Sothoris: “(…) black, death, melodie, harmonie, polskie teksty”

Ma być jak huragan, który ma dawać solidnego kopa, będzie bardziej odważny, zdecydowany, konkretny dla wielu słuchaczy. Bez dwóch zdań, będzie to coś innego” – tak o swoim najnowszym, powstającym albumie mówi zespół Sothoris, który zdążył już zyskać uznanie bardzo dobrym wydawnictwem zatytułowanym Raj potępiony. Kiedy możemy spodziewać się nowości? Zapraszamy do lektury rozmowy z Sothoris.

Opowiedzcie w skrócie, jak wygląda historia Waszego zespołu oraz Wasze najważniejsze osiągnięcia?
W dużym skrócie, nasz gitarzysta i basista spotykali się na luźne nagrywanie swoich pomysłów “do szuflady”, ot zwykłe spędzanie czasu wolnego przy piwie i muzyce. Nagrania poszły jednak tak sprawnie i owocnie, że szkoda im było wrzucić to wszystko do drewnianego pudełka pozostawiając na pewną śmierć. W ten sposób narodził się plan zebrania składu i zbudowania kapeli. Dlatego można powiedzieć że to “Raj potępiony” stworzył Sothoris, a nie Sothoris “Raj potępiony”. Chwilę trwało zanim obecny skład się zebrał, w każdym razie w tym składzie personalnym “docieraliśmy” numery na próbach, “przepuszczając” je z osobna przez swoje głowy nadając im końcowy kształt. W międzyczasie odbyliśmy podróż po meandrach rejestracji dźwięków, nagrywając “Raj”. Biorąc pod uwagę ostatnie dwa lata, myślę że naszym największym osiągnięciem jest właśnie stworzenie tej płyty, a w zasadzie powołanie do życia zespołu od zera i stworzenie, nagranie albumu i jego wydanie od początku do końca własnymi siłami. Z resztą taki był plan, budujemy zespół, nagrywamy pełen album i  dopiero potem lecimy z tym w eter. Od tego czasu każdy koncert oraz rozmowy z słuchaczami, ich pozytywne opinie odnośnie albumu lub samego występu live są dla nas powodem do dumy , jednak wyjście do świata od razu z debiutanckim albumem było skokiem na głęboką wodę i… jak widać nie utonęliśmy.

Istniejecie już ponad 3 lata – potraficie wskazać takie wydarzenie, które było w tym czasie dla Waszego zespołu przełomowe?
Pod jakimś względem można by uznać wiele wydarzeń jako przełomowe. Przede wszystkim, tak jak wcześniej wspomnieliśmy największym przełomem była publikacja albumu. Jeśli jednak na chłodno przeanalizować ostatnie 3 lata, to na pewno ważnym momentem jaki wprowadził nas na nowe tory, był pierwszy koncert kiedy wystąpiliśmy z Moloch Letalis i brazylijskim NervoChaos w jarocińskim spichlerzu rock’a. Do tamtej chwili mieliśmy już zarejestrowany materiał na płytę, byliśmy z nim świetnie ograni, koncert jednak był ostateczną weryfikacją nas jako zespołu. Nasze umiejętności, przygotowanie i wizja tego jak będziemy się prezentować na scenie zostały poddane próbie, z której każdy wyciągnął jakieś wnioski. Przede wszystkim przekonaliśmy się że dobrze czujemy się razem przed publicznością, nasz materiał się spodobał, przez co zebraliśmy pochlebne opinie. Bardzo ważnym momentem było dla nas też zaproszenie na Black Waves Fest, faktem jest że jako zastępstwo przez co nawet nas na plakatach nie było, jednak  możliwość zagrania na tym feście obok tych wszystkich świetnych kapel, dla nas jako zespołu i muzyków było niesamowicie ekscytującym wydarzeniem.

Recenzowaliśmy już na łamach Kvlt Wasz udany zresztą debiut. Gdybyście jednak mogli tym z naszych Czytelników, którzy nie mieli okazji poznać muzyki Sothoris przybliżyć jej charakter, jak ją opiszecie? Co wyróżnia Was od innych zespołów metalowych w kraju?
Jesteśmy bardzo wdzięczni za waszą recenzję, niewątpliwie dodała nam skrzydeł w dalszym działaniu.Raj Potępiony” to album blackened death metalowy w całym swym jestestwie. Nie jest to ani klasyczny surowy black metal, ani brutalny death. Porównania jakiegokolwiek strach użyć, bo każde będzie przesadą. I black metal i death, przenikają się wzajemnie we wszystkich utworach, nie licząc oczywiście ambientowego outra. Nie są to jednak jedyne składniki, te dwa oczywiście są najważniejsze, jednak o charakterze dopiero decydują szczegóły, wzbogacenia które tworzymy aby nadać kształt naszym utworom. Każdy numer zawiera inną dawkę tych wszystkich komponentów, jest różny od pozostałych, dzięki czemu album według słuchaczy nie jest nudny. Można na nim znaleźć utwory szybkie i agresywne, wolniejsze i melancholijne, bardziej blackmetalowe, bardziej wchodzące w death metal, z wyczuwalną nutą thrash metalu, rozwiniętą melodyką… i można by tak było jeszcze długo wymieniać. Co do samego wokalu to gramy w naszym ojczystym języku i staramy się aby był wyraźny oraz czytelny pomimo iż wędruje on od black metalowego skrzeku do ciężkiego, mięsistego growlu. Uważamy że zespół muzyczny ma tę wartość dodaną że gra muzykę przy której dobrze się czuje i może ją zagrać wywalając z siebie emocje, jeśli znajdzie się do tego rzesza ludzi, którzy przy niej też się dobrze czują to już pełnia szczęścia. Taka jest też muzyka Sothoris, wyrzuca emocje z nas i komponowana jest w taki sposób aby mogła wzbudzić emocje u innych. Nie istniejemy sami dla siebie i to chyba nas wyróżnia trochę spośród innych kapel. Mamy swój styl, który nadal się kształtuje i idzie jak dla nas w dobrym kierunku. Scenicznie staramy się być jak najbardziej zaangażowani. Sam ruch sceniczny oraz cała otoczka audiowizualna, które staramy się w zależności od warunków jak najbardziej eksponować po kontakt z publicznością, który jest chyba najważniejszym aspektem tego wszystkiego. Lubimy po prostu zbić piąteczkę po koncercie.

Wracając do debiutu, jak starzeje się Waszym zdaniem „Raj Potępiony”? Jak oceniacie ten album dziś, po roku od wydania?
Jednogłośnie stwierdzamy, że nic byśmy nie zmienili. Na koncertach oraz próbach przed nimi, gramy póki co tylko materiał z tej płyty. Rzecz jasna że, “Raj Potępiony” już czuje w naszych głowach ząb czasu jednak nadal nam się nie znudził i każdy już zdążył się przyznać iż regularnie wraca do niego i słucha go w domu. Najważniejszy wniosek jaki możemy wyciągnąć dumając nad naszym debiutem to chyba taki, że na miarę naszych możliwości zrobiliśmy wszystko najlepiej jak na tamten moment potrafiliśmy i dla nas i naszych słuchaczy jest to kawał dobrej roboty.

Można gdzieś jeszcze nabyć to wydawnictwo?
Nie posiadamy wydawcy, także od premiery album jest dostępny w trzech miejscach. Na bandcampie w formie elektronicznej, w formie digipacka wysyłkowo przez kontakt mailowy lub facebookowy z nami oraz oczywiście na koncertach.

Pracujecie obecnie nad nowym materiałem, na jakim jesteście etapie?
Mamy już kilka utworów mniej lub bardziej skończonych, możliwe że część z nich zaprezentujemy przed wydaniem drugiego krążka, na koncertach w formie live. Dużo kompozycji jest jeszcze w powijakach i wciąż nad nimi pracujemy. Jak to w życiu bywa są sprawy osobiste, które wydłużają ten proces jednak powoli idziemy do celu. Nie mniej jednak jesteśmy już na takim etapie że możemy określić premierę na jesień 2020 roku.

Jaką płytę chcecie nagrać? Czy będzie to materiał inny, niż na „Raju…”?
To na pewno będzie inny materiał niż na “Raju”. Ma być jak huragan, który ma dawać solidnego kopa, będzie bardziej odważny, zdecydowany, konkretny dla wielu słuchaczy. Bez dwóch zdań, będzie to coś innego. Zdecyduje o tym choćby proces twórczy, w którym udział każdego z nas troszkę inaczej się rozkłada. Tak jak wspomnieliśmy wyżej, “Raj” zapoczątkowały dwie osoby, sytuacja się teraz zmieniła i udział w tworzeniu biorą wszyscy członkowie zespołu. Pomimo iż przewidujemy coś nowego i świeższego, to i tak chcemy pozostać w stylistyce Sothoris, black, death, melodie, harmonie, polskie teksty . Poznaliśmy się muzycznie już wystarczająco dobrze, aby każdy wiedział, czego reszta zespołu oczekuje od muzyki, którą gramy, więc na pewno będzie inaczej, niż na debiucie jednak wspólne mianowniki ukryte w szczegółach da się na pewno doszukać. Podchodzimy do niej z innym nastawieniem, z innymi pomysłami, nie mniej jednak fani Raju się nie zawiodą.

Jak w ogóle wygląda proces twórczy w Waszym bandzie? Opieracie go na burzy mózgów czy jest lider, który przynosi gotowce do ogrania?
Tutaj wszystko zależy od okoliczności. Nie mamy wyznaczonego planu działania, nie robimy tego na akord, czy na siłę bo trzeba nowe numery zrobić. Na próbach za dużo pracy jest przy dopinaniu szczegółów, aby robić burzę mózgów, więc nie robimy. “Raj Potępiony “ powstał spontanicznie z pomysłów dwóch ludzi by potem zostać “oszlifowanym”. Teraz zbieramy pomysły, które każdy w domu nagrywa od gitarzystów po wokalistę wszyscy umiemy grać więc materiał tworzy się nie raz aż za szybko. Dobieramy też z tych utworów, które nie znalazły miejsca w “Raju” lub nie było już czasu na ich stuprocentowe dopracowanie. Budujemy kawałki, nagrywając je jako demo dla zespołu, czasem są to robocze prymitywne wersje innym razem już z bardziej dopiętym aranżem, zależy od weny. Jeden z nowych kawałków właśnie tak powstał, skomponowany i nagrany w prostej formie przez basistę, a potem te same motywy zostały przearanżowane i trochę inaczej zagrane przez drugiego gitarzystę. Efekt końcowy wszystkim pasował i tak mamy nowy numer. Swoje trzy grosze dorzuci vocal, może jeszcze coś będzie chciał zmienić, a pałker spersonalizuje tempa i rytmy. No i tak to się kula, bywa też tak że ktoś przyniesie gotowy numer, a potem słyszy “ to trzeba zmienić !”  i wraca do domu z fochem, sprzedaję gitarę i piec, ale na następną próbę ma już nowe i ochoczo pocina zaproponowane zmiany.

Jak wyglądają Wasze plany koncertowe na resztę bieżącego roku?
Co się da i gdzie się da. Na ten moment już są zaplanowane dwa koncerty w kooperacji z zespołem Deathspawn (ex-Ressurection) w poznańskiej “Pod Minogą” i w Grudziądzu “Sztukateria Art&music pub”. W Poznaniu towarzyszył nam będzie również zespół Deathinition. Są plany, aby wspólnie jeszcze coś więcej zorganizować. Co się uda zobaczymy. W tej kwestii trochę nam ciężko, nie mamy wydawcy, czy promotora, kontaktów też jeszcze nie za dużo, więc gramy mniej niż byśmy chcieli. Gotowi jesteśmy zagrać wszędzie gdzie ludzie chcą słuchać takiej muzyki, bo chcemy grać jak najwięcej koncertów.

Dziękujemy za rozmowę.
Dzięki wielkie i ogromne pozdrowienia dla redakcji i czytelników magazynu Kvlt!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: , .