Konvent: „Dla nas ten album jest o utracie kontroli nad życiem”

Skandynawskie zespoły metalowe zwykło się kojarzyć przede wszystkim z Norwegią i Szwecją w wiadomym anturażu, chociaż od jakiegoś czasu na okołometalowej scenie w Danii całkiem dużo się dzieje. Jednym z zespołów, jaki może to potwierdzić, jest Konvent z Kopenhagi, z którego członkiniami udało nam się porozmawiać.
Dziewczyny uwielbiają Behemoth i Dopelord, niekoniecznie identyfikują się z ramami gatunkowymi, w które je wpisano, za to chętnie szukają urozmaiceń w swojej twórczości. Po trasie promującej debiutancki album wokalistka Rikke Emilie List i perkusistka Julie Simonsen opowiadają o motywach przewodnich Puritan Masochism, odkrywaniu nowej muzyki, a także o ich rodzimej scenie metalowej.

Interview with Konvent – English version (PDF)


Na wstępie gratulacje z okazji premiery Waszego debiutu! Album Puritan Masochism ma w sobie cechy doom – oraz death metalu, ale słyszałam, że nie zakładałyście z góry, że to właśnie te gatunki będzie reprezentować Wasza twórczość.
Liczyłyście się z tym, że Waszej muzyce zostanie przypisana pewna „etykieta” wciskająca ją w ramy gatunku?

Rikke Emilie List: Tak, miałyśmy już z tym do czynienia. Dostrzegłyśmy, że ludzie mają tendencję do skupiania się na gatunkach. Często pytano nas o death/doom, chociaż nie uważam, żeby któraś z nas była zagorzałą fanką doomu. W zasadzie to przypadek sprawił, że wpisałyśmy się w ramy gatunku doom/death i szczerze mówiąc, nie przepadamy za nadawaniem muzyce takich “etykiet”.

Julie Simonsen: Sposób, w jaki pisałyśmy riffy, też miał na to wpływ. Były powolne, o doomowym brzmieniu, więc wszystko rozwinęło się w bardzo naturalny sposób. Chcemy przede wszystkim nagrywać dobrą muzykę – niekoniecznie musi to być doom metal.

Brzmienie Waszego albumu jest ciężkie i dość surowe, jakby dźwięk dochodził z otchłani. To efekt eksperymentowania z soundem czy taki był zamiar?

Rikke: Powiedziałabym, że to raczej wynik eksperymentów. Nie zakładałyśmy, że nasz album musi brzmieć właśnie tak.

Julie: Zgadza się, często planowanie po prostu nam nie wychodzi! (śmiech)

Rikke: To prawda, poza tym miałyśmy naprawdę wielkie szczęście, jeśli chodzi o naszego producenta, Lasse Ballade. Jest bardzo oddany swojej pracy i wydobył najlepsze możliwe brzmienie z naszej muzyki.

 

Myślę, że okładka Puritan Masochism znakomicie pasuje do tego brzmienia – jest zimna, niepokojąca, wzbudza zaciekawienie. Chciałyście, żeby okładka odzwierciedlała zawartość płyty czy raczej ją dopełniała?

Rikke: Pomysł na okładkę pojawił się po raz pierwszy na spotkaniu z naszym designerem, Madsem Bergiem. Rozmawialiśmy wtedy o poszczególnych kawałkach i o tym, o czym jest album. Dla nas Puritan Masochism jest o utracie kontroli and życiem i kiedy Mads się o tym dowiedział, od razu miał już pojęcie o tym, jak powinna wyglądać okładka. Przedstawił nam pomysł z wodospadem i wirem wodnym – miał pewną wizję dzikiego, nieokiełznanego żywiołu, nad którym nie da się zapanować i który jest potężną siłą natury.
Stwierdziłyśmy, że taki obraz idealnie pasuje do motywu przewodniego płyty i nastroju, jaki pojawia się na albumie. W ten sposób Puritan Masochism otrzymał okładkę odzwierciedlającą zawartość albumu.

Zajrzyjmy więc do środka. W jednym z Waszych utworów, Waste, gościnnie wystąpił Tue Krebs Roikjer z zespołu Morild. W jakim celu zaprosiłyście drugiego wokalistę do nagrania tego utworu?

Rikke: Właściwie to jako zespół wpadłyśmy na ten pomysł już kilka lat temu. Rozmawiałyśmy o tym, że zabawnie byłoby zaprosić jakiegoś wokalistę, z którym mogłabym zaśpiewać „romantyczny duet”!
Potem napisałyśmy utwór Waste, którego tekst opowiada o związku, i stwierdziłyśmy po prostu, że duet bardzo by tu pasował. Nasza gitarzystka Sara zaproponowała, że może się tym zająć Tue z duńskiego zespołu Morild, bo chciałyśmy, żeby rolę drugiego wokalisty zajął ktoś o wyższym, bardziej skrzeczącym wokalu, którego głos dopełniałby mój głęboki growl. Myślę więc, że jego wokal jest wprost idealny do tego utworu.

Chciałybyście w przyszłości współpracować z innymi artystami?

Rikke: Tak, oczywiście! Z pewnością każda z nas ma długą listę osób, z którymi fantastycznie by się współpracowało. Od kogo by tu zacząć…

Julie: Myślę, że najlepiej byłoby połączyć naszą muzykę z czymś trochę innym. Jak dla mnie to naprawdę świetna sprawa, że zaprosiłyśmy Tue do wystąpienia na Waste, bo jego wokal różni się od wokalu Rikke i wtedy całość wypada po prostu dużo ciekawiej. Naszym celem było zapewnienie słuchaczom czegoś zupełnie innego, więc myślę, że wokal kogoś, kto śpiewa w zespole wykonującym hardcore lub jakiś podobnie szalony pomysł znakomicie by się sprawdził.

Dowiedziałam się już trochę o pracy w studio i samym albumie, ale ciekawi mnie też trasa promująca Puritan Masochism. W jakim kraju spotkałyście się z najlepszym przyjęciem ze strony publiki? A może jakieś wyjątkowo dziwne zdarzenie z trasy zapadło Wam w pamięć?

Julie: Byłyśmy naprawdę pozytywnie zaskoczone tym, jak wiele osób przyszło na koncerty w miejscach, w których nigdy wcześniej nie grałyśmy, na przykład w Szwecji i w Norwegii. Spotkałyśmy się z fajną publiką we wszystkich miejscach, w których występowałyśmy, ale to oczywiście na naszych duńskich koncertach działy się najbardziej szalone rzeczy. Przyszło mnóstwo ludzi, koncert w Kopenhadze był wyprzedany, naprawdę bardzo nas to ucieszyło. Ale nasz występ w Hamburgu też zaliczamy do bardzo udanych.

Rikke: Tak, zdecydowanie. Trzy z naszych koncertów zostały całkowicie wyprzedane, co było dla nas czymś niesamowitym. Na każdym z nich zjawiło się sporo osób, i biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności związane z koronawirusem i odwoływanymi koncertami, miałyśmy naprawdę bardzo dużo szczęścia. Zakończyłyśmy trasę koncertem w Oslo i już tydzień później kwarantanna zaczęła obowiązywać u nas w Kopenhadze i całej Danii. Miałyśmy więc wielkie szczęście nie tylko z premierą albumu, ale też z samą trasą.

Jeśli o skandynawskie zespoły chodzi, polscy słuchacze wiedzą raczej więcej na temat szwedzkich i norweskich kapel. Mogłybyście opowiedzieć trochę o duńskiej scenie metalowej? Niekoniecznie death/doom.

Rikke: Sądzę, że wszystkie się zgadzamy co do tego, że na duńskiej scenie metalowej naprawdę dużo się teraz dzieje. Przed naszymi duńskimi koncertami grały trzy supporty, z których jednym był hardcore’owy zespół Eyes, którego jesteśmy fankami, black metalowy Morild, o którym wspominałyśmy wcześniej i Katla (duński zespół, a nie islandzki projekt o tej samej nazwie – przyp. red.) wykonujący między innymi doom metal.

Julie: Grają stoner/doom i śpiewają o szatanie! (śmiech)

Rikke: Tak, to całkiem trafny opis! Z blackmetalowych zespołów mogę polecić też takie kapele, jak Solbrud czy Afsky. Spoza metalu na pewno wymieniłabym grających hardcore/crust punk Halshug.

Julie: No i są jeszcze Baest, którzy stają się coraz bardziej znani.

To interesujące, że w rolach supportów na Waszych koncertach w Danii wystąpiły trzy bardzo różne zespoły. Czy chciałybyście, żeby na następnej trasie również dołączyły do Was zespoły wykonujące całkowicie inne gatunki?

Rikke: Tak, to byłoby świetne. Osobiście jestem fanką takich różnorodnych koncertów i myślę, że cztery czy pięć gatunków występujących tego samego wieczoru to fantastyczna sprawa. Skład imprezy nie zawsze musi być utrzymany jedynie w death – czy doom metalowych klimatach, zamiast tego można w ciekawy sposób wymieszać gatunki. Nawet, jeśli headliner przyciągnie wiele osób słuchających przeważnie death metalu, to może w takim różnorodnym składzie fani deathu odkryją black metalowy zespół, którego brzmienie im się spodoba. Dobrze jest zachować otwarty umysł i posłuchać czegoś innego.

Słyszałam, że lubicie polski black metal, w związku z czym nasuwa mi się kolejne pytanie: jakich zespołów z Polski słuchacie?

Julie: Bardzo dobre pytanie! Akurat mam na sobie koszulkę Behemoth.

Rikke: Behemoth jest jednym z zespołów, które wszystkie z nas uwielbiają. Słuchamy również Vadera, miałam też okazję zobaczyć ich na żywo.

Julie: Ja tak samo! Widziałam też Decapitated.

Rikke: Bardzo lubię też zespół Dopelord. Naprawdę uwielbiam ich muzykę!

Julie: Znając życie, zapomniałyśmy wymienić jakieś zespoły z Polski. Za to naprawdę się cieszymy, że polski magazyn chciał z nami przeprowadzić wywiad!

Rikke: Tak, i zresztą bardzo chciałybyśmy kiedyś przyjechać do Polski. Jeśli macie taką możliwość, skontaktujcie się z naszym managerem i kiedy tylko pandemia da nam spokój, to coś się wymyśli!

Organizatorzy koncertów, jest interes!
Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcie zespołu pochodzi z materiałów prasowych na stronie Napalm Records.

Tagi: , , , , , , .