Nex: “Ludzie, to takie spalone drzewo tego świata”

The World Collapses to jedna z najciekawszych pozycji śmierć metalowych na polskiej scenie. Płyta świeża, pokazująca, że zespół Nex ma bardzo otwarte podejście do gatunku. Jak sami mówią: „Nex z założenia miał być zespołem, który będzie grał ekstremalny death metal, teraz nasza wizja jest troszkę inna i mniej boimy się zwalniać z tempa, dodając do naszej muzyki coraz śmielsze aranże. Dojrzewamy muzycznie”. I to dojrzewanie słychać i czuć.

(fot. Wojciech Hnat)

Oficjalnie Nex powstał w 2014 roku, jednak co działo się prędzej? Jak wyglądają doświadczenia poszczególnych muzyków i jak doszło do tego, że w końcu zogniskowały się one jako Nex?

Nomad: Moje początki były dość zagmatwane a wszystko zaczęło się od… Guitar Hero – tak właśnie, Guitar Hero. (Śmiech) Pamiętam, jak w wieku około dwunastu lat dostałem pierwszy zestaw tej gry. Oprócz gitar, znajdowała się w nim również perkusja, wtedy to właśnie zakochałem się w tym instrumencie. Szukanie zespołu przyszło naturalnie, najpierw było granie w garażu, w którym dziadkowie specjalnie zamurowali wjazd, aby była lepsza akustyka i muszę przyznać, że gdyby jeszcze to pomieszczenie wytłumić, można by tam grać od rana do nocy albo na odwrót (śmiech). Udało mi się znaleźć kilku kumpli, którzy byli chętni coś tworzyć, jednak jak to często z takimi tworami bywa, nie trwało to długo. Kilka lat próbowałem stworzyć „coś”, co mogło by przypominać zespół z krwi i kości, jednak życie zgotowało mi niezłą niespodziankę i wylądowałem w Szczecinie. Bez kumpli do grania, bez miejsca do grania, bez znajomości miasta. Dla mnie, jako młodego chłopaka była to niezła katastrofa. Na szczęście tutaj również udało mi się znaleźć kilku gości do grania. Kiedy po upływie czasu  kolejny zespół z otoczenia „szkolnych” kolegów się rozpadł, jedyne co mi pozostało to skorzystanie z wyszukiwania on-line. To tam właśnie znalazłem ogłoszenie, dzięki któremu poznałem Sowę, ale o tym może innym razem (śmiech).

Brooda: Zanim dołączyłem do Nex w 2014 roku, grałem w zespole Stoneache. Uprawialiśmy wtedy stoner  metal. Po rozpadzie zespołu żartowałem, że zacznę grać death metal, no i ostatecznie żart się spełnił (śmiech).

Beton: Początki moich zmagań z muzyką sięgają roku 1996. Wtedy powołałem do życia Deminicon, który po jakimś czasie został przekształcony w Mesmerized. Przez te kilkanaście lat grania, nagrywania i tworzenia, przewinąłem się przez wiele składów, nagrałem dość pokaźną ilość płyt, wspomagałem koncertowo i sesyjne różne bandy w Polsce i za granicą. Obecnie związany jestem na stałe z Nex, Fetor, Sphere i oczywiście Mesmerized.

Sowa: Moja przygoda z metalem wszelkiej maści sięga 2004 roku, kiedy to wraz z grupą lokalnych fanów tej muzyki, założyliśmy black metalowy zespół Northstorm. Grać wtedy nie potrafiliśmy za grosz, ale bawiliśmy się świetnie. Zespół jak szybko powstał, tak szybko się rozpadł, więc wtedy zacząłem myśleć nad czymś, co będzie miało chociaż znamiona profesjonalizmu. I tak, w 2008 roku, wraz ze szkolnym kolegą, założyliśmy Influence. Graliśmy wtedy coś, co dumnie nazywaliśmy progresywnym death metalem i chyba było to dość trafne określenie. Zaczęły się pierwsze kredyty na sprzęt i trasy typu „wyjść na zero tour” (śmiech).  Po 6 latach wspólnego grania, pod koniec 2013 roku, postanowiłem opuścić Influence. Wiedziałem, że będzie ciężko nadrobić nam zaległości, dlatego chciałem stworzyć coś od podstaw, zbudować markę wg „szkoły”. I tak powstał zarys NEX. Na początku był to „side project” prowadzony w Stargardzie ale po kilku próbach, podjąłem decyzję o znalezieniu składu na miejscu, w Szczecinie. I tak pojawił się Mikołaj (Nomad), z którym to zaczęliśmy robić pierwszy pełnoprawny materiał zespołu. Potem pojawił się Tomek (Brooda), który ze swoim profesjonalnym podejściem, idealnie pasował do naszej wizji zespołu. Na samym końcu, po rozstaniu się z Peterm (bass na „TL” oraz „The World Collapses”), doszedł do nas Daniel (Beton), który wzbogacił Nex o bass bezprogowy.  Szczerze mam nadzieję, że ten skład to już ostateczny zarys, chyba że chłopaki mnie wywalą (śmiech).

Po wydaniu „Totalitarian Leader”  w 2015 zrobiło się o zespole nieco głośniej, to był bardzo dobry debiut. Jak dziś wspominacie i oceniacie tę płytę? Można ją gdzieś jeszcze dostać?

Sowa: Szczerze? Gdyby „TL” dostał lepsze brzmienie i wykorzystując obecne doświadczenie, przyłożylibyśmy się bardziej do aranży, to dałbym mu 8/10 (śmiech). Czasem sobie jeszcze słucham tego minialbumu i nie czuję wstydu. Wiem, że to był materiał na zasadzie dema i sprawdzenia, jak przyjmą nas potencjalni fani. Bardziej krytycznie podchodzę już do „The World Collapses”, bo to takie nasze „oczko w głowie” (śmiech).  Zostało nam jeszcze kilka kopii. Od 20 lipca są one do kupienia przez nasz sklep na Facebooku. Płytkę można też zamówić pisząc do nas na nexpoland@gmail.com.

Rok po wydaniu „Totalitarian Leader” wyruszyliście w kilkunastokoncertową trasę po Rosji. Trasa promowała kolejny album, o którym za chwilę. Skąd wziął się pomysł, by pojechać właśnie na wschód? Jak udało Wam się to zorganizować?

Sowa: W sumie pomysł zrodził się w momencie, gdy dostaliśmy zaproszenie na taką trasę. Nie mieliśmy tego wcześniej w planach. Przemyśleliśmy sprawę i stwierdziliśmy, że może to być fajna przygoda. Trasa została zorganizowana przez ukraińską agencję Iskonovjaz. Po naszej stronie leżała cała papierologia – wizy, dokumentacja na sprzęt i samochód.

Piszecie, że trasa ta była okazją do budowania marki Nex w Rosji. Czy dziś odczuwacie jej efekt? Maciej jakiś feedback z Rosji?

Sowa: Po jednej trasie w Rosji, ciężko mówić o jakimś szczególnym feedbacku, ale część z osób, które były wtedy na naszych koncertach, są z nami do dziś. Małymi kroczkami, udało nam się zostawić nasz ślad na wschodzie. To trochę tak, jak z jakimikolwiek innymi, krajowymi koncertami – grając jeden raz w danym mieście, siejemy ziarno, wracając tam po roku zbieramy plon w postaci większej frekwencji i tak sukcesywnie, aż zbudujemy sobie publiczność w tej  miejscowości. To dość długotrwały proces i wymaga cierpliwości. Z racji tego, że Rosja to ogromny kraj, zbudowanie tam rzeszy publiczności po jednym tourne, bez dużej wytwórni, czy też agencji koncertowej, może być niemożliwe.

Rosyjski tour zapowiadał album, który ostatecznie światło dzienne ujrzał grubo ponad rok później – chodziło „The World Collapses”, dzieło które obecnie promujecie. Czy – w Waszym odbiorze – ta płyta to kontynuacja drogi obranej na „Totalitarian Leader”  czy coś zupełnie nowego?

Sowa: „The World Collapses” jest albumem dojrzalszym w naszym odczuciu. Dla nas to coś zupełnie nowego. Odcięliśmy się od tamtej drogi zarówno pod względem muzycznym jak i koncepcyjnym, czy lirycznym. Nex z założenia miał być zespołem, który będzie grał ekstremalny death metal, teraz nasza wizja jest troszkę inna i mniej boimy się zwalniać z tempa, dodając do naszej muzyki coraz śmielsze aranże. Dojrzewamy muzycznie.

 „The World Collapses” produkowaliście w Heinrich House Studio. Jak współpracowało Wam size Filipem?

Sowa: Heh. Filip to człowiek złoto i naprawdę potężna skarbnica pomysłów realizatorskich. Współpraca przebiegała na najwyższym poziomie. Wchodząc do tego studia, muzyk ulega klimatowi, który tam panuje, co bardzo sprzyja pracy. Filip jest człowiekiem, który chętnie dzieli się swoją wiedzą i wspomaga tym zespoły, które nie mają tak dużego doświadczenia w sesjach nagraniowych.

Czy udało się ostatecznie ukręcić brzmienie, na którym Wam zależało?

Sowa: Tak. Jest to dokładnie to czego chcieliśmy.

Nowa płyta, to także ważny przekaz zawarty w tekstach oraz oprawie graficznej wydawnictwa. Możecie go przybliżyć?

Sowa: Od lat frustruje mnie fakt, że ludzie to takie spalone drzewo tego świata. Z jednej strony nie daje już tlenu, a z drugiej, jego korzenie dalej są głęboko pod ziemią. Nie potrafimy szanować miejsca w którym żyjemy, ani żyć w symbiozie z tym, co nas otacza, również z nami samymi.  Każdy utwór mówi o demonach człowieczeństwa. Niektóre z nich to hipokryzja, na której łapałem się przez lata swojego życia, część to opis tego co sam obserwuje u innych ludzi.  Jeżeli ktoś ze słuchaczy znajdzie tam jakiegoś swojego demona i tekst da mu do myślenia, to będzie oznaczać, że nasza misja naprawy świata, została zakończona sukcesem (śmiech).

Zdecydowaliście się, że „The World Collapses” będą promowały 3 single. Ostatni z nich, „Wide Horizon”, pojawił się 12 stycznia. Dlaczego akurat 3 single i jakim kluczem je dobieraliście?

Sowa: „God” prezentował kierunek w jakim podąża Nex na nowej płycie, dlatego był jako pierwszy. Mocne death metalowe uderzenie, potem spokój i wręcz post rockowe outro. „Silence” jest numerem otwierającym i do niego powstał mini raport ze studia. Filip skończył go składać i go udostępniliśmy. Tutaj nie było jakiegoś specjalnego klucza. „Wide Horizon” to utwór, do którego wraz z Rock-it.TV nagraliśmy profesjonalny klip. Już przed wydaniem albumu wiedzieliśmy, że ten utwór będzie upiększony obrazem, dlatego też naturalnie przekształcił się w singla.

Czy wyczerpana pula singli oznacza, że Nex pracuje nad nowym krążkiem? Jakie macie ambicje w tym kierunku?

Sowa: Tak, dokładnie! Obecnie pracujemy nad 4-utworowym EP, a następnie zaczniemy pracę nad kolejnym LP.  Hmmm… ambicje? Przestaliśmy oczekiwać. Robimy po prostu swoje tak, jak na początku i czerpiemy z tego radość. Zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj ciężko jest utrzymać się z muzyki. Chcemy robić ją dla Was, a jeśli przy okazji jakiś label wyciągnie ze śmietnika którąś z kilku kopii, które do niego wysłaliśmy, to też będziemy szczęśliwi (śmiech).

Jak wyglądają plany koncertowe Nex na bieżący rok?

Sowa: Z racji pracy nad nowym materiałem, nie planujemy na ten rok dużej liczby koncertów i są to głownie lokalne wypady. W 2019 roku, chcielibyśmy troszkę odświeżyć naszą koncertową działalność i skupić się głównie na festiwalach. Szczerze, to był to również plan na 2018 rok, ale wcelowanie w datę przyjmowania zgłoszeń, graniczyło z cudem i większość z naszych zapytań przeniesiono na kolejny rok, a w wypadku większych festiwali, nawet na 2 lata do przodu.

Dziękujemy za rozmowę!

Sowa: Również dziękujemy i zapraszamy Was, oraz wszystkich czytelników, do sięgnięcia po „The World Collapses”!

Naprawdę warto!

Owszem, warto 🙂

Latest posts by Pogrom (see all)

Tagi: , .