The Black Thunder: “Na pewno chcemy grać metal, po prostu”

The Black Thunder zaprezentował właśnie klip koncertowy do utworu Life Wasting z płyty Visions in Black. Teledysk został zrealizowany podczas tegorocznej edycji Fląder Festiwal przez Fractal Videos. Okazało się to dobrą okazją, by porozmawiać z wokalistą zespołu Marcinem „Szczepanem” Szczepańskim.

Autorem zdjęcia zespołu jest Jan Domeracki.


Jakie trzy słowa możliwie najcelniej zdefiniowałyby twórczość i charakter zepołu The Black Thunder?
Trudne pytanie. Na tyle trudne, że twardo myślę. Na pewno słowo metal. Mega oklepane, banał, ale olewam to. Od lat słuchamy, gramy, ukształtował nas. Zatem na pewno słowo metal. Nie jesteśmy zespołem oryginalnym, tym co gramy nie odkrywamy Ameryki, ale mimo to ciężko jednoznacznie określić, czym jest ta muza. Dlatego uważam, że słowo metal, zważywszy też na nas, jest tu chyba najbardziej trafne. A, w którą szufladę nas wrzucić, to już niech słuchacz ocenia. Myślę, że drugim słowem może być konsekwencja. Każdy nas jest świeżo po 30stce, część ma rodzinę, dzieci, każdy pracuje i ma “jakiś” plan na życie. Przerobiliśmy sporo mniejszych czy większych przeciwności, jak choćby fakt tego, że zaczynaliśmy od grania ekstremalnego metalu, na co z czasem okazaliśmy się po prostu za słabi. Nie jesteśmy muzykami i chyba właśnie konsekwencją doszliśmy do stanu aktualnego i dalej nam się po prostu chce. Trzecim słowem niech będzie przyjaźń. Znamy się w tym składzie od ponad 15 lat, z gitarzystą Bamem znam się od przedszkola, czaisz, przedszkola?! Wspólnie dochodziliśmy do wszystkiego i budowaliśmy tego świadomość. Na pewno przyjaźń dorzuca do zespołu ten pierwiastek czegoś, co może być odczuwalne na koncercie czy nagraniu. Takie spoiwo całości, bynajmniej dla nas. A może tylko my to czujemy, sam już nie wiem-do sprawdzenia ;]

Przyjaźnie konsekwentny metal 😉 Wspomniałeś, że zaczynaliście od ekstremy, tzn? Jak wyglądają korzenie The Black Thunder?
Zaczynaliśmy w liceum od ekstremalnego metalu. Właśnie tym się jaraliśmy najbardziej. Tak powstały składy death metalowe, które po latach ewolucji przerodziły się w jeden twór o nazwie Deabhar. Twór ten w roku 2009 nagrał pierwszą i ostatnią EP, która jest dostępna w internecie. Skład to praktycznie TBT, z tym że graliśmy właśnie death metal. W tym samym roku powstał właśnie TBT. Po roku grania stwierdziliśmy, że dużo lepiej czujemy się muzycznie jako The Black Thunder. Doszły do tego problemy z bębniarzem i Deabhar został zawieszony. Ekstremalnym graniem jaramy się do dziś, ja na szczęście daje temu upust w Calm Hatchery, reszta chłopaków póki co nigdzie. Biorąc zatem pod uwagę fakt ich ewentualnego głodu i niespełnionej death metalowej miłości, może to kiedyś ruszymy – kto wie?

Czym więc jest dla Ciebie Calm Hatchery? Jak odnajdujesz się pomiędzy dwoma składami?
Calm Hatchery to zespół, z którym zagrałem choćby z Napalm Death, Immolation, Vader, Behemoth, Soulfly i poznałem masę ludzi, nie tylko z branży. Zespół, z którym grałem np. na Wacken i którego koszulki oraz naszywki na koncertach nosi Max Cavalera – co jest dla mnie kosmosem totalnym. Calm Hatchery to zespół, w którym gram death metal z mega typami – zespół, który znaczy dla mnie bardzo dużo. Aktualnie jesteśmy na etapie robienia nowych numerów, skupiamy się na tym, aby powstała kolejna płyta i nie koncertujemy. Mam zatem trochę więcej czasu na działalność The Black Thunder. Odnajduję się w tym dobrze – chcę po prostu grać metal.

Podobno TBT bywa porównywane do Mettalliki… dlaczego?!
Tak, bywa. Słyszałem to wiele razy. Osobiście nie jestem wielkim fanem zespołu Metallica, ale zdaję sobie sprawę, że jest u nas sporo mimowolnych naleciałości. Można Metallica jak my, nie słuchać, ale nie da się jej nie usłyszeć. Nie jesteśmy bandem oryginalnym, odkrywczym i przecierającym jakieś szlaki, nigdy też nim nie będziemy i wszystko co gramy w mniejszym lub większym stopniu, szybciej lub wolniej, czy w innym strojeniu zostało już kiedyś zagrane. Nie chcemy przecierać przetartych już szlaków i porównania tego typu są sprawą jak najbardziej naturalną i normalną. Ktoś kto zna dobrze Metallice pewnie ją tu usłyszy. No i fajnie, bo to przecież wielki zespół, miło być porównywanym do tuzów tego sportu, nawet jeżeli wydaje ci się, że wcale to tak nie wygląda.

Premierę miał właśnie nowy klip The Black Thunder do kawałka „Life Wasting”. Wakacyjny hit z morzem w tle? 😉
Ani wakacyjny, ani hit. Wykorzystaliśmy super miejsce jakim jest Fląder Festiwal i scenę zlokalizowaną na plaży by zrobić klip do kolejnego numeru z płyty. Muzycznie wydawało nam się, że ten właśnie numer najbardziej siądzie w tej scenerii. Nie często zdarza się okazja by zagrać koncert na plaży. Okazało się też, że ekipa Fractal Videos ma w tym czasie wolny termin. Zgrały się zatem dwie fundamentalne w tej sprawie rzeczy, czyli dobre miejsce i ktoś kto to dobrze “poskłada”. Założenie na “fabułę” było proste, czterech typów gra metal na plaży. Hity wakacyjne niech grają inni. My gramy metal.

Jak wyglądają Wasze plany na drugą połowę 2018 roku?
W planach na ten moment koncert w Szczecinie we wrześniu (prawdopodobnie 21) i nasz bytowski Thunder Fest (prawdopodobnie 31 października). Resztę rzeczy póki co dopinam. Planujemy też, jeszcze jeden klip do któregoś z numerów z płyty, bądź klip live ze studia. Bez żadnego ciśnienia. Ciekawostką jest na pewno fakt, że na październik mamy zaklepane studio i zaczynamy nagrywać bębny na nowy album. Wiem, brzmi to absurdalnie biorąc pod uwagę, że pierwszą pełną płytę nagraliśmy w roku 2017 (po prawie 10 latach formalnego istnienia), ale takie są fakty. Nowy materiał, czyli 8 numerów, mamy już prawie zamknięty. Odrobiliśmy lekcje z przeszłości, stąd pewne rzeczy idą nam znacznie szybciej. Na pewno chcemy grać metal, po prostu.  

Tagi: , , , , , , , , , .