Last Of The Crown: “Burza riffów na gitarach”

Mamy na Śląsku całkiem solidnie rozwiniętą scenę HC. Scena metalowa też ma się raczej nieźle a z tą muzyką, która jest pośrodku nie jest już tak wesoło. Trudno powiedzieć, z czego to wynika, bo mówiąc szczerze my osobiście jako odbiorcy muzyki jaramy się graniem z każdej z tych stron. To nie jest raczej tak, że jakiś gatunek jest dobry, a inny chujowy… po prostu na każdej scenie da się znaleźć zajebiste kapele.” – Last Of The Crown, to zdrowa fuzja tego, co w ciężkim metalu i szybkim HC najlepsze. Na pewno jeden z ciekawszych debiutów tego roku w kategorii muzyki ciężkiego środka, czyli metalcore. Czy warto sprawdzić ich album Volume 1? Warto. Warto też sprawdzić, co mają do powiedzenia.

Wasz najnowszy album zatytułowany Volume I jest już dostępny. Na początek, skąd ten tytuł? Nie jesteście zdecydowanie cichym zespołem… 😉
Tytuł wynika z tego, że po prostu nie chcieliśmy na siłę nazywać albumu. Zrobiliśmy burzę mózgów, powstało parę pomysłów, ale nie było jakiegoś jednego dominującego: „o – tak powinna nazywać się nasza płyta”. Volume I również padło jako propozycja i tak zostało – z racji że jest to nasze pierwsze wydawnictwo.

Długo pracowaliście nad tą płytą? Wszystko szło po myśli? Czy zdarzały się momenty kryzysowe?
Ponieważ wszystko robiliśmy sami, to trudno było określić jakieś ramy czasowe, czy harmonogram działań. Oczywiście, zakładaliśmy sobie jakieś tam daty, ale życie szybko zweryfikowało te plany. Trudno jest trzymać się planów, kiedy muzyka nie jest twoją pracą, a na co dzień musisz wiele godzin poświęcać na robienie innych rzeczy m.in. po to, żeby na tę muzykę zarobić… no ale nie ma co się żalić. Każdy, kto gra lub grał w kapeli zna te klimaty… Jeśli chodzi o kryzysy, czy problemy, to najtrudniejsze było nadanie płycie jednolitego brzmienia, gdyż nagrywaliśmy w domu na przestrzeni dłuższego czasu. Sprzęt, którego używaliśmy do nagrywania w międzyczasie wykorzystywaliśmy np. na koncertach, próbach itd. Więc przy każdej sesji nagraniowej trzeba było wszystko ustawiać od nowa.

Identyfikujecie się ze sceną metalcore. Jak oceniacie obecną kondycję tej sceny w Polsce?
Raczej kiepsko. Ale też nie specjalnie była ona kiedyś lepsza. Mamy na Śląsku całkiem solidnie rozwiniętą scenę HC. Scena metalowa też ma się raczej nieźle a z tą muzyką, która jest pośrodku nie jest już tak wesoło. Trudno powiedzieć z czego to wynika, bo mówiąc szczerze my osobiście jako odbiorcy muzyki jaramy się graniem z każdej z tych stron. To nie jest raczej tak, że jakiś gatunek jest dobry, a inny chujowy… po prostu na każdej scenie da się znaleźć zajebiste kapele.

A w kontekście światowym? Jakie zespoły z tego nurtu Was inspirują najbardziej?
Są kapele, których wspólnie lubimy słuchać, jednak żadna z nich nie wpływa bezpośrednio na naszą muzykę. Każdy z nas inspiruję się czymś innym i to jest najfajniejsze. Nie przybieramy jednej formy, dlatego nasza muzyka jest różnorodna. Poszczególni członkowie wkładają małą część tego, co najbardziej lubią i to generuje efekt słyszalny na płycie. Ma to dobre i złe strony, bo często gęsto się spieramy o to, co ma zostać albo, co zmienić – taka burza riffów na gitarach. Finalnie zostaje produkt dotknięty przez każdego z nas.

Potraficie wskazać kawałek najbardziej reprezentacyjny dla tej płyty?
Jest nas pięciu. Każdy wskazałby inny numer.

Jeżeli chodzi o warstwę tekstową twórczości Last Of The Crown – co Was inspiruje? Jakiej tematyki dotykacie?
Teksty są wypadkową wszystkiego, co chciałbym przekazać drugiemu człowiekowi na temat tego, co złego pojawia się we współczesnym świecie, a czego z różnych przyczyn nie mogę powiedzieć wprost, bo uznano by mnie za jakiegoś oszołoma. Głównie są to teorie spiskowe, szeroko rozumiana kontrola społeczeństwa oraz sztuczna inteligencja, która z roku na rok coraz bardziej wkrada się w nasze życie. Pojawia się również motyw upadku człowieka chciwego oraz
“choroby psychicznej” spowodowanej niewłaściwym sposobem oceniania rzeczywistości. Oczywiście, nie jestem ślepo wierzącym we wszystkie teorie spiskowe, które przeczytam w internecie. Nie tyle w nie wierzę, co się nimi interesuje. Poza tym uważam, że taka tematyka o wiele bardziej wpasowuje się w nurt muzyczny jaki reprezentujemy, niż np. pisanie o miłości. Nie zrozum mnie źle. Teksty o miłości nie są złe, ale bardzo trudno jest napisać coś o tematyce
uczuciowej nie ocierając się o banał i kicz. Dlatego wolę nie ryzykować…

Gdzie można kupić ewentualnie legalnie odsłuchać Volume 1?
Fizyczną wersję można nabyć wyłącznie poprzez kontakt z nami na facebooku albo e-maila lastofthecrown@gmail.com. Od niedawna Volume I jest dostępne na serwisach: Spotify, Deezer, Bandcamp, Apple Music, YouTube Music.

Pracujecie w tej chwili nad klipem? Na jakim jesteście etapie i kiedy chcecie go puścić?
Prace koncepcyjne trwają. Pracując nad płytą nauczyliśmy się, że lepiej przedwcześnie nie rzucać datami, ale jeśli będziemy mieli już jakieś konkrety to z pewnością będziemy ten klip mocno promować.

Możecie zdradzić czytelnikom Kvlt Magazine, jaki macie pomysł na scenariusz i produkcję?
Produkcja będzie z pewnością w całości albo w dużej mierze nasza własna, bo część z nas zawodowo zajmuje się właśnie produkcją filmową. Scenariusz niech pozostanie na razie tajemnicą.

Planujecie jakieś koncerty na jesień? Jak wyglądają Wasze plany do końca roku?
W listopadzie mamy trzy sztuki na śląsku, jedna już za nami. Pewnie przed końcem roku jeszcze coś się urodzi. Generalnie, jest to nasz pierwszy rok, więc podchodzimy do tego wszystkiego na spokojnie. Wolimy zagrać kilka dobrych koncertów, wiedząc0że jesteśmy do nich dobrze przygotowani, niż zabookować kilkadziesiąt terminów i nie mieć czasu na granie prób.

Tagi: , , .