qip „album jest rezultatem obsesji”

Na stronie KVLT magazine jest dostępna recenzja debiutanckiego albumu projektu qip, zatem oczywista koleją rzeczy było udać się po odpowiedzi do Twórcy, Macieja Pasińskiego, który bardzo konkretnie opowiedział o detalach, jak i szerszym kontekście samego projektu. Zatem poniżej o qip, Sirrah i lokalnej scenie metalowej opowie kreator qip – Maciej Pasiński.

Witaj. Na początek gratuluję Tobie bardzo udanego albumu. Szerzej o nim wspomnę w recenzji, teraz zaś pozwolisz, że tradycyjnie „odpytam” Ciebie, zwłaszcza, że qip to chyba nowy rozdział w Twoim muzycznym CV? Ta nazwa ma znaczenie?

Dziękuję. Nazwa sama w sobie nie ma znaczenia jako ciąg liter, nie jest też skrótem. To znak graficzny, ikonografika przedstawiająca głowę muchy.

Ostatnio wydałeś/ udostępniłeś swój nowy projekt qip “On Ephemeral Substrates”. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to fenomenalna okładka. Daleka od tych, które wcześniej towarzyszyły Twoich poprzednim wydawnictwom. Coś więcej o tym zdjęciu? Wkładka też jest zrobiona?

Nie trzymam się jednej okładki. Co jakiś czas zmieniam. Ta o którą pytasz to jedna z wersji, pochodzi z jakiegoś serialu TV z lat 60-tych. W dowcipny sposób obrazuje tytuł albumu, który ma dwojakie znaczenie:
– odnosi się do krótkotrwałości substratu/nośnika istnienia – czyli naszych ciał. Temat rozwinąłem w piosence pt Humanity+ opowiadającej o emocjonalnych i społecznych aspektach transhumanizmu.
– oddaje efemeryczność muzyki jako dzieła sztuki – istnieje ona bowiem jedynie w momencie odtwarzania / odbioru.

inline

Nie robiłem całej wkładki bo na razie album jest dostępny tylko drogą elektroniczną.

Czy to prawda, że tworzenie uzależnia? Ty byłbyś tego najlepszym przykładem. Niby koniec kapel, projektów, a tu – kolejny byt.

Ten album jest rezultatem obsesji. Pochłonął prawie 3 lata. Pracowałem nocami po kilka godzin. Prawie codziennie. Wykonałem pracę 7-8 osób. Pisanie zajęło około 4 miesięcy. Strona techniczna pochłonęła najwięcej czasu. Musiałem się sporo nauczyć o realizacji, miksowaniu i masteringu. Proces twórczy przypominał budowanie miasta we własnej głowie.

Kreatywność sposobem na życie? Podobno osoby z pasją nigdy się nie nudzą. Znajdujesz czas na coś jeszcze, czy sama muzyka stałą się już pobocznym aspektem Twych zainteresowań?

Zamierzam zrobić dwuletnią przerwę od muzyki i poświęcić czas rodzinie. W międzyczasie wymyślę koncepcję kolejnego albumu.

Jak się przedstawia wygląda sprawa z tym projektem? To tylko projekt studyjny, zamierzasz przemienić to w pełnoprawny zespół, czy etap zbiorowego muzykowania to już temat zamknięty?

Od początku miał to być projekt studyjny zrealizowany samodzielnie. Nie planowałem koncertów. Nie mam na nie czasu na obecnym etapie życia. Mimo to, uważam, że taka muzyka świetnie sprawdziłaby się na żywo.

Jak wyglądało tworzenie tego albumu? To tylko Twoje pomysły? Wykonanie to zasługa sampli, czy było chociaż częściowo nagrywane na żywo?

Tak, są to wyłącznie moje pomysły. Szkielety utworów napisałem grając na gitarze akustycznej. Dzięki temu mają odpowiedni flow. Następnie nagrałem wszystkie partie na gitarze elektrycznej. Na żywo nagrałem gitary i wokale. Zajęły sporą ilość ścieżek i są to pierwszoplanowe elementy mojej muzyki. Resztę zaprogramowałem wykorzystując różnego rodzaju instrumenty wirtualne. Wszystkie nuty są mojego autorstwa.

Nie obawiasz się, że coraz większa łatwość operowania samplami, kompletnym studiem przez osobę kiepską pod względem warsztatu może prowadzić do sytuacji, że lepsza płytę wyda sprawniejszy operator/ montażysta plików nie zaś kreatywny muzyk?

Liczy się rezultat, a nie metoda, odbiór zaś zależy od gustu odbiorcy. Kwestie techniczne i jakość nagrania, miksu, brzmienie mają znaczenie, ale drugorzędne. Te elementy powinny być przezroczyste. Większość normalnych ludzi słucha piosenki, a nie miksu. Dobry utwór sam się nie napisze. Potrzebna jest kreatywność i talent. Dostęp do technologii umożliwia takim ludziom jak ja realizowanie swoich pomysłów bez wsparcia wytworni.

Gdzie leży granica: wykonanie /a odtwarzanie przy posiłkowaniu się komputerem?

Jeśli masz na myśli koncerty, to uważam, że najlepiej oddziaływuje muzyka grana na żywo. W studio ta granica się zaciera. Oczywiście komputer za mnie nie zagrowluje i nie zagra na gitarze. Kluczowe elementy takie jak koncept, tekst, kompozycja są analogowe bo powstają w mojej głowie. Nie zamierzam grać koncertów, więc nie mam takich dylematów.

Ten album nagrywałeś dla siebie? Czy jednak z zamysłem opublikowania go w formie fizycznej?

Głównie dla siebie. Nagrałem go przede wszystkim po to, żeby nauczyć się różnych etapów i aspektów procesu twórczego. Chciałem też sprawdzić jak poradzę sobie z brakiem zespołowej synergii i wzajemnej motywacji. Pierwsze próby samotnej pracy podejmowałem już dawno temu, ale szybko wyczerpywał się mój zapał.

Nie sposób odmówić Tobie wszechstronności… Ta muza ma dużo przestrzeni, płynie, zarazem porywa w kolejne wojaże… by potem ostro ugryźć. Stanowczo nie ma tutaj miejsca dla purystów. To jeden wielki tygiel muzyczny.

Zależało mi na tej płynności, dlatego tym razem nie ma połamanych rytmów. Teksty opowiadają różne historie i dźwięki za nimi podążają. To atmosferyczna, dość filmowa muzyka, niepozbawiona jednak ciężaru i brutalności.

Te wstawki monologów nieodłącznie skojarzyły mi się z… Carcass. Zwłaszcza na Necroticism są podobne…Ale oczywiście tylko samym klimatem tych dialogów. Skąd w ogóle zamysł na tę formę przerywników: koncept liryczny, czy pewnego rodzaju uatrakcyjnienie?

Faktycznie w jednym utworze lektor ma podobny głos, jednak tematyka jest zupełnie inna. Sporo czasu zajęło mi odnalezienie odpowiednich gadulców. Są to fragmenty ze starych filmów dokumentalnych, szpiegowskich materiałów instruktażowych, zimnowojennej propagandy, przemówień, itd. Stanowią integralną część opowiadanych historii. Są też dopasowane rytmicznie do podkładu muzycznego. Zależało mi na tym, żeby brzmiały tak, jakby ktoś je nagrał specjalnie dla mnie.

Gdybyś Ty miał przybliżyć osobie całkowicie postronnej idee tej muzy? Założenia stylistyczne w ogóle brałeś pod uwagę? Czy były pomysły, które odpadły, bo nie były muzycznie zbyt blisko pierwotnej idei projektu?

W pierwotnej fazie projektu myślałem nad czymś nieco surowszym, bardziej ograniczonym jeśli chodzi o środki. Jak to zwykle bywa apetyt rósł w miarę jedzenia. Pojawiały się nowe pomysły i kolejne warstwy. W pewnym momencie postanowiłem nadać muzyce taką filmową, soundtrackową formę. Wywoływać obrazy w umysłach słuchaczy. Dlatego wkomponowałem sporo pejzaży dźwiękowych. Mój stary przyjaciel Dawid Chrapla podrzucił mi sporo swoich nagrań odgłosów z kilku zakładów przemysłowych i one tam grają w tych tłach. Chroboczą, robią klimat.
Stylistycznie jest to mieszanka death metalu, industrialu, doom, muzyki filmowej. Od początku wiedziałem ze będą duże i masywne wiosła, no i growl.

Growling jest mocno wykorzystywany, akcentowany. Mnie to akurat mocno cieszy. Ale trzeba przyznać, że czasem to jedyny element, który łączy ten projekt z muzyką stricte metalową. Docelowo chcesz odejść od takich konotacji? Całkowicie odejść w elektroniczne rejony? Swoją drogą sam wokal niewiele się Tobie zmienił. I jest w mojej ocenie mocną stroną tego projektu.

Dzięki. Wokal i tekst jest bardzo istotny w tym materiale. Na tym albumie jest więcej growla niż na obu płytach Sirrah razem wziętych. Sporo czasu zajął mi powrót do formy. Nie używałem growla od kilkunastu lat. Pierwsze próby spowodowały infekcje gardła i dopiero po miesiącu mogłem znów nagrywać. Styl muzyczny przez większość czasu trwania płyty jest jak najbardziej metalowy. Jest to najcięższy i najbrutalniejszy album jaki napisałem. To prawda, że jest sporo spokojniejszych fragmentów, ale bez nich muzyka straciłaby głębię.

qip3

Klawisze, dynamika całego albumu nieodparcie mi się kojarzą z jedną płytą: Atrophia Red Sun, płyta Twisted Logic. Znasz ją? Jak ją oceniasz?

Tak znam. Dawno nie słuchałem. Podobała mi się. W tym samym czasie pracowaliśmy nad TMCTEA i widzę więcej podobieństw miedzy tamtym projektem a ARS.

O ile tamta ARS – miała nieodłącznie metalowo-futurystyczny styl, to i tak obie te produkcje sporo łączy. Jak Ty byś to przyrównał?

Trudno powiedzieć. Muzyka qip jest mniej techniczna niż ARS i nie jest połamana. Myślę, że mniej eksperymentalna, za to bardziej klimatyczna i epicka.

Mocny jest ten debiutancki album qip, wiele się w nim dzieje, za każdym przesłuchaniem odkrywa się nowe patenty. Zastanawiam się, czy już definitywnie postawiłeś na ascetyczne klawisze, rezygnując z akustycznych motywów? Mam na myśli wcześniejszy zespół, Sirrah.

Na tym materiale jest sporo ścieżek różnego rodzaju instrumentów elektronicznych. Partie wcale nie są ascetyczne. Sporo sie dzieje. Nie wiem jakich środków będę używał w przyszłości. Moje inspiracje dość często się zmieniają, więc wszystko jest możliwe.

Elektronika to mocna część tego projektu. Ale czy wyobrażasz sobie stworzenie płyty wyłącznie w oparciu o tradycyjne instrumentarium?

Oczywiście.

Wspomniałem wcześniej o historii… To może zapytam hasłem: The man called tea… Coś szerzej o tym? Zamknięty rozdział? Jeżeli tak, dlaczego. Jak widzisz te dwa byty? qip i tamten?

To był projekt nad którym pracowaliśmy w 2000-2001, po czym każdy poszedł w swoją stronę. Wypuściliśmy jeden materiał demo którego można posłuchać online:

Muzyka pełna zmian i kontrastów. Eksperymentalne cyberpunkowe teksty. Mój nowy projekt to już nieco inny styl. Mniej pogięta, bardziej płynna muzyka. Nie wykluczam, że kiedyś jeszcze coś nagramy pod tym szyldem.

Grzebiemy dalej… Sirrah. Czy musiało się tak zakończyć? Czy rzeczywiście „zasługi” są po stronie MMP? Jak to obecnie postrzegasz?

Nie zaprzątam sobie głowy przeszłością. Było minęło. Stare dzieje.

Myślałeś kiedyś o reaktywacji Sirrah? Choćby na koncert? Taki dobry występ, który zostałby udokumentowany koncertówką? O frekwencję na pewno nie musiałbyś się martwić…

Zespół się reaktywował jakieś 3 lata temu. Zagrali jeden koncert i wypuścili singla. Nie brałem w tym udziału. Gościnnie nagrałem wokal w jednym z nowszych kawałków. To było 3 lata temu, ale jak dotąd nie wydali go. Z jakiegoś powodu wpadli w letarg i wciąż w nim tkwią.

Nie sposób nie zapytać Ciebie o „grzechy” przeszłości… Pewnie czas goi rany, przykrywa emocje, ale i czasem zaciera obiektywne postrzeganie, ale masz kontakt zresztą kapeli? Coś u nich się muzycznego dzieje?

Mam kontakt z większością ludzi ze wszystkich składów Sirrah. Niektórzy działają w różnych muzycznych projektach, ale o Sirrah na razie cisza.

Siedzisz na Wyspach? Jak tam się odnajdujesz? Lokalna scena muzyczna – jak byś porównał warunki, aktywność kapel?

Tak, mieszkam w Belfaście od 12 lat. Spędziłem tu juz ¼ życia. Irlandia Północna to mały kraj posiadający niewielką scenę muzyczną. Jeśli chodzi o metal, to nie ma co porównywać – Polska jest potęgą w porównaniu z lokalną sceną. Jest tu wprawdzie sporo kapel, ale większości z nich brakuje tożsamości. Kopiują bardziej znane zespoły.

Muzycznie czujesz jakieś związki, czy po prostu swą twórczość- poprzez skojarzenie przez Sirrah, kierujesz raczej na polską scenę?

Działam sam, więc nie czuję się specjalnie związany z kontekstem geograficznym. Mój związek z polską sceną muzyczną jest jednak dużo silniejszy niż z brytyjską. Moja twórczość jest skierowana do każdego, kto chce ja poznać. Odbiorcy są rozsiani po wielu różnych, często odległych krajach i jestem pewien, że większość nigdy o Sirrah nie słyszała. Oczywiście najwięcej odtworzeń było z Polski.

Śledzisz scenę metalowa? Co byś polecił? A co konkretnie Ciebie rozczarowało?

Trochę śledzę, ale coraz trudniej znaleźć coś ciekawego. Z ostatnich kilkunastu miesięcy mogę polecić Non Opus Dei Diabeł, lubię tez Outre Ghost Chants ze względu na świetny wokal i fajna produkcję z bardzo udanym brzmieniem basu. Oprócz tego: Karyn Crisis Gospel of the Witches Salem’s Wounds, Triagonal Dichotomy of Mind, Alkaloid The Malkuth Grimoire, Mansion Altar Sermon, Sulphur Aeon Gateway to Antisphere.

Z niemetalowych rzeczy polecam:
Esperanza Spalding Emily D+Evolution, Corpo-Mente Corpo-Mente, Sarah Kirkland-Snider Unremembered, Julia Holter Have you in my wilderness, Sufjan Stevens Carrie and Lowell.

Ostatni rok nie przyniósł żadnych rozczarowań.

Twoje najbliższe plany muzyczne.

Wyspać się.

Dzięki za wywiad.

qip logo

Tomasz

Tagi: , , , , , .