Frederyk Rotter (Zatokrev): “Potrzebuję muzyki, by dawać sobie radę”

W kwietniu debiutancki album grupy Zatrokev doczekał się reedycji. Nie jest to byle błahostka, ponieważ płyta została tym razem wydana na nośniku winylowym. Był to dla mnie główny powód, by odbyć rozmowę z Frederykiem Rotterem – gitarzystą, wokalistą, a także jedynym oryginalnym członkiem zespołu Zatokrev. Frederyk prowadzi również swoją własną wytwórnię muzyczną o nazwie Czar of Crickets Productions, więc nie mogłem odmówić sobie przyjemności i zapytałem go o parę kwestii związanych z tym biznesem. Zapraszam do czytania!

Interview with Frederyk Rotter from Zatokrev in English (PDF file)


  1. Cześć Frederyk! Na początek chciałbym zadać Ci niecierpiące zwłoki pytanie, które chodziło mi po głowie od samego początku – czy nazwa zespołu Zatokrev została zaczerpnięta z języka czeskiego? Masz czeskie korzenie lub pokrewieństwa? Może masz jakieś ciekawe wspomnienia?

Dokładnie! Nazwa Zatokrev pochodzi od piosenki o tym samym tytule Zato Krev i oznacza „dlatego krew”. Kiedy podchodzisz do czegoś z wielką pasją, po niemiecku powiedziałbyś, że robisz to wraz z „Herzblut”, co oznacza „serca krew”. Dlatego też zdecydowałem się wybrać tę nazwę. Moi rodzice pochodzili z Czech. Emigrowali stamtąd w roku 1968 zaraz po Praskiej Wojnie, kiedy to Sowieci okupowali kraj. Ja sam jestem Czechem urodzonym w Szwajcarii.

  1. Zacznijmy od ostatnich wydarzeń. Zdecydowałeś się wydać debiutancki album Zatokrev w swojej własnej wytwórni. Płyta zyskała zupełnie nowe życie i nową szatę graficzną. Jak wpadłeś na taki pomysł? Był to celowy zabieg czy też prezent dla Twoich fanów?

Nasz dobry przyjaciel wpadł na pomysł organizacji koncertu z oryginalnym składem. Miał on uczcić piętnastą rocznicę naszego pierwszego gigu w legendarnym punkowym klubie „Hirscheneck” w Bazylei. Bardzo spodobał nam się ten pomysł, a jako że nasz debiutancki album był jedynym wydawnictwem, które nie zostało wydane na winylu, podjęliśmy kroki, by połączyć te pomysły. Przez lata myśleliśmy nad wydaniem debiutu na winylu, ale dopiero teraz uznaliśmy, że jest to właściwy moment, aby to zrobić. Z początku był to prezent dla nas samych (śmiech). Mam nadzieję, że fani docenią to tak samo jak my!

  1. Kto jest autorem nowej szaty graficznej?

Marco Grementieri, basista, który zagrał na pierwszych dwóch albumach. Niemniej jednak, oryginalne obrazki autorstwa Duncana Dinsdale’a (ówczesnego właściciela Code:Breaker Records) pochodzą z wersji płytowej, która ukazała się w 2004 roku.

  1. A może jest to początek bardzo ambitnej idei, według której wszystkie pełnowymiarowe albumy Zatokrev miałyby być wydane w tym formacie?

Winyl jest bardzo ciekawym formatem. Wszystkie nasze płyty kosztowały nas niesamowicie dużo pracy, dlatego też głupio by było nie mieć wszystkich wydawnictw wydanych na winylu (śmiech). Aż do teraz nasz debiut był jedynym albumem, który nie został wydany w tym formacie.

  1. Jesteś jedynym oryginalnym członkiem Zatokrev, pozostali nie są już częścią zespołu. Jesteś liderem absolutnym czy może w Waszym zespole istnieje pewnego rodzaju demokracja? Proszę o szczerą odpowiedź!

Prawie ciągle jestem w trudnej sytuacji. Myślę, że ze spokojnym sercem mogę powiedzieć, że nie jestem dyktatorem i bardzo lubię, gdy moi koledzy z zespołu wzbogacają naszą muzykę swoją kreatywnością. Tym niemniej, jestem uzależniony od wyrażania siebie na wiele różnych sposobów, ale głównie robię to za pomocą muzyki, tekstów, a także szerszych idei, które pojawiają się na albumach. Więc zazwyczaj wybiegam trochę przed szereg. Zawsze jednak staram się być ostrożny, by nie doprowadzić do zachwiania równowagi w zespole przez moje stanowcze decyzje. Nauczyłem się bardzo wiele na przestrzeni lat i staram się być cierpliwy w stosunku do każdego, a w szczególności do samego siebie. Kolejnym problemem jest fakt, że muzyka stała się zdecydowanie najważniejszym elementem mojego życia, ale niestety, nie jest tak w przypadku moich kolegów z zespołu. Ale każdy z nas jest świadomy tego, że zawsze próbujemy znajdywać najlepsze rozwiązania, które zazwyczaj są pomocne. Jestem jedyną osobą, której dane było ewoluować wraz z zespołem przez te 16 lat. Od samego początku stale pracuję nad nowymi piosenkami. Nawet, gdy nie mam przy sobie instrumentu, moje myśli wciąż skupione są na nowych kompozycjach. Więc nawet jeśli w danym momencie nie gram na niczym, „piszę” nowe utwory w swojej głowie. W pewnym momencie zauważyłem, że zaczęło to przerastać moich kolegów z zespołu, dlatego też poczułem, że obok Zatokrev potrzebuję co najmniej jednego projektu pobocznego, by mieć nieco więcej swobody na realizowanie swojej twórczości. Tym sposobem również staram się zachować pewnego rodzaju równowagę zarówno dla siebie, jak i dla Zatokrev.

  1. W kwietniu zagraliście trzy koncerty. Czy to oznacza, że wracacie do aktywnego koncertowania?

Zagraliśmy koncert na piętnastą rocznicę zespołu. Oprócz tego obecnie pracujemy nad nowym materiałem. Mimo że zazwyczaj dostajemy wiele ofert grania koncertów na wiosnę, zdecydowaliśmy się zagrać tylko dwa koncerty we Włoszech. Stało się tak ponieważ chcieliśmy zagrać na Tube Cult Festival. W Europie pojawimy się jesienią.

  1. A może odwiedzicie w końcu Polskę?

Polska jest na liście koncertów, które składają się na jesienną trasę koncertową. Nie możemy się tego doczekać. Jakoś tak się zdarzyło, że nigdy wcześniej nie graliśmy w Waszym kraju.

  1. Czy jesteś w stanie oszacować, kiedy nowe dzieło ujrzy światło dzienne? Czy może jest na to zdecydowanie za wcześnie?

Myślę, że damy radę wydać nową płytę w przyszłym roku. Ciężko jest stwierdzić, jako że nie dajemy sobie żadnych deadline’ów, pisząc nowe piosenki. Chodzi  mi o to, że mamy wszystko zaplanowane, ale jeżeli czujemy, że utwory potrzebują więcej czasu, by ewoluować, dajemy im tyle czasu, ile potrzeba. Tej jesieni wydamy jeszcze coś innego, ale nie mogę tego na ten moment zdradzić. Więcej informacji już niebawem, obiecuję.

  1. Na świecie są dwa rodzaje zespołów: konserwatywne, które bezwzględnie trzymają się obranej wcześniej ścieżki, i takie, które nie boją się eksperymentować czy zbaczać z wcześniej opracowanego planu. Którym typem jest Zatokrev?

Zdecydowanie tym drugim!

  1. Dyskografia Zatokrev składa się z czterech albumów pełnowymiarowych. Jak dotąd zagraliście również całkiem przyzwoitą liczbę koncertów. Jesteście doceniani przez całkiem konkretną grupę fanów. Czy jesteś zadowolony z miejsca, w którym właśnie się znajdujesz?

Tak, jestem zadowolony. Dzięki naszym wspaniałym partnerom i fanom mamy optymistyczne perspektywy na przyszłość, co jest świetną rzeczą.

  1. Wytwórnie muzyczne na całym świecie zaliczają coraz to gorsze wyniki sprzedaży albumów. Czy Wasze reedycje zostały ograniczone do mniejszych rozmiarów?

Udało nam się stworzyć tylko 300 kopii. Jest to trochę skromne wydawnictwo. Chodzi mi o to, że zagraliśmy tylko jeden koncert promujący. Przygotowywanie większej ilości kopii reedycji debiutanckiego albumu nie miałoby sensu dla zespołu naszej rangi.

  1. Pomiędzy 2006 i 2012 oprócz wydania splitu zespół miał całkiem długą przerwę w twórczości. Co było powodem tego przestoju? Zakładam, że między innymi prowadzenie własnej wytwórni muzycznej jest zbyt czasochłonnym zajęciem?

W tym czasie nie byłem zbytnio zajęty moją wytwórnią. W latach 2007 i 2008 byliśmy na trasie, ale później cierpiałem z braku motywacji, czym zarazili mnie inni. W 2010 roku obaj moi koledzy z zespołu (którzy de facto byli też byłymi członkami formacji) zdecydowali się go opuścić, co mnie mocno zszokowało. Nie byłem pewien, czy powinienem był szukać nowych muzyków tylko po to, by od nowa budować zespół. Zdecydowałem się na przerwę. Niemniej jednak, był to bardzo intensywny okres w moim życiu. Mój ojciec zmarł w 2009 roku, a ja przejąłem jego samochód. Napisałem solowy dark folkowy album pod nazwą Fredy Rotten. Wydałem go w swojej wytwórni i zaplanowałem dziesięciotygodniową trasę po Europie. Odszedłem z pracy i sprzedałem swoje mieszkanie. Zrobiłem prawo jazdy, abym mógł swobodnie przemieszczać się za pomocą samochodu przez następne kilka lat. Mniej więcej wtedy zdecydowałem się na ponowne ożywienie Zatokrev i znalazłem nowych muzyków. Wspólnymi siłami napisaliśmy The Bat, The Wheel and a Long Road to Nowhere i zaczęliśmy współpracę z Candlelight Records.

  1. Wow! Niesamowicie intensywny czas! Rozwińmy więc temat Twojej wytwórni, który się ciągle przewija w naszej rozmowie. Dlaczego zdecydowałeś się podzielić ją na dwie części? Chodziło o wyróżnienie różnych rodzajów muzyki? Spójrzmy na inne wytwórnie – polski Mystic Productions ma bardzo szeroki rozstrzał gatunkowy muzyki. Patrząc z perspektywy czasu, uważasz, że podział to był to dobry ruch?

Działalność wytwórni była mocno dezorientująca z tego powodu, że przez lata współpracowałem z zespołami grającymi właśnie bardzo różne rodzaje muzyki. Dlatego też podzieliłem wytwórnie na dwa pododdziały. Jeden z nich specjalizuje się w metalu, a drugi zajmuje się innymi zespołami. Był to logiczny ruch z mojej strony, który już wtedy wydawał się jak najbardziej sensowny. Przez ostatnie 2 lata wydawałem płyty wielu zespołów, których style pasowały do siebie, więc myślę nad rozwiązaniem dwóch pododdziałów, by znów prowadzić jedną wytwórnię. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

  1. Czy istnieją jakieś gatunki muzyki czy też projekty, które odrzucasz z marszu? Mógłbyś zdradzić, jakiego rodzaju muzyki nigdy byś nie odważył się wydać? Jak to działa, gdy zupełnie nieznany i niszowy zespół stara się z Tobą skontaktować w celu nawiązania współpracy?

Generalnie lubię wydawać muzykę, którą uważam za specjalną. Jeżeli nie ma w niej iskry, nie będę w stanie nad nią pracować. Z pewnością nigdy nie pracowałbym z żadnym pagan party metalowym zespołem czy też z formacją, która podąża za nurtem, na który aktualnie jest duży hype. Lubię kreatywne zespoły, które po prostu robią swoje.

  1. Muzyka jest nieodłączną częścią Twojego życia? Wyobrażasz sobie, co by było, gdybyś musiał zająć się czymś innym? Powiedzmy, że zamykasz swoją wytwórnię, odkładasz gitarę i chowasz mikrofon gdzieś głęboko w szafie…

Prawdopodobnie myślę o tym częściej, niż mógłbyś to sobie wyobrazić. Czasem muzyka przynosi tyle samo presji i stresu, co dobrej zabawy. Ale mogę powiedzieć, że muzyka ocaliła moje życie i tylko dzięki niej jestem tu, gdzie jestem. Muzyka pozwalała mi otrząsnąć się z licznych porażek, załamań nerwowych. Jeżeli coś takiego jak muzyka pojawia się w życiu młodego człowieka, to staje się jak wyspa, która będzie chroniona na dobre i na złe. Potrzebuję muzyki, by dawać sobie radę. Mimo że mam 41 lat i nie mam wykształcenia, podjąłem własną decyzję. Tak naprawdę nigdy nie nauczyłem się niczego innego. Nie mam pojęcia, co innego mógłbym robić. Mogę sobie tylko wyobrazić, że pewnego dnia będę zmuszony opuścić wytwórnię, jako że jest to kurewsko wycieńczająca praca. Niemniej jednak, prawdopodobnie nigdy nie zdecyduję się na porzucenie bardziej kreatywnej strony muzyki.


Edycja: Joanna Pietrzak
Tłumaczenie: Marcel Szczepanik

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .