Noże: “Rzeczywistość przefiltrowana przez gniew”

Gniew, wrzask ulicy i codzienność to stałe elementy towarzyszące otoczce konceptualnej zespołu Noże. O dziwo otoczka ta nie jest tworzonym na siłę chwytem reklamowym, mającym w sobie elementy przewagi formy nad treścią. Opis ten doskonale oddaje zawartość wydanego w zeszłym roku krążka, który  ochrzczono tytułem Gniew. Płyta ta zagościła w wielu podsumowaniach roku 2019.  Karol Kruczek- basista, wokalista oraz lider zespołu opowiedział nam nie tylko o tym albumie, ale również o samej genezie grupy.


Witam. Jako że jesteście młodym, nieznanym dotychczas szerszej publiczności zespołem opowiedz proszę coś o początkach kapeli. Co było Waszą główną siłą napędową, mimo różnych przeciwności, z jakimi początkujące kapele się zazwyczaj spotykają?

Przede wszystkim nie chcieliśmy grać muzyki bezrefleksyjnej, standardowo gitarowej i pielęgnującej jakikolwiek rock’n’rollowy etos. Interesuje nas post-punk, co rozumiemy jako opisywanie doznania współczesności, ale przefiltrowanej przez gniew, opór, brak poczucia spełnienia w tym, co oferuje popkultura, ustrój społeczny, normy kulturowe. Zajmujemy się tym, co szczere, ale wykluczone z coraz bardziej pruderyjnej i uschematyzowanej kultury. Wierzymy w konflikt szczerego wyrazu z nudnym, sformatowanym rynkiem muzycznym. Chcemy znaleźć tożsamość dla zespołu gitarowego ad2020, ponieważ to świetny wehikuł dla poezji, afektów i diagnozy społecznej.

Słowo „nóż” może wywoływać wiele negatywnych skojarzeń. Dlaczego akurat postanowiliście nazwać zespół „Noże”?

Nazwa zobowiązuje i mamy wszelkie chęci tego zobowiązania dotrzymać – grać intensywnie
i szczerze.

„NOŻE to wrzask ulicy wtłoczony w post-punkowe gitary. Piętrowe pogłosy pulsujące światłem niespełnionych utopii. Melodie zszyte chaosem, wybuchy i szepty polszczyzny” – taki oto krótki poetycki opis Waszej twórczości można znaleźć na Waszym facebookowym profilu. Jak właściwie to zinterpretować?

Gramy piosenki, ale te piosenki nie idą na konwencjonalne skróty. Myślę, że opis jest bardziej obrazowy i adekwatny niż szufladki spod znaku alt-rock klub a’la poezja śpiewana.

Jakiś czas temu na nasz rynek muzyczny wszedł w końcu Wasz album zatytułowany Gniew. Trzeba przyjąć, że idealnie oddaje on warstwę tekstową albumu. Skąd to ukierunkowanie na negatywne w wydźwięku emocje?

Muzyka i teksty powinny być zwierciadłem życia. Jakimś wycinkiem całego obrazu świata w miniaturze, innymi słowy: jakie życie, taki rap. Album nie jest ukierunkowany, jest ekspresją, opisem, historią choroby, ale nie jest targetowany na smutne brzmienia. Konflikt i starcie to pojęcia, z którymi stykamy się codziennie na wszelkich polach. Tak samo poczucie wykluczenia, porażki, które zostawione same sobie i zepchnięte poza pole widzenia wracają ze zdwojoną siłą. O czym byłaby sztuka bez poruszania tematyki godnościowej i egzystencjalnych powikłań?

Zajrzyjmy do środka. Utwór Złe Wychowanie, którym promujecie Wasze najnowsze wydawnictwo jest przepełniony elementami psychodelicznymi, lekko niepokojącymi motywami. Do wspomnianego utworu nagrano także teledysk pełen niejednoznacznej symboliki. Jakie jest główne przesłanie, które chciałeś w nim zawrzeć?

To jest praca zespołu osób zaangażowanych w projekt. Reżyser klipu Marlena Budzyńska zrealizowała autonomiczny pomysł oparty oczywiście na wydźwięku utworu, nie zabieramy innym pola szczerej ekspresji. To jest dekonstrukcja trudnej relacji, rytuał przejścia od pierwszego i niewygodnego zauroczenia po przemianę, w której tracimy szczerość na rzecz nowych barw ochronnych. Konflikt rozgrywa się na płaszczyźnie różnic – w wychowaniu, klasie, sytuowaniu. Różnic, które tworzą barykady coraz bardziej nie do przejścia, nawet ostre cięcie i ucieczka wymagają ofiary i wykrzywiają nasze początkowe uczucie. Można powiedzieć, że jest to miejska wersja Pięknej i Bestii. Ważną osią jest pokazanie podmiotowości postaci kobiecej, rozgrywającej dramat konwencją uwodzenia, erotyzmem, ale tak naprawdę pragnącej zrozumienia i bliskości.

 

Twoje teksty często są bardzo niejednoznaczne i często zmuszają słuchacza do znanej z czasów szkolnych refleksji “co poeta miał na myśli”. Nie obawiasz się czasem, że mogą być one przez kogoś całkiem źle zrozumiane?

Nie bardzo, proste chwyty i życio-pisanie to nie są jedyne strategie, to samo można odnieść do każdego ważnego zimnofalowego czy po prostu odważnego zespołu, od Joy Division, przez np. Arahję, Kult, Siekierę, po Interpol. Nie piszemy pod refleksje „szkolne”, szkoła dzięki ramotom i zabiegom dyscyplinarnym uczy odrzucenia kultury, a nie oddychania w jej nurcie. Zresztą, deszyfrowanie to fajna przygoda.

Ogólnie pojęta psychodela nie jest dla Was czymś całkiem obcym, a momentami odnoszę wrażenie, że to niemalże część Waszego naturalnego środowisko. Chcąc uzyskać tego typu efekty, często sięgacie po rozmaite efekty dźwiękowe. Na przykład wstęp do utworu tytułowego czy efekt wciągania taśmy w utworze Czarny Kwadrat. Skąd w ogóle pomysły na tego typu urozmaicenia?

Myślę, że po usłyszeniu Loveless MBV ciężko po prostu nie zacząć eksperymentować z brzmieniem. Pomysły przychodzą podczas pracy nad aranżami, poszukiwanie niestandardowych środków wyrazu to coś, nad czym spędzamy nawet więcej czasu, niż nad po prostu napisaniem treści muzycznej na kanwie demówek.

Gniew zdecydowanie nie należy do tych albumów, których wartość oraz wszystkie niuanse w nim zawarte da się docenić po jednym przesłuchaniu. Nigdy nie korciło Was, by jednak uczynić swą muzykę bardziej, powiedzmy, przystępną w odbiorze?

Twórca, który tworzy muzykę dla targetu jest zleceniobiorcą, a nie twórcą. Zawsze to od nas będą wychodziły propozycje, które mamy nadzieje będą otwierać nowe potrzeby odbiorcy. Tak jak nie umiem spędzić miesiąca bez Spirit Of Eden zespołu Talk Talk, tak chciałbym eksperymentować aż do znalezienia uzależniającej, wielowymiarowej i charyzmatycznej formuły.

Gracie muzykę, którą bardzo ciężko jednoznacznie ująć w jakieś konkretne stylistyczne ramy. Chciałbym zatem zapytać jakie są Wasze muzyczne inspiracje. Na jakich kapelach żeście się wychowali?

Od Pixies przez Depeche Mode i Radiohead po Young Fahters, Perfume Genius z ostatnich dokonań – lista nie ma ani końca ani początku. Muzyka zaangażowana i aranżacyjnie odważna robi na nas wrażenie.

Jakiś czas temu graliście trasę koncertową u boku Happysad obejmująca dziewięć występów w dziewięciu różnych polskich miastach. Jakie nowe doświadczenia Wam to dało?

Występ na dużej scenie to energetyzujące przeżycie, a wielkość napotykanych soundsystemów zdaje się nam służyć bardziej niż potrzask małej piwnicy. Cenię sobie też bardziej intymne spotkanie, zagraliśmy przecież Sofar (zobaczcie to, NOŻE bez gitar!), ale Gniew to album do grania głośno i koncertowo zyskał sporo energii.

Skoro już o koncertowaniu mowa, jakieś dalsze konkretne plany na ten rok?

2020 to jeszcze co najmniej jedna trasa w związku z Gniewem. Zaczęliśmy dużymi wydarzeniami, koncertem w ramach radiowej Trójki i drugim w ramach Sceny Alternatywnej TVP Kultura, gdzie wcześniej grali moi polscy idole (Tryp i Syny). Zaczyna się także praca twórcza nad kolejną płytą. Życzcie nam szczęścia i czasu na pracę. Wciąż robimy to jak „projekt po godzinach” i marzyłbym, żeby siedzieć całymi dniami nad rozwojem zespołu. Mamy zamiar skomponować album wielowymiarowy, ale oparty na silnych singlach, które zderzą radiową piosenkowość z ładunkiem energii i brzmień z naszych poszukiwań.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Autorem zdjęcia jest Sandra Sygur

 

Tagi: , , , , , .