Ultha: “Spirala strachu i rozczarowania jest jak labirynt”

Powstała w 2014 roku grupa Ultha to niezwykle płodny band. Kwartet z Kolonii mimo ledwie czterech lat na karku, ma już na swoim koncie między innymi trzy doskonałe albumy studyjne (premiera trzeciego z nich już za niecały miesiąc). Wysoka jakość tworzonego przez nich klimatycznego, hipnotycznego wręcz black metalu sprawia, że grono fanów Ulthy ciągle się powiększa. O sekrecie niesamowitego tempa tworzenia przez Niemców nowej muzyki, nadchodzącym albumie oraz planach zespołu na przyszłość rozmawiałem z jego gitarzystą i wokalistą – Ralphem Schmidtem.

 

Kto właściwie wymyślił nazwę Waszego zespołu i jak na to wpadł? Czy ma ona dla Was jakieś znaczenie?

Miałem zapisaną tę nazwę w moim notesie z nazwami oraz fragmentami tekstów utworów. Kiedy nadszedł moment na nadanie naszemu projektowi nazwy zapisaliśmy kilka pomysłów i rozmawialiśmy o nich. Wybraliśmy Ultha ze względu na jej zakorzenienie w literaturze Lovecrafta (Chris i ja jesteśmy jego wielkimi fanami), bo nie jest to standaryzowane angielskie słowo, ale też ze względu na fakt, że jest ono symetryczne. Zakładam, że nazwa zespołu jest dla nas częścią naszego istnienia, tak samo jak muzyka, ilustracje czy teksty.

Każdy zespół ma jakieś inspiracje. Kto był więc inspiracją Ulthy?

Z pewnością istnieją jakieś wspólne mianowniki, co do których wszyscy w zespole się zgodzimy, ale generalnie nasze gusta są bardzo zróżnicowane.  Gdybym miał podać trzy zespoły, które mają największy wpływ na naszą twórczość,  i które wszyscy uwielbiamy to będą to Weakling, Neurosis oraz Alice in Chains.

Poleciłbyś naszym czytelnikom któryś z nich?

Ludziom poleciłbym słuchanie jak największej liczby zespołów i stworzenie własnego horyzontu z niesamowitą muzyką, która pozwoli im przetrwać trudne chwile lub zrodzi z nich sztukę. Jeśli będzie to jeden z tych trzech zespołów to dobrze, jeśli to coś całkowicie innego, to nawet lepiej.

Mógłbyś nam przy okazji powiedzieć jakie są ulubione zespoły Twoich kolegów z Ulthy?

Trudno mi powiedzieć czy chłopaki mają jeden ulubiony zespół, ale pozwolę sobie podać Ci przynajmniej po jednym zespole, co do którego jestem pewien, że go podziwiają: Andy uwielbia Sonic Youth, Chris ma tak z Neurosis, a w kwestii Manu powiedziałbym Discordance Axis. Moim ulubionym zespołem jest New Model Army.

Jesteście bardzo – nazwijmy to tak – płodnym zespołem. 

Trzy znakomite albumy, splity z Paramnesią oraz Morast, dwie EPki – i to wszystko w ledwie cztery lata. Jak to możliwe, że tak młody zespół jest tak kreatywny? Co najlepsze, wszystko jest doskonałe jakościowo.

Dzięki, cieszę się, że tak sądzisz. Trudno znaleźć definitywną odpowiedź na to pytanie, ale na pewno nigdy nie myśleliśmy, że po upadku naszych starych zespołów uda się założyć nowy,  i to z taką wspaniałą chemią. Każdy z nas ma niesamowity etos pracy jeśli chodzi o to nasze hobby, i najzwyczajniej w świecie piszemy mnóśtwo riffów, z którymi możemy później pracować. Czynnikiem sprawiającym, że wszystko jest udane może być fakt, że wszyscy uwielbiamy wiele popowych w najszerszym tego słowa znaczeniu melodii, muzyki niemetalowej, której najważniejszymi elementami są melodia i harmonia. Staramy się to równoważyć surowym, destrukcyjnym podejściem ciężkiej muzyki.

Wydaje się, że od początku mieliście jasną wizję, co i jak chcecie tworzyć  – jest to niewątpliwie kwestia, z którą wiele młodych zespołów ma dziś problem. Jakie rady dałbyś młodym ludziom, którzy chcą założyć własne zespoły lub znajdują się na początku swoich muzycznych karier?

Gdybyśmy spotkali się około 10-15 lat temu i dorastali w innym okresie muzycznym, mogłoby to wyglądać całkiem inaczej. Zwróć uwagę, że wszyscy jesteśmy gdzieś w połowie między trzydziestką a czterdziestką. Wszyscy graliśmy w zespołach od wielu lat, zdobywaliśmy doświadczenie w drodze, grając w nieprzyjemnych miejscach dla garstki ludzi – i to za darmo. Walczyliśmy i śmialiśmy się z kolegami z zespołów, widzieliśmy postęp w naszych zespołach, poprawialiśmy się w grze na instrumentach i tak dalej. Jeśli połączysz te doświadczenia, to po prostu nie wpadniesz w pułapki, w które wpadaliśmy lata temu. Wspólnie przez lata udało nam się też stworzyć dużą sieć aktywnie zajmujących się w taki lub inny sposób muzyką osób. To bardzo nam pomogło przy zakładaniu Ulthy. Młodym zespołom doradziłbym cierpliwość i wdzięczność za każdy koncert, który ktoś im zorganizuje. Próbujcie robić to, co jest dla was naprawdę ważne i pierdolcie oczekiwania innych. Musicie być przede wszystkim autentyczni dla siebie. Cierpliwość jest najważniejszą cnotą, której najczęściej brakuje młodym zespołom. Dobry sprzęt to nie droga do tego, co definiujecie jako sukces – jest nią pisanie dobrych piosenek. Odrabiajcie zatem zadania domowe i słuchajcie jak największej liczby zespołów z różnych gatunków muzycznych.

Trzeci album Ulthy, ‘The Inextricable Wandering’, już wkrótce zagości na sklepowych półkach. Mógłbyś powiedzieć coś o jego tytule, w szczególności o jego znaczeniu i o tym, jak na niego wpadliście?

Tak, premiera wypada 5 października za sprawą Century Media. Jesteśmy zachwyceni tym, że to tuż tuż. Płyta to koncept-album lirycznie o strachu i rozczarowaniu. Oba te aspekty są ze sobą splecione, a jeśli wplątasz się w tę spiralę, to jest ona jak labirynt. Strach wydaje się być jednym z najgorszych przeciwników szczęścia – to tak jakbyś potykał się, upadał i wstawał po to, aby znowu zostać przewróconym. Wędrujesz więc, gubisz się w sobie, w tym świecie, który może być przerażający i pewien rozczarowań.

Okładka Waszego nowego albumu prezentuje się niezwykle mrocznie i tajemniczo. Jaki pomysł się za nią kryje?

Chcieliśmy nadać muzyce, tekstom i koncepcji pasującą twarz. Ivan i Sara z Deathless Pictures byli w stanie uchwycić moje pomysły proste, eleganckie i niezwykle mocne obrazy.

Wasze poprzednie wydawnictwa lirycznie odbiegały od tego, jak wyglądają stereotypowe blackmetalowe albumy. Wygląda na to, że tym razem jest podobnie?

Uważamy, że Ultha generalnie nie jest stereotypowym blackmetalowym zespołem. Nasze inspiracje są inne, mamy inną motywację do grania naszej innej muzyki  i podobnie jest też z tekstami. Cieszymy się, że dane jest nam podążać ścieżką, która nie jest jeszcze całkowicie sucha. Jak już wspomniałem wcześniej, teksty na nowym albumie dotyczą głównie tematu strachu, jego brzydkich twarzy i konsekwencji dla nas.

Przy okazji wydania ‘The Inextricable Wandering’ przenieśliście się z Vendetta Records pod skrzydła Century Media Records. Jakie zmiany dla zespołu będzie oznaczał ten transfer?

Co najważniejsze, to zwiększymy zasięg i sięgniemy do ludzi, którzy wcześniej o nas nie słyszeli. Może będzie to też oznaczało więcej ofert jeśli chodzi o koncerty, festiwale czy trasy. A oprócz tego – zobaczymy. Póki co najważniejsza dla nas rzecz się nie zmieniła – a jest nią możliwość kontynuowania pracy z ludźmi, którzy są fanami naszej twórczości i przede wszystkim celują w dostarczenie jej do ludzi, którym może się spodobać.

Niestety Wasza nadchodząca trasa nie obejmuje Polski. Wydaje mi się, że jeszcze u nas nie graliście. Może słyszeliście kiedyś coś o polskich metalowcach? Muszę również o to zapytać – zamierzacie kiedyś zagrać w Polsce?

Ultha nie grała do tej pory w Polsce. Na tę trasę zaproponowano nam festiwal, ale trasa do przebycia i inne oferty po prostu nie pozwoliły nam przyjechać do tego pięknego kraju. Z pewnością zmieni się to, gdy tylko ktoś poprosi nas o przyjazd, a my będziemy mogli sprawić, że logistycznie będzie to działać. Graliśmy już w Polsce z naszymi poprzednimi zespołami, więc jesteśmy świadomi, jak bardzo oddani muzyce ekstremalnej są polscy fani i jak bardzo szaleją podczas koncertów. Uważam zatem, że zdecydowanie zobaczycie nas w Polsce i to raczej prędzej niż później.

‘The Inextricable Wandering’ nie ma jeszcze w sklepach, ale patrząc na krótkie przerwy między Waszymi wydawnictwami, nowej porcji muzyki od Ulthy można spodziewać się już niebawem. Myślicie już o powrocie do studia po trasie promującej Wasz nowy krążek, czy może tym razem zrobicie sobie dłuższą przerwę między kolejnymi albumami.

Nigdy nie wiadomo. Zdecydowanie mamy już pomysły co do tego, jak możemy kontynuować cykl naszych płyt, ale nic nie jest jeszcze ustalone. Wszyscy pracujemy na pełny etat i zespół jest dla nas tylko hobby. Zawsze może nadejść dzień, kiedy będziemy widzieć, że nie możemy kontynuować jego działalności. Jeśli tak się stanie, to rozejdziemy się, gdyż chcemy pozostać autentyczni – a gdzie byłaby autentyczność, gdybyśmy robili coś, co tylko by nas stresowało i nie byłoby z serca. Teraz skoncentrujemy się na promowaniu nowego albumu, a gdy nadejdzie odpowiednia pora, to zobaczymy co się stanie.

Jak myślisz, co przyszłość przyniesie zespołowi? Czy macie jakieś cele na najbliższe – powiedzmy – dwa lata?

Zwykle staram się nie myśleć o przyszłości, bo zbyt wiele w niej nie widzę. Ale to tylko ja. Co do zespołu, to wszyscy mamy nadzieję, że będzie to dalej trwać, że wciąż będziemy zmotywowani do tworzenia sztuki, i że ludzi wciąż będzie obchodziło to, co robimy. Ale jeszcze raz powtórzę – gdy nadejdzie odpowiednia pora, to zobaczymy co się stanie.

Dziękuję za rozmowę.


Zdjęcia pochodzą z oficjalnego profilu Ulthy na portalu Facebook oraz z materiałów prasowych udostępnionych przez Century Media Records. 

Łukasz Walas

Łukasz Walas

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz Walas

Latest posts by Łukasz Walas (see all)

Tagi: , , , , , .