Subterfuge: “Wybory, jakich w życiu dokonujemy”

Pochodzący z Opoczna progresywni metalowcy z  Subterfuge niedawno wypuścili w świat potężny, dwupłytowy koncept album pod tytułem Prometheus. O koncepcji lirycznej oraz muzycznej stronie najnowszego wydawnictwa skrupulatnie i szczegółowo opowiedział Tyberiusz Słodkiewicz, narrator zawiłej historii – kosmici, bogowie, ludzie, przeszłość i teraźniejszość, a to jeszcze nie wszystko. Z czym wiąże się koncept, po co jest taki długi i czy będzie kontynuacja dowiecie się z  zapisu rozmowy poniżej. Zapraszam!

Żyjemy w dość szybkich czasach, w których każdy się gdzieś śpieszy, a co za tym idzie często dozujemy czas nawet na słuchanie muzyki w skupieniu. Wydawałoby się, że wydawanie w dzisiejszej dobie długich, dwupłytowych wydawnictw mija się z celem. Tymczasem Wy żeście się na to zdecydowali i to nie po raz pierwszy. Czym motywowana jest ta decyzja?

Mógłbym trywialnie rzec, że zmusiła nas do tego ilość skomponowanego materiału, natomiast obydwa nasze albumy opowiadają pewną historię, opowiadają ją nie tylko poprzez tekst, ale również przede wszystkim przez muzykę. Teraz wyobraź sobie, że idziesz do kina i po godzinie seansu kończy się film z wielowątkową fabułą. Byłbyś rozczarowany, mam rację? Oczywiście można słuchać naszych albumów w sposób wybiórczy, odtwarzając pojedyncze utwory, natomiast uważam, że nasza muzyka dużo więcej zyskuje, gdy jest odtwarzana w całości. Zresztą koncept albumy tak mają, w tej chwili słucham np. Fates Warning A Pleasant Shade of Gray, nie wyobrażam sobie słuchania tego albumu jedynie we fragmentach, to taki rodzaj muzyki – mam na myśli prog metal, że wymaga od odbiorcy pewnego skupienia, aby odebrać dzieło w całości i je zrozumieć.

Wasze najnowsze wydawnictwo Prometheus jest kontynuacją Waszego debiutu z 2018 roku Projections From The Past. Zapowiadasz jeszcze trzecią część. Jaka koncepcja stoi za tą trylogią?

Najprościej rzec ujmując: życie i wybory, jakich w życiu dokonujemy. Wszystko jest oczywiście ubrane w fikcyjną opowieść o człowieku, który postanawia coś zmienić w swoim życiu i decyduje się na dołączenie do Profesora X, człowieka, który spodziewa się apokalipsy, i aby zachować gatunek tworzy maszynę do hibernacji. Nasz bohater podróżuje przez tysiąclecia, starając się naprawić błędy przeszłości i z miłości do ludzi stara się uczynić świat lepszym, czy mu się to uda…odpowiedź na to pytanie znajdziesz w ostatniej części trylogii, którą właśnie przygotowujemy…

Czy od  początku zakładaliście, że będzie to aż tak rozbudowana historia? Może było tak, że jej kolejne wątki i motywy rodziły się w Waszych głowach już podczas pisania?

Koncepcja na całą historię zrodziła się w mojej głowie przy okazji pracy w studiu nad muzyką do pierwszej płyty pt. Projections from the Past, ilość materiału wystarczała na dwie płyty, natomiast teksty, które były częściowo napisane, praktycznie same układały się w koncept. Byłem wówczas pod wrażeniem serialu/książki pt.: Miasteczko Wayward Pines, jednak to, co dzieje się w serialu, zainspirowało mnie jedynie do historii, którą stworzyłem na naszym debiucie. Prometheus to już całkowicie autorski pomysł na kontynuację tej historii.

Ok, nagracie ten trzeci album, Wasza opowieść się zakończy. Co dalej z zespołem? Zaczniecie tworzyć nowy koncept? A może po prostu nie wybiegacie aż tak daleko w przyszłość?

Ja bardzo lubię myśleć o przyszłości, lubię marzyć, a marzenia napędzają mnie do tego, aby je materializować. Tak jak zauważyłeś, właśnie pracujemy w studiu nad finałem naszej trylogii, natomiast mogę Ci zdradzić, że gotowy jest już koncept, teksty oraz większość muzyki na czwarty album zespołu, który będziemy realizować pewnie już w przyszłym roku. Myślę też już wstępnie nad piątą płytą zespołu, będzie to zapewne także koncept album…

Dużo pomysłów, trzymam kciuki. Porozmawiajmy o technicznej stronie wydawnictwa. Prometheus zostało wypuszczone przez wytwórnię Pure Steel Records specjalizującą się w wydawaniu młodych zespołów, uprawiających klasyczny heavy metal. Jak udało się Wam trafić pod ich skrzydła? Od początku szukaliście zagranicznego labelu czy próbowaliście też na polskim rynku?

Prometheus był gotowy i został pierwszy raz publicznie zaprezentowany mediom i przyjaciołom jesienią 2018 roku. Pół roku zajęła mi praca nad znalezieniem wytwórni, która mogłaby sprzedać zespół na całym świecie, w grę wchodziły również rodzime firmy. Rozesłałem portfolio grupy do kilkudziesięciu wytwórni na całym świecie, odzew był od kilkunastu, bardzo konkretny od kilku, Pure Steel był najbardziej konkretny. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy, są bardzo profesjonalni.

Na pewno niemałe znaczenie dla procesu nagraniowego drugiego albumu miało rozszerzenie składu. Dołączył do Was perkusista Daray oraz basista Piotrek Lamparski. W jaki sposób trafili do Subterfuge?

Piotr Lamparski jest przyjacielem Witka Nowaka (właściciela studia nagrań i gitarzysty Subterfuge), grali razem w zespole Gwardia, w momencie kiedy Witek zamienił bas na gitarę w Suberfuge na basie mieliśmy wakat, który uzupełnił Piotr.

Daray to jeden z czołowych polskich perkusistów i ciekawszych muzyków, znałem jego pracę z Dimmu Borgir i wiedziałem, że wniesie to „coś” do Subterfuge. Nie pomyliłem się. Jego gra na Prometeuszu jest obłędna, totalnie czuje muzykę i uzupełnia ją w sposób perfekcyjny. Co do samego zawiązania współpracy, to doszło do tego bardzo szybko. Otóż Darek otrzymał piloty, zainteresował się, doszło do spotkania i już.

<img src=

Album zdobi dość minimalistyczna okładka z jaskiniowymi malowidłami. Czy jest w niej jakaś ukryta symbolika?

Tak, przede wszystkim na okładce mamy powtarzający się motyw z pierwszej płyty, czyli symbol Subterfuge, który oznacza czas, jego nieskończoność, jest jednocześnie symbolem obcych, którzy przybyli z odległych planet. A sama okładka to malowidło skalne plemienia, które może kiedyś zostanie odkryte, a które ukazuje potomnym, że były kiedyś na Ziemi obce cywilizacje, które nas ukształtowały i wpłynęły, i wciąż być może wpływają na nasz rozwój i kierunek, w którym podążamy.

Obcując z albumem, mam wrażenie, że tytułowy Prometheus to w tym przypadku symboliczne określenie bohatera, który próbuje wyrwać z jaskiń pewien lud, jednakże w tym celu ma stoczyć walkę z kosmitami, czy tak? Mówimy o bogu-zbawcy?

Album jest pełen alegorii do naszego współczesnego, teraźniejszego świata, ale i do naszej historii. Jak doskonale zauważyłeś, bohater naszej opowieści niczym mityczny Prometeusz chce wyzwolić ludzi pierwotnych od władzy bogów (w naszym przypadku kosmitów) i ukształtować ich według własnej idealistycznej ale też utopijnej wizji świata. Bóg – zbawca? Bardziej humanista.

W tekstach pojawia się motyw, iż obcy nie pozwalają się ludzkości rozwinąć. Wielu twierdzi, że to nie żadne teorie, a rzeczywistość trwająca już od lat. Jak Wy się na to zapatrujecie?

Ta koncepcja leży u podstaw całej trylogii. Według tejże koncepcji, którą prezentujemy, człowiek jest zmanipulowany i całkowicie zależny od „obcych”. W momencie kiedy istnieje szansa wyrwania się spod jarzma istot wielokrotnie potężniejszych technologicznie od ludzi, wówczas następuje zagłada ludzkości. Cykl powtarzany jest od tysiącleci i ma ten sam przebieg. Arka Noego, mityczna Atlantyda, Sumerowie itd., przykładów na poparcie tej teorii jest wiele, kto wie czy tak się naprawdę nie dzieje?

Pomówmy o warstwie muzycznej. Jak już wspomniałem album jest podzielony na dwie części, całość trwa jakieś półtorej godziny. Jak oceniacie efekt Waszej pracy w porównaniu do debiutu?

Debiut był bardzo eklektyczny, utwory powstawały na przestrzeni dwóch lat i w trakcie ich tworzenia nie myślałem o tym, aby stworzyć koncept album. Projections from the Past to czas nauki – nauki pisania, tworzenia koncept albumu, nauki pracy w studiu etc. Prometheus był zaplanowany od początku jako koncept album, historia została dokładnie napisana, praca nad samą muzyką była bardzo kompaktowa, trwała niecałe dwa miesiące. Dlatego cały album (poza jednym wyjątkiem, utworem napisanym w roku 1993) brzmi spójnie, pomimo zróżnicowanych kompozycji słychać w tym wszystkim wspólny mianownik, są celowe zabiegi muzyczne, które się w kilku miejscach powtarzają i jeszcze bardziej scalają płytę. Podobne zabiegi będą również na trzecim albumie, choć muzycznie będzie się on bardzo różnił od Prometeusza.

Warto też odnotować, że obie części Prometheusa są zwieńczone najdłuższymi kompozycjami. Przypadek czy świadomy ruch?

Nie, nie przypadek. Obydwie części mają podobną budowę i są zakończone rozbudowanymi kompozycjami, które tekstowo mają wpływ na to, co się wydarzy później. W przypadku pierwszej części utwór Truth wpływa na światopogląd głównego bohatera, w przypadku drugiej części utwór Farewell wpływa na jego decyzje o opuszczeniu przyjaciół i świata, w którym się wychował. Farewell i zamykająca płytę krótka miniatura To the Stars to łącznik z trzecią częścią trylogii, łącznik symboliczny, podobnie jak pierwszą płytę z Prometeuszem połączył ostatni utwór z Projections from the Past pt.: Frozen Again.

Jako zespół metalowy nie boicie się sięgać po instrumenty, które raczej powszechnie nie są kojarzone z tym gatunkiem (skrzypce, saksofon). Jak w ogóle zrodził się pomysł na ich wykorzystanie w kompozycjach Subterfuge?

Jesteśmy zespołem progresywnym, poszukującym i staramy się sięgać po niestandardowe rozwiązania. Oczywiście wszystko w granicach smaku, wszystko musi do siebie pasować i nie może być tego za dużo. Saksofon to na pewno nie novum w muzyce metalowej, natomiast forma, w jakiej podaliśmy ten instrument na Prometeuszu, zwłaszcza w utworze Farewell, jest na pewno czymś wyjątkowym. Shred saksofonowy to coś, co nieczęsto można usłyszeć. Skrzypce w muzyce metalowej są dużo częściej spotykane, należy zaznaczyć, że obydwa instrumenty same z siebie posiadają piękne brzmienie, a w rękach naszych muzyków są instrumentami wprost fantastycznymi i doskonale uzupełniają brzmienie Subterfuge. Sam pomysł użycia smyczków i saksofonu zrodził się w mojej głowie przy okazji sesji do pierwszej płyty, chciałem wypełnić pewne przestrzenie brzmieniem tych właśnie instrumentów i wyszło to bardzo fajnie. Nie wykluczam, że na kolejnych albumach naszego zespołu pojawią się jeszcze bardziej egzotyczne jak na metal instrumenty, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

Dziękuję bardzo za wywiad

Dziękujemy!

Zdjęcia: Jakub Kopeć

Tagi: , , , , , .