Gojira: “Muzyka jest czysto abstrakcyjnym rzemiosłem”

Gojira to zespół sukcesywnie rosnący w siłę. Francuska ekipa to jedna z najprężniej rozwijających się formacji metalowej sceny i nie ma ku temu wątpliwości. Muzycy na przestrzeni lat zdobyli uznanie nie tylko młodszej braci metalowej, ale też najbardziej sceptycznych fanów, lubujących się w mniej przystępnych brzmieniach. W czym tkwi ich siła? Podczas pierwszego dnia 23. edycji czeskiego festiwalu Brutal Assault miałem wspaniałą okazję porozmawiać z perkusistą zespołu. O nadchodzącej płycie Gojiry, niesamowitym występie na tegorocznej edycji festiwalu Pol’and’Rock czy też sekretach na zachowanie zdrowych relacji w zespole przeczytacie poniżej w zapisie rozmowy z Mario Duplantierem.

Interview with Mario Duplantier (Gojira) in English version (PDF file)

Cześć Mario! Jestem Marcel z polskiego webzine’u Kvlt. To dla mnie ogromny zaszczyt i przyjemność, że mogę poznać Cię tutaj na festiwalu Brutal Assault. Mimo że sam nie gram na perkusji, zawsze byłeś jednym z moich ulubionych perkusistów. Jak leci? Jak podoba Ci się ten festiwal?

Również bardzo miło mi Cię poznać! Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Graliśmy już tutaj cztery razy, dziś wystąpimy na scenie tego festiwalu po raz piąty. To niesamowity event. Festiwal pełen wspaniałej i wartościowej muzyki, prawdziwe metalowe święto. Tłumy ludzi zjeżdżają się do Czech, by obserwować na scenie poczynania swoich ulubionych zespołów. Dzisiaj zaprezentują się takie grupy, jak Cannibal Corpse czy Comeback Kid, ale wszystkie dni festiwalu pełne są kapitalnych występów. Publiczność tutaj jest bardzo gościnna i pełna energii. Bardzo lubię to miejsce i zawsze chętnie tu wracam.

W czwartek z kolei graliście na polskim festiwalu Pol’and’Rock przed prawie 800 tysiącami ludzi. Jak się czułeś, będąc częścią tego niesamowitego wydarzenia? Myślę, że prawdopodobnie był to największy tłum ludzi, przed jakim dane Wam było wystąpić.

Było to zdecydowanie najbardziej szalone wydarzenie mojego życia. Na początku nie mogłem w to uwierzyć. Przed koncertem ktoś powiedział mi, że gdy wyjdę na scenę, to zobaczę 800,000 ludzi. Uznałem, że to niemożliwe. Ale później, gdy się na niej pojawiliśmy i zobaczyliśmy ten tłum, który wyglądał jak ludzki ocean, staliśmy jak oniemiali i wprost nie mogliśmy w to uwierzyć. Sam koncert był wspaniały, zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle, a publiczność była zadowolona. Postaramy się uwiecznić jakoś ten koncert.

Gojira – Pol'and Rock Festival

POLAND Madness!!! What an unforgettable show. We will be back!!Pol'and'Rock Festival #poland #gojira #flyingwhakes #summerfest2018 #moshpit #frommarstosirius #800k

Opublikowany przez Gojira Wtorek, 21 sierpnia 2018

 

Naprawdę? Planujecie wydać jakieś live video z tego wydarzenia?

Najprawdopodobniej. Polska jest dla nas wyjątkowym miejscem, zakochaliśmy się w tym kraju, a przede wszystkim w jego wiernej publiczności. Za każdym razem, gdy tam gramy jesteśmy wspierani przez niezwykle rozentuzjazmowany, pełen energii i zapału tłum. Po prostu kochamy Polskę.

Wolisz występować w kameralnych, zatłoczonych klubach czy może preferujesz grać koncerty na dużych festiwalach na świeżym powietrzu? Widziałem Gojirę raz w 2016 roku i był to jeden z najlepszych koncertów, jakie dane mi było zobaczyć.

Uwielbiam to i to! Ja po prostu kocham grać muzykę. Uważam, że fajnie jest grać na dużych festiwalach. Ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o twoim zespole i twojej muzyce, są w stanie cię zauważyć i dzięki temu możesz zyskać nowych fanów. Z drugiej strony koncerty w małych klubach są niezwykle intensywne i bardziej kameralne niż duże festiwale pod gołym niebem. Uwielbiam wszystkie rodzaje występów na żywo, naprawdę.

Porozmawiajmy o muzyce. Zostałem fanem Gojiry po pierwszym odsłuchu wydanego w 2008 roku albumu The Way of All Flesh. Dziesięć lat później wciąż wysoko cenię sobie Waszą muzykę i w pełni popieram ewolucję, na którą się zdecydowaliście. Wasza ostatnia płyta, Magma, była zdecydowanie najbardziej śmiałym ruchem Waszej dotychczasowej kariery. Zaczęliście stosować znacznie więcej czystych wokali i zagłębiliście się jeszcze dalej w progresywność. Pomimo tego wciąż słychać, że to Gojira. Jaki był plan na tę płytę? Chcieliście dotrzeć do innego rodzaju słuchaczy?

Oj nie, zdecydowanie nie. Po prostu próbowaliśmy zajrzeć w głąb nas samych i wyrazić nasze aktualne uczucia. Nie tworzymy muzyki dla ludzi, robimy to przede wszystkim dla nas samych. Musimy czuć to, co robimy. Musimy pokochać każdy riff. Zdecydowanie nie staraliśmy się dotrzeć do innego rodzaju słuchaczy. Jesteśmy coraz starsi, słuchamy przeróżnej muzyki. Mamy również zupełnie nowe pomysły i oczekiwania co do naszej twórczości. Mój brat Joe śpiewa obecnie znacznie więcej, ponieważ nie czuje już tej złości, która towarzyszyła mu podczas nagrywania poprzednich płyt. Ma również zupełnie inne podejście do nagrywania wokalu. Wszystko kręci się wokół dojrzewania. Nie jest łatwo utrzymywać zespół przez ponad 20 lat. W pewnym momencie potrzebujesz coś zmienić, przychodzi chęć ewoluowania. To naturalna kolej rzeczy.

Obserwujesz, śledzisz reakcje fanów na Waszą muzykę? Czy rozgłos, jaki zyskaliście nie jest w żaden sposób przytłaczający? Droga na szczyt zdaje się była dość długa, ale naturalna – od grania niezliczonych tras jako support do bycia headlinerem wielkich festiwali na całym świecie.

Ja wprost uwielbiam reakcje fanów na naszą muzykę! Jak dla mnie jest to zwykły postęp wydarzeń. Wiele jest takich zespołów, które wydały jedną płytę czy singiel i nagle eksplodowały na scenę. W naszym przypadku było zupełnie inaczej. Jesteśmy zespołem od 22 lat, więc tak, jest to naturalna kolej rzeczy. Oczywiście czujemy się niesamowicie szczęśliwi i zaszczyceni. Ale to nie przyszło znikąd, ani też samo z siebie, był to długi proces, nad którym trzeba było bardzo dużo pracować. Poświęciliśmy temu całe nasze życie. Miałem 14 lat, gdy powstawał nasz zespół, więc można powiedzieć, że całe swoje życie oddałem Gojirze.

Pracujecie obecnie nad nowym albumem? Magma została wydana 2 lata temu, a od tego czasu Wasi fani niecierpliwie wyczekują jej następcy.

Ja też z niecierpliwością czekam na nowy album Gojiry! (śmiech) Ale odpowiadając na Twoje pytanie, tak – jesteśmy w trakcie pisania nowego materiału. Gdy tylko obecna trasa dobiegnie końca, wracamy do naszego studia nagraniowego, by w pełni skupić się na tworzeniu. Nie jesteśmy naciskani ani ze strony wytwórni, ani też zarządu. Powiedziano nam, że nie musimy się spieszyć i mamy tyle czasu, ile tylko potrzebujemy. Najważniejsze są utwory, które zdecydujemy się wypuścić. Jeżeli jesteś w pośpiechu i wydasz płytę za szybko, znajdujące się na niej piosenki nie są tak dobre, jak mogłyby być. Wiemy, że następny krok jest niezwykle istotny dla naszej kariery. Potrzebujemy na niego trochę czasu. Piszemy utwory, a gdy nie są wystarczająco dobre, wyrzucamy je do śmieci i wracamy do tworzenia. Będziemy bardzo, ale to bardzo drobiazgowi i wybredni przy wyborze utworów na nasz kolejny album.  

A czy możesz tak na oko stwierdzić, kiedy ukaże się Wasz następny album? Na przykład schyłek 2019 roku?

Powiedziałbym, że będzie to druga połowa przyszłego roku. Mogę Cię zapewnić, że album z pewnością ukaże się w roku 2019.

Czy nowa płyta będzie stylistycznie podobna do Magmy? Czy będzie ona zawierać jeszcze więcej czystych wokali, ponownie wybierzecie się na podróż po niezbadanych progresywnych rejonach, a może zdecydujecie się na powrót do korzeni?

Myślę, że wciąż będziemy ewoluować, ale nie mam pojęcia, w którym kierunku. Nie jestem w stanie tego określić. Wiesz, jesteśmy czwórką różnych ludzi w jednym zespole. Wszyscy czerpiemy inspiracje z całkiem innych źródeł. Mój brat obecnie znacznie bardziej woli czysty śpiew od krzyku, ale wciąż pozostaje metalowcem i uwielbia nasze wczesne płyty. Ja z kolei lubię techniczne granie. Wciąż nie wiemy, jaka będzie nasza następna płyta. Potrzebujemy wspólnie posiedzieć w naszym studiu i dać muzyce żyć swoim własnym życiem.

Słyszałem, że na początku Waszej kariery to Ty byłeś największym fanem death metalu. Jakimi zespołami inspirowałeś się w największym stopniu?

Najbardziej podekscytowany byłem muzyką Death, Sepultury, Metalliki i całej zgrai zespołów z Florydy, takich jak Monstrosity, Brutality, Obituary itd. Niemniej jednak, umieściłbym Death i Morbid Angel na samym szczycie tej listy.

Wciąż słuchasz tych zespołów czy może Twój gust muzyczny uległ zmianie?

Mój gust muzyczny znacznie się zmienił. Słucham bardzo dużo rozmaitej muzyki. Kiedy spędzam czas z rodziną w ogóle nie słucham metalu. Moja żona nie jest fanką metalu, a moja córeczka jest na to za młoda. Po prostu kocham muzykę i wszystkie jej rodzaje. Jako że bardzo dużo koncertujemy, czasami potrzebuję się zrelaksować przy nieco spokojniejszej muzyce.

A jakiej muzyki obecnie słuchasz w takim razie? Jestem świadomy, że Twój gust muzyczny jest bardzo otwarty. Istnieją jakieś zespoły, których muzykę chciałbyś polecić?

Uwielbiam kapelę o nazwie Employed to Serve, wspaniały zespół. Jestem też dużym fanem muzyki Meshuggah. Słucham również elektroniki, a także indiańskich dźwięków. Jednakże przez ostatni miesiąc nie słuchałem niczego specjalnego. Przed naszym wywiadem poleciłeś mi Swans, więc na pewno ich posłucham!

Przypomnijmy, że Magma była pierwszą płytą, która w całości została nagrana w Waszym prywatnym studiu nagraniowym, którego nazwa wywodzi się od instrumentalnego utworu The Silver Cord z albumu The Way of All Flesh. Jak to jest pracować w miejscu, które do Ciebie należy? Czy przebywanie w budynku, który tak naprawdę zbudowaliście własnymi rękami wpływa na proces nagraniowy?

Zdecydowanie tak. Przebywanie w naszym własnym studiu w znaczący sposób wpływa na proces nagrywania i tworzenia. Czujemy się tam bardziej pewni siebie i bardziej zrelaksowani. Mamy też więcej czasu na nagrywanie wokali i partii instrumentalnych. Co ciekawe, Joe pracuje nad nowymi utworami miesiącami. Gdy nie wydają mu się wystarczająco dobre, nagrywa je na nowo. Jeżeli wynajmujesz studio na tydzień czy dziesięć dni, jesteś pod bardzo dużą presją. Nagrywasz partie wokalne i okazuje się, że jest już za późno, by coś zmienić. I ta wersja, z której nie jesteś do końca zadowolony ląduje na płycie. Przy pracy nad Magmą w ogóle nie musieliśmy się spieszyć, także mieliśmy ogromny komfort nagrywania. Posiadanie własnego studio robi ogromną różnicę.

Teraz pytanie z trochę innej beczki. Za każdym razem, gdy rozmawiam z kimś o Gojirze, ludzie wychwalają płytę From Mars to Sirius i jej najbardziej znany utwór, Backbone. Czy mógłbyś więc uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć, o czym właściwie jest ta kompozycja i jakie jest jej znaczenie? Wiem, że to pytanie powinno zostać skierowane do Twojego brata, ale jestem pewien, że poradzisz sobie z nim równie dobrze.

Joe odpowiedziałby na to pytanie znacznie lepiej, ale dobrze, postaram się! (śmiech)  Utwór jest tak naprawdę dźwiękowym odtworzeniem kręgosłupa. Jego przesłanie mówi, że w życiu należy być skupionym, zdeterminowanym i w pełni świadomym samego siebie. Powinieneś bardzo mocno trzymać się gruntu, w żaden sposób nie możesz pozwolić sobie na zachwianie czy słabości. Backbone jest również obrazem duchowości, jest to połączenie pomiędzy niebem i Ziemią. Jest to łącznik pomiędzy naszym światem a firmamentem. Pisząc tekst tego utworu, Joe był bardzo przejęty tematem duchowości. On sam stara się być w pełni wyważoną i skupioną na życiu osobą. Bardzo dużo myśli o życiu i duchowości. Backbone jest tego symbolem. Trzymaj się mocno swojego życia i nie daj się zwieść ani strącić z drogi. Podchodź do życia z odwagą i pewnością siebie. Przepraszam, jeżeli coś spieprzyłem. (śmiech)

Kto jest Twoim ulubionym perkusistą? Jakich perkusistów obserwowałeś, dorastając?

Mam wielu ulubionych perkusistów, ale gdy dorastałem głównie podziwiałem grę Larsa Ulricha, Igora Cavalery, Gene’a Hoglana, Seana Reinerta, Pete’a Sandovala, Abe’a Cunninghama i Davida Silverii. Ci muzycy byli moimi ulubionymi bębniarzami za moich młodych lat.

A lubisz może Flo Mouniera z Cryptopsy?

Uwielbiam go! Gra niezwykle szybko, a jego styl jest dla mnie zbyt szalony. Wolę, gdy perkusja zawiera ten zajebisty groove. Niemniej jednak, Flo jest fenomenalnym perkusistą.

Jak podchodzicie do selekcji utworów, które mają zostać zagrane na koncercie? To oczywiste, że obecnie skupiacie się głównie na materiale z Magmy, ale czy wracacie czasem do piosenek z wczesnych albumów Gojiry? Zdarza Wam się odkurzać starocie, o których zapomnieliście?

Oczywiście! Staramy się grać piosenki, które w danym momencie odzwierciedlają nasz nastrój i zapał. Nasze koncertowe sety są bardzo zbalansowane. To prawda, że na From Mars to Sirius jest wiele utworów, które świetnie wykonuje się na żywo, zaliczają się do nich: Flying Whales, The Heaviest Matter of the Universe i Backbone. Sądzę, że robimy dobry mix starego i nowego materiału. Kluczem do bycia dobrym headlinerem jest posiadanie wystarczającej ilości dobrych płyt, dzięki czemu można stworzyć setlistę best-of. Obecnie pracujemy nad naszym siódmym albumem i czuję, że następna trasa będzie fantastyczna, bo nasze koncertowe setlisty będą bardzo zróżnicowane. Będziemy mieli wystarczająco dużo materiału, by zadowolić każdego. Będzie z czego wybierać.

Okładka albumu Obscure Sphinx autorstwa Mario Duplantiera

Jesteś artystą grafikiem, tak? W czasie wolnym i na trasach koncertowych tworzysz rysunki i malowidła. Czy mógłbyś powiedzieć mi więcej na temat sztuki, którą kreujesz? Wiem, że to Ty jesteś autorem okładki ostatniej płyty Obscure Sphinx. Jak doszło do Waszej współpracy? Podoba Ci się ich muzyka?

Uwielbiam ich muzykę!  Zwrócili się do mnie z pytaniem czy mogliby umieścić mój obraz na ich płycie, a ja oczywiście się zgodziłem. Bardzo lubię atmosferę i duchowość ich muzyki, wciąż dosyć często wracam do ich nagrań. Tworzenie sztuki jest dla mnie procesem naturalnym. Nie uważam się za artystę. Gdy w ciągu dnia mam chwilę wolnego czasu, biorę mój aparat i podziwiam przepiękne krajobrazy. Następnie tworzę różne rzeczy z uzyskanymi obrazami. Wszystko opiera się na mojej wrażliwości. Nie chcę udawać czy podawać się za artystę. Po prostu robię różne rzeczy i to wszystko. Nieważne, czy jest to płótno, kartka papieru czy też membrana bębna. Po prostu kocham to robić.

Kiedy zacząłeś zajmować się sztuką?

Tak naprawdę zacząłem to robić, gdy byłem dzieckiem. Już jako mały chłopiec dużo rysowałem. Interesowały mnie tego typu sprawy. Ja i Joe pochodzimy z artystycznej rodziny. Wielu jej członków było artystami. Nasz ojciec jest rysownikiem, nasza mama również była artystką. Dla nas było to bardzo naturalne. Po prostu braliśmy kartkę papieru i rysowaliśmy na niej. Byliśmy zachęcani do wszystkich rodzajów sztuki, obojętnie, czy była to muzyka, fotografia czy też filmografia. Mamy to we krwi i nie jest to dla nas żadną trudnością.

Tak mi przyszło do głowy – Twój brat jest weganinem. Czy Ty również jesteś propagatorem zdrowego trybu życia?

Nie jestem weganinem, ale jestem świadomy tego, co jem. Spożywam wyłącznie wysokiej jakości mięso, muszę wiedzieć, skąd pochodzi. Przemysł spożywczy mnie obrzydza. Mój brat jest pod tym względem o wiele bardziej surowy. Jest na wyższym poziomie jeżeli chodzi o tę świadomość. Obecnie jest prawdziwym weganinem. W żadnym wypadku nie zje mięsa ani innego produktu pochodzenia zwierzęcego. Nie przeszłoby mu to przez myśl.

A czy unikasz picia alkoholu? Odmówiłbyś łyka dobrego piwa po dobrym koncercie?

Oczywiście, że nie odmówiłbym piwa po koncercie! (śmiech) Tu nie chodzi o to, aby być przesadnie ekstremalnym. Po prostu rób to, na co masz ochotę. Jeśli coś sprawia Ci przyjemność, pozostań przy tym. Nie można mieć wszystkiego. Chciałbym ubierać się tylko w organiczne ciuchy i tak dalej, ale jest to zbyt trudne i skomplikowane. Kochamy życie, lubimy napić się piwa. Czasami po prostu trzeba pomyśleć o konsekwencjach różnych działań. Robimy, co możemy, by chronić środowisko. Zawsze staramy się dbać o przyrodę. Naszym głównym zadaniem jest jednak granie muzyki i niesienie przesłania.

No właśnie, czy uważasz, że w muzyce wciąż istotne jest przesłanie, które muzycy starają się zawrzeć w swojej twórczości? Czy według Ciebie muzycy powinni angażować się w sprawy społeczne i polityczne? Pytam o to dlatego, ponieważ parę dni temu w Gdańsku Roger Waters podczas swojego koncertu otwarcie zaatakował i skrytykował różnych polityków z całego świata, m.in. Donalda Trumpa, Viktora Orbana, a także Jarosława Kaczyńskiego. Muzyk skomentował również obecną sytuację polityczną w naszym kraju. Co sądzisz o takiej działalności artystów?

Zawieranie przesłania w swojej muzyce zdecydowanie nie jest koniecznością. Nie musisz tego robić. Muzyka jest dziedziną otwartą, więc jeżeli chcesz angażować politykę w swoją twórczość, po prostu to robisz. Muzyka jest czysto abstrakcyjnym rzemiosłem. Dorastałem, słuchając zagranicznych zespołów. Przez lata nie rozumiałem choćby jednego słowa w ich tekstach. Byłem wielkim fanem Metalliki i nie rozumiałem o czym śpiewają. Dlatego też uważam, że nikt nie ma obowiązku propagować pewnego rodzaju ideologii za pomocą swoich tekstów. Mój brat trochę taki jest. Nie miesza się zbytnio w politykę, ale wciąż bierze udział w pewnego rodzaju społecznych przedsięwzięciach. Jeżeli chcesz, by Twoja muzyka była utożsamiana z takimi tematami, nie widzę przeciwwskazań.

W takim razie niekoniecznie popierasz takie publiczne wywieranie wpływu muzyków na swoją publikę?

Ujmę to tak. Zgadzam się, że Donald Trump jest prawdziwym problemem, podobnie ma się sprawa z prezydentem Węgier. Nie chcę nikogo oceniać czy też sądzić, ale kiedyś we francuskiej telewizji zobaczyłem, że Orban przyczynił się do zamknięcia granic. Wiem, że jest to znacznie bardziej zagmatwane niż mi się wydaje, ale dla mnie liczą się przede wszystkim ludzie i ich dobro. Humanitaryzm przede wszystkim. Oczywiście, polityczne romanse są o wiele bardziej skomplikowane i wiem, że jest o wiele więcej spraw, o których nie mam pojęcia, i szczerze nienawidzę, gdy czyjaś wolność i przestrzeń są ograniczane. Nie znoszę, gdy ktoś jest nietolerancyjny i uprzedzony. Trzeba być otwartym na świat i różne poglądy. Liczy się przede wszystkim otwartość umysłu. Jeśli ktoś chce skrytykować działania Trumpa czy kogokolwiek innego za pomocą swojej muzyki, nie mam z tym problemu. Dlaczegóż by tego nie robić.

Jeśli czas nam pozwoli chciałbym porozmawiać o Gojirze od kuchni. Jak to jest, że jesteście tak dobrze zorganizowanym i zgranym zespołem? Mam na myśli fakt, że Gojira składa się z tych samych czterech muzyków od ponad 20 lat (wliczam w to Wasze początki jako Godzilla). Mało tego, nigdy nie doszło w Waszej grupie do chociażby najkrótszej przerwy w działalności. Przez ponad dwie dekady udało Wam się utrzymać oryginalny line-up. W dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest znaleźć zespół, który nigdy nie zaznał ani jednej zmiany personalnej!

Jesteśmy po prostu empatycznymi i czułymi istotami ludzkimi. Bardzo dużo rozmawiamy, myślę, że to jest klucz do naszej siły. Nikt z nas nie jest pretensjonalnym dupkiem. Czasami w zespołach są osoby, które myślą, że są jebanymi gwiazdami rocka. Takie podejście to początek końca. Przez nie wszystko zaczyna się walić, aż w końcu cały projekt upada. Tak jak mówię, bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, chociaż nie zawsze łatwo jest się dogadać. Mamy fantastyczne życie, które często też bywa ciężkie. Podczas podróżowania po świecie spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, więc czasem mamy ochotę nawzajem się pozabijać. (śmiech) Koniec końców, jesteśmy dla siebie jak bracia i traktujemy się jak rodzina.

A czy spotykacie się również po godzinach tak zwanej pracy? W miejscach innych niż studio nagraniowe, sale koncertowe czy też zespołowy autokar?

Wyobraź sobie, że tak. Nie bardzo często, jako że przez ostatnie 10 lat ciągle byliśmy w trasie. Z tego powodu, że widujemy się praktycznie codziennie, czy to na trasie, czy w studiu nagraniowym, nie potrzebujemy widzieć się ze sobą dzień w dzień. Wszyscy mamy swoje rodziny i z nimi chcemy spędzać większość wolnego czasu. Ale od czasu do czasu się widujemy i cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt.

Niestety, doszliśmy do końca naszego wywiadu. Jestem niezwykle zadowolony z tej rozmowy, okazałeś się kapitalnym rozmówcą. (śmiech)

Bardzo Ci dziękuję! (śmiech) Ale jak Ty byś się zachowywał, gdybyś był członkiem znanego i lubianego zespołu? Byłbyś normalnym facetem, czyż nie?

Nie mam pojęcia, bardzo ciężko jest mi wyobrazić siebie grającego w tak dobrym i szanowanym zespole, jak Gojira.

Po prostu pomyśl. Ludzie są wspaniali. Nie jestem ani nie czuję się lepszy od nikogo innego, po prostu gram na perkusji. Jestem wielkim szczęściarzem, że mam tak dobre stosunki z moim bratem. Zespół to nie tylko ja i Joe. To całość, która składa się z Christiana, Jean-Michela i nas dwóch. Jesteśmy jak jedność, potęga, ale ja nie jestem jej właścicielem. Jestem tylko jej częścią. Nie muszę niczego udowadniać. Nie jestem żadną gwiazdą rocka. Kochamy grać muzykę i staramy się być skoncentrowani i profesjonalni w stosunku do tego, co robimy. Zawsze staraliśmy się być skupieni na naszym celu.

Brutal Assault 2018, fot. @wheresbryce

Przejdźmy zatem do ostatniego pytania: Moim ulubionym utworem z Magmy jest piękny i czarujący Low Lands. Dlaczego nigdy nie gracie go na żywo? Uhonorowaliście utwór teledyskiem, ale tak samo postąpiliście z kompozycją Born in Winter z L’Enfant Sauvage i jej również nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć w wersji koncertowej.

Masz rację, zdecydowanie powinniśmy zacząć grać te utwory na żywo. To wszystko przez wokal. Nasza muzyka jest ciężka, dlatego też trudno jest grać te piosenki na koncertach. Joe używa na nich czystego wokalu, podczas gdy w tle leci bardzo ciężka muzyka. Bardzo trudno jest dobrze to zagrać. Energia i siła muzyki jest w tych utworach bardzo mocna, a śpiew mojego brata delikatny i łagodny. Byłoby to dla nas duże wyzwanie, aby przedstawić te utwory na żywo, ale myślę, że pewnego razu spróbujemy to zrobić.

Właśnie wpadłem na jeszcze jedno pytanie. Chciałbym zapytać Cię o utwór Global Warming, który zamyka płytę From Mars to Sirius. Całkiem niedawno wypuściliście do sieci film, na którym gracie tę kompozycję w Waszym studiu. W oświadczeniu piszecie, że był to jedyny raz, kiedy utwór został zagrany na żywo. Nigdy więcej już go nie zagracie? Jest on zbyt trudny do perfekcyjnego odwzorowania na koncertach?

Tak, jest zdecydowanie za trudny do grania na żywo. Jest za długi i zbyt miażdżący emocjonalnie. Kiedy grasz koncert, musisz być pewien swego. Musisz ostrożnie wybierać utwory, które zaprezentujesz. My nie czujemy tej kompozycji. Uważamy, że fajnie było zagrać ją raz w naszym studiu. Teraz ludzie mogą oglądać to wykonanie do woli, całkiem nieźle nam to wyszło. Ale nie będziemy więcej grać Global Warming na żywo.

Bardzo dziękuje Ci za Twój czas, Mario. To była świetna rozmowa. Mam nadzieję, że spotkamy się ponownie, gdy Wasz nowy album ujrzy światło dzienne. Trzymaj się i baw się dobrze. Życzę Ci powodzenia, w końcu za parę godzin gracie koncert!

Też mam taką nadzieję! Wielkie dzięki, to była naprawdę ciekawa rozmowa. Baw się dobrze i wykorzystaj w pełni pozostałe dni festiwalu! Do zobaczenia.

 

Zdjęcia pochodzą z oficjalnego profilu fb Gojira; zdjęcie Mario Duplantiera pochodzi z serwisu rocksins.com

Marcel Szczepanik

Marcel Szczepanik

vocals so poor, like frogs in a moor
guitars like clouds of fruit flies

d e a t h h a m m e r
Marcel Szczepanik

Latest posts by Marcel Szczepanik (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , .