Sakis Tolis: „Na każdym koncercie trzeba dać z siebie wszystko”

Niemal trzydzieści lat działalności w scenie metalowej, kilkanaście albumów studyjnych i zasłużony tytuł pionierów helleńskiego black metalu – o Rotting Christ naprawdę można się rozpisywać.
Przed koncertem w Berlinie Weronice i mnie udało się porozmawiać z frontmanem Sakisem Tolisem o biografii zespołu, nadchodzącym albumie i podejściu artysty do komponowanej muzyki oraz grania na żywo. Intensywna, męcząca trasa nie zniechęciła wokalisty do rozmowy i w szare berlińskie popołudnie znalazł czas na wywiad dla KVLT Magazine.

Interview with Sakis Tolis (Rotting Christ) in English version (PDF file)


Zaczniemy od podstawowych, bardziej oczywistych pytań. Jak udała się trasa Trident’s Curse, która wiedzie już ku końcowi?

Zbliżamy się do końca, ale jak na razie była to jedna z najbardziej morderczych tras, na jakich kiedykolwiek byliśmy jako zespół. To dosyć mocne połączenie, dobra reakcja widowni każdego wieczoru, świetne nastawienie ze strony wszystkich zespołów. Myślę, że to bardzo dobra trasa i jesteśmy naprawdę dumni, że możemy być jej częścią.

Czy na trasie znalazł się jakiś szczególny gig, na który czekaliście najbardziej?

Tego bym nie powiedział. W każdym miejscu, w którym gramy, dajemy z siebie sto procent. Nawet jeśli czasem mamy szczególną więź z konkretnym miejscem, jak na przykład podczas grania koncertów w Polsce, gdzie zawsze czujemy się jak u siebie, na każdym koncercie trzeba dać z siebie wszystko.

Wkrótce wydajecie nowy album „The Heretics”. Co było najlepszą częścią nagrywania albumu?

Nagrywanie albumu to dosyć stresujący proces. Większością rzeczy zajmuję się sam, co nie jest łatwe. Ale najlepszy jest rezultat końcowy, czyli gotowy album. To najlepsza część tego wszystkiego i czujemy się świetnie, kiedy w końcu mamy całość.Najlepszą częścią jest więc ukończenie nagrywania!

W takim razie wolisz grać na żywo czy zajmować się nagrywaniem materiału?

To i to! Chociaż nie, tak właściwie wolę grać na żywo. Mam wtedy okazję spotkać się z ludźmi, a jestem dosyć oldschoolowym gościem. Wolę z kimś porozmawiać, niż zajmować się jedynie nagrywaniem albumu. Chcę się widzieć z innymi, mieć okazję do porozmawiania z kimś, kiedy gram na żywo, co dla mnie jest bardzo ważne.

Dla nas to również jest bardzo ważne. Widać, że jako zespół Rotting Christ nie stosuje półśrodków.

Kiedy widownia się cieszy, ja cieszę się jeszcze bardziej. Niektórzy myślą, że bycie w trasie jest równoznaczne z imprezowaniem. Tak naprawdę jest się zmęczonym, dzisiaj podróżowaliśmy jedenaście godzin. Jest mnóstwo zajęć, to bardzo męczące. Ale wystarczy, że koncerty idą dobrze, wtedy bardzo się z tego cieszę.

Skojarzyło mi się to z “Keep the spirit alive”.

Tak, to bardzo ważne! Bycie sobą jest bardzo ważne. Czasem można stracić coś takiego i trzeba to wywalczyć z powrotem.

W tym roku mija 25 lat od wydania Thy Mighty Contract. Co wyjątkowo dla Rotting Christ zmieniło się przez ten czas?

Nasze nastawienie, motto „Non Serviam” – to się nie zmieniło. Ale niektóre elementy naszej muzyki są inne, co jest normalne, bo nagrywamy albumy już prawie 30 lat. To naturalne, bo myślę, że nikogo nie obchodziłyby wydawane co dwa lata albumy, które brzmią tak samo. Lubię poszerzać horyzonty w swoim życiu, odkrywać coś nowego. Takie samo podejście mam do zespołu.

Dlaczego to właśnie Fire, God and Fear z nadchodzącego albumu  gracie na żywo?

Musiałem wybrać jeden utwór. Sam nie wiem… to było trudne, komponuję wszystkie utwory i są poniekąd na równi ważne. Wybranie tylko jednego to w zasadzie najgorszy koszmar, jaki może mnie spotkać! Więc wybieram po prostu ten, który brzmi najbardziej jak reszta materiału Rotting Christ. To wszystko. Chociaż album zdecydowanie składa się z bardzo różnych kompozycji.

Czekamy na ten album z niecierpliwością.

Tak… ale stresuje mnie to, wierzcie albo nie! To stresujące, ponieważ jak każdy artysta czuję się niepewnie przed wydaniem albumu.

Zawsze tak było, nawet od samego początku kariery Rotting Christ?

Tak, z każdym z czternastu albumów.

A co możesz powiedzieć na temat pracy nad książką (nadchodząca biografia Rotting Christ)? To zupełnie nowe doświadczenie, jak myślę.

Książka powstawała w najbardziej stresującym roku mojego życia! Trzydziesta rocznica założenia zespołu, cała masa wznowień, praca nad materiałem do książki, nagrywanie nowego albumu…

Ani chwili wytchnienia.

Tak, ani chwili przyjemności! Można wiele pracować, ale w tym roku straciłem również wielu przyjaciół, było ciężko. I chociaż miałem okazję porozmawiać z wieloma interesującymi osobami przy okazji pracy nad książką, miałem wiele stresu. Dziś rano od razu zabrałem się do pracy, nie miałem ani chwili na zobaczenie miasta, tylko mnóstwo deadline’ów.

Czy z biografii zespołu, „Non Serviam”, dowiemy się jakichś ciekawostek o zespole? Zdradź proszę jakiś smaczek.

Tak, trochę tego będzie! Może więcej ciekawostek znalazłoby się w książce o wszystkich moich przeżyciach. Po trzydziestu latach w trasie mam nadzieję, że mogę napisać o wielu rzeczach, zwłaszcza sprzed ery cyfrowej, z czasów nośników analogowych – przed telefonami komórkowymi, komputerami i tak dalej. To jak legenda (śmiech). Ja sam też jestem ciekawy końcowego efektu, kiedy książka zostanie wydana. Książka to dla mnie nowe medium. Jestem ciekawy, jak zareagują na to ludzie i tak dalej. W końcu to książka. Chociaż nie bardzo lubię mówić o sobie, nie jestem taką osobą, mimo że mam tę 30-letnią historię zespołu za sobą.

Właśnie, pomimo tylu wywiadów, które zrobiliście, do książki Black Metal: Ewolucja Kultu trafił tylko jeden z nich.

Zgadza się.

Wyrażałeś się również dzięki innym mediom: komiks o Rotting Christ został wydany przez fanów. Jak zareagowałeś na fanowski komiks?

Całkiem nieźle! To było trochę dziwne, ale pomysł był w porządku. Czasem po prostu trzeba pozwolić rzeczom się wydarzyć.

Non Serviam od Dark Crops

A co z współpracą z Dark Crops? (pytamy tutaj o piwo Non Serviam produkowane przez grecki browar Dark Crops)

Dark Crops prowadzi mój przyjaciel, a przy okazji właściciel doskonałego browaru. Wpadł na pomysł mocnego, wyjątkowego piwa dla zespołu.

Wyjątkowe piwo dla wyjątkowego zespołu. Dziękujemy za wywiad, zdążyliśmy porozmawiać o tak wielu środkach przekazu, że na razie kończymy.

S: Również dziękuję, bardzo chętnie porozmawiam z KVLTem po raz kolejny, kiedy wydamy album.

 

Tagi: , , , , , .