem. Zacząłem szukać innych zespołów w tym klimacie… Razem z Danzig, Black Sabbath, The Doors i Type o Negative były to dla mnie najważniejsze inspiracjami w tamtym czasie, Kilka lat później poznałem nieodżałowanego „Apacza” z tarnowskich Gór i to był jedyny człowiek w okolicy, który tez interesował się taką muzyką i grał w zespole Cien Pesos, który wykonywał taką właśnie muzę. Zrobiliśmy razem kilka imprez i szukaliśmy dalej nowych kapel z tej niszy. Tak to się zaczęło dawno temu… bardzo dawno temu.

Od wydania albumu „Devil in The Name” wkrótce minie rok – pracujecie już nad czymś nowym?

Tak. Nowy materiał powstaje, ale ze względu na zmianę wokalisty potrzebujemy więcej czasu. Musimy się dograć

Czy nowy materiał będzie kontynuacją drogi obranej na poprzednim krążku?

Raczej tak, choć będzie też kilka niespodzianek. Jesteśmy wierni temu, co w nas gra, Devil In The Name nie zrobi nagłego zwrotu w poszukiwaniu posłuchu i w pogoni za trendami. Ci, którzy znają naszą muzykę, nie rozczarują się. Ci, którzy będą mieli ochotę poznać – z pewnością też nie.

Można jeszcze kupić gdzieś krążek „Devil in The Name”?

Tak, ale raczej już jest to końcówka pierwszego wydania. 90% płyty zostało wyprzedane. Większość w Polsce, ale były też wysyłki do Japonii i Brazylii cz kilku mniej lub bardziej egzotycznych miejsc. To cieszy i motywuje.

Wspomniałeś, że doszło w zespole do zmiany wokalu – jak się zgrywacie z Marcinem? Co nowego wniósł do zespołu?

Zgadza się, naszym nowym wokalistą jest Marcin Barlik. Bardzo pracowity i sumienny wokal, który rewelacyjnie dociążył nasze brzmienie. Z niecierpliwością czekamy, żeby z nim zacząć robić nowy materiał.

W ostatnim czasie gracie sporo koncertów, nie macie kłopotu z ich organizacją? Mnóstwo kapel w kraju narzeka na ten aspekt działalności.

Uwielbiamy grać koncerty, ale zgadzam się, że organizacja koncertów to koszmar: niesłowni promotorzy i organizatorzy, ludzie  w Polsce i zagranicą to standard. Trudności w załatwieniu najprostszych spraw to normalka. Na szczęście mamy fanów i przyjaciół, którzy pomagają a wiele klubów naprawdę potrafi się postarać.

Jeśli możemy zostać przy koncertach – organizujecie Stoner Festiwal. Co to za inicjatywa i czy wiemy już, kto zagra na tegorocznej edycji?

Stoner Doom Festival to impreza, która ma na celu łączenie wszystkich odmian muzyki, jaka w jakikolwiek sposób sięga po elementy stonera i doom oraz pochodnych. Zarówno zespołów znanych jak i tych, które są na początku drogi. Już nie długo zamykamy line up – po więcej info na wydarzeniu 8 edycji Stoner Doom Festival.

Mówiłeś o zainteresowaniu Wami w Japonii czy Brazylii. Czy macie ambicje, by ze swoją muzą wyjść szerzej poza granice naszego kraju?

Tak i mamy nadzieję także na kilka koncertów w tym roku za granicą, ale póki co nie mogę zdradzić nie wiecej, żeby nie zapeszyć.

Który z udostępnionych przez Was kawałków polecacie odsłuchać naszym Czytelnikom na koniec tego wywiadu?

Najlepiej całą płytę puścić głośno, jadąc czołgiem przez miasto… pozdrawiam.

W takim razie my wybieramy hipnotyzujący Dark Summer (bo gorąco) a po resztę odsyłamy na YT Devil In The Name.

 

Tagi: , .