Heldmaschine: “Muzyka straciła dla ludzi wartość”

Eklektyzm w muzyce metalowej nie należy do rzadkości. Ciekawym odłamem czy nurtem tejże może być na przykład Neue Deutsche Härte, tj. styl muzyczny powstały w latach 90. łączący metal z elektroniką i wokalami w języku niemieckim. Tak, tak, brzmi ciekawie, a nadmienić należy, że prekursorami podgatunku byli m.in. Oomph! i Rammstein. Młodszymi kolegami na pograniczu tego dziwnego pola są muzycy Heldmaschine, których z kolei charakteryzuje przywiązywanie większej wagi do elementów elektronicznych. Wśród wpływów stylistycznych w muzyce Heldmaschine znajdziemy elementy takich nurtów jak hard rock, metal alternatywny, electro. Żeby tego było mało, dodatkowo teksty utworów można uznać niejednokrotnie za kontrowersyjne – poruszają one często tematy społecznie niewygodne lub szokujące – kanibalizm, nekrofilia, ale także problem kradzieży tożsamości.

7 lutego br. miała miejsce premiera nowej EP od Heldmaschine Volles Brett. Krążek zapowiada kolejny pełny album, którego wydanie przewidziane jest na 2019 rok na potrzeby dobiegającej już końca trasy Im Fadenkreuz (tłum.: na celowniku).

W związku z nowym wydawnictwem i trwającą właśnie wspólną trasą z Oomph! postanowiliśmy wspólnie z ekipą Gegenwind zadać  zespołowi kilka pytań krótko przed koncertem w Norymberdze 1 marca. Odpowiedzi udzielali nam René Anlauff (wokalista), Tobias Kaiser (gitarzysta), Eugen Leonhardt (gitarzysta) oraz Dirk Oechsle (perkusista).


Zacznijmy od szczegółów ostatniego wydawnictwa. W trailerach do nowego EP oraz trasy wspomnieliście, że album pierwotnie miał się nazywać Volles Mett jednak ostatecznie zmieniliście zdanie i otrzymał on nazwę Volles Mett. Dlaczego zmieniliście zdanie?

René Anlauff: Volles Mett to takie niemieckie określenie na ciężką muzykę, a tak właśnie myślimy o nowej EP.
Tobias Kaiser: Wiecie, jak się czasem pokazuje “horna”, gdy granie było naprawdę dobre i ciężkie – w Niemczech dodajemy też do tego czasem okrzyk Volles Mett!!!
Eugen Leonhardt: Myślę, że można to przetłumaczyć angielskim Full throttle (tłum.: na pełnym gazie).
TK: A “mett” to po prostu…
EL: …taki typ mięsa.
Dirk Oechsle: Dokładniej rzecz ujmując – siekane mięso.
RA: Czyli trochę jak my po koncercie (śmiech).
EL i TK: To był taki mały żarcik z naszej strony, który wyszedł dość spontanicznie podczas nagrywania trailera.

Kto jest odpowiedzialny za warstwę liryczną na Volles Mett?

RA: Tym razem teksty pisał głównie Tobias. Nie miałem niestety czasu tego zrobić sam, ale nie szkodzi, bo świetnie sobie poradził z tym zadaniem. Powiedziałbym nawet, że byłem naprawdę zaskoczony jak dobrze! Co prawda, na początku miałem wątpliwości czy dam radę to zaśpiewać, bo sam nie odważyłbym się czegoś takiego napisać, ale gdy Tobias przyszedł do mnie z gotowymi tekstami spróbowałem kilka razy i zabrzmiało to dobrze. Aktualnie w 100% się z nimi zgadzam i naprawdę je czuję.

Rozmawialiśmy nieco o inspiracjach muzycznych, a co z lirycznymi? Skąd bierzecie pomysły na teksty? Co Was inspiruje?

TK: Hmm… Ciężko powiedzieć, to był dla mnie swego rodzaju eksperyment… To w dużej mierze zapis różnych obserwacji. Gdy człowiek idzie przez świat, spogląda wnikliwie na ludzi i na to, co się dzieje naokoło, zawsze znajdzie się interesujący temat, nad którym można popracować…
DO: Co jednak zdecydowanie można powiedzieć o naszych tekstach – czerpiemy z tego, co nas otacza, z tego, co dają nam inni ludzie i sytuacje, w których dane nam było się znaleźć.
RA: Dla mnie powierzenie warstwy tekstowej komuś innemu było także świetnym doświadczeniem. Musiałem spróbować spojrzeć na świat jego oczami i z każdym kolejnym wyśpiewanym zdaniem odkrywałem głębię tego, co stworzył. To naprawdę pierwszy raz, gdy to ktoś stworzył tekst dla mnie i początkowo nie umiałem się odnaleźć w tej sytuacji, ale znamy się z Tobiasem od 20 lat i on dobrze wie, co myślę – dlatego mógł napisać tekst, który ja z kolei mogę zaśpiewać z pełnym przekonaniem.

Tobias, w Springt! opisujesz dość brutalny wyścig między artystami w przemyśle muzycznym – to bardziej ogólne spostrzeżenia czy coś dotknęło Cię personalnie?

TK: Nie, to raczej opis tej absurdalnej strony. Chciałem tylko powiedzieć, że ludzie w tym biznesie nie powinni brać wszystkiego tak bardzo do siebie.

Myślisz, że ten cały wyścig, a szczególnie ta jego absurdalna strona hamuje rozwój młodych zespołów? Czy może wręcz przeciwnie, pomaga im się rozwinąć?

EL: To zawsze ciężko przewidzieć. Są ludzie, którzy zawsze chętnie podejmują wyzwania, starają się rozwijać i osiągać coraz wyższy stopień, ale są też ludzie, którzy od razu się poddają. W tym biznesie zawsze spotkać można oba typy osobowości – jedni gotowi są wydawać kolejne albumy, niezależnie od tego, czy poprzednie odniosły sukces, czy nie, obok nich są naturalnie także Ci, którzy poddadzą się wraz z pierwszą porażką.

Zostając jeszcze przez chwilę w warstwie lirycznej – dla piosenek Luxus i Ich ich ich znaleźć można wspólny mianownik: rosnący egoizm i koncentrację na dobrach materialnych. Postrzegacie to jako największy problem XXI wieku, a może nawet historii?

RA: Tak to zdecydowanie problem, który z czasem się niestety nasila. Każdy koncentruje się na sobie, stawia siebie w centrum, nie patrząc co się dzieje po lewej czy po prawej… To na pewno nie jest dobry kierunek. Otacza nas wielu ludzi, i choć nie będziemy tu przytaczać nazwisk, to są wśród nich tacy, którzy pasują do tego obrazka w zasadzie w 200%.

A planujecie w późniejszym czasie udostępnić nowe utwory na platformach streamingowych takich jak np. Spotify, czy też EP Volles Mett pozostanie ekskluzywnym wydawnictwem?

DO: Udostępnimy nowe piosenki jak tylko wyjdzie pełny album. EP pozostanie tylko w  formie fizycznej.

Czy od naszej ostatniej rozmowy cokolwiek zmieniło się w temacie daty wydania nowego albumu?

RA: Nie, nadal nie została ona ustalona. Chciałbym też tak w ramach ciekawostki dodać, że za 1 stream na takich platformach każdy zespół otrzymuje 0.000015 centa, więc to tak naprawdę nic. Bardzo chcielibyśmy widzieć ludzi kupujących nasze CD…
DO: …i doceniających naszą pracę. Mamy ostatnio wrażenie, że muzyka straciła dla ludzi wartość.
EL: Ludzie nie doceniają muzyki i jej tworzenia tak długo jak mają do niej nieustanny i łatwy dostęp. Tu nie chodzi o bogacenie się czy pokrywanie kosztów trasy czy produkcji. Czasami ludzie mają błędne wyobrażenie o tym jak to wszystko wygląda. Wydaje im się, że wszystkie gwiazdy rocka mają po kilka aut itd., a jest to raczej dalekie od rzeczywistości… Niestety! (śmiech)
RA: Muzyka powinna mieć swoją wartość i bardzo byśmy chcieli, żeby inni wiedzieli ile pracy trzeba włożyć by ona powstała. Wydawanie nowych CD nie powinno być traktowane jako zbędne, bo to coś znacznie więcej niż tylko nagranie na nośnik.

A jak publiczność reaguje na nowe piosenki?

Wszyscy: Doskonale! Świetnie! Naprawdę bardzo dobrze!

EL: Jak wiecie tytuł jednej z piosenek to “Springt” (tłum.: Skaczcie!) – naprawdę możemy zobaczyć jak ludzie skaczą do tej piosenki, co jest niesamowite. Nie można dostać lepszej oceny od fanów niż taka właśnie reakcja. Także “Ich ich ich” świetnie się przyjęła, szczególnie fragment który wykonujemy z bębnami. To naprawdę wielka przyjemność widzieć, że ludziom podoba się nasza praca oraz że ją doceniają…

Czy któraś z tych czterech piosenek ma największy koncertowy potencjał?

RA: Zauważyliśmy, że bardzo różnie to wychodzi, bo każda z tych piosenek ma innego ducha. Dla mnie to przykładowo Härter.
TK: Każdy z nas ma swoją ulubioną piosenkę i to samo można zauważyć na koncercie.
RA: Zgadza się. Przykładowo dla mojego ojca najlepsza piosenka to Springt!, dla kogoś innego będzie to Luxus… Każdy ma swojego faworyta, co jest dla nas bardzo dobrym znakiem.

Krótko po zakończeniu trasy Im Fadenkreuz zagracie kilka zagranicznych koncertów jako support Oomph! – planujecie zaprezentować nowej publice także utwory z Volles Mett, czy raczej będzie to “the best of” ?

DO: Oczywiście!
RA: Wiecie, podczas trasy z Oomph! będziemy mieli bardzo ograniczony czas…
DO: Jeśli nam się poszczęści to zagramy 7 piosenek.
RA: Zgadza się, a aktualnie w dorobku mamy około 50 własnych utworów.
TK: I przy dobrych wiatrach około 40 minutowy koncert…
EL: Mimo wszystko postaramy się zagrać również coś nowego.

Planujecie zmieniać setlistę między miastami?

DO: Zobaczymy (śmiech)
RA: Nie sądzę…
TK: W takiej sytuacji dobrze mieć dobrze dograną setlistę, tak by na koncercie złapać flow i zaprezentować się z jak najlepszej strony. Dlatego lepiej nic nie zmieniać w trakcie.
RA: Można powiedzieć, że to takie granie z FF*
DO: Jako że nie będziemy mieli dużo czasu, musimy go wykorzystać jak najlepiej i przekonać do siebie ludzi.
RA: Dlatego lepiej grać to samo (śmiech).

To było już nasze ostatnie pytanie, dlatego serdecznie dziękujemy za poświęcony nam czas i życzymy powodzenia na kolejnych koncertach!

Heldmaschine: My także dziękujemy! Do zobaczenia na trasie i miejmy nadzieję wkrótce w Polsce!

 

Autorami zdjęć jest Gegenwind, pełna galeria dostępna pod linkiem tu

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , .