Vader: “Zespół to pewna decyzja”

Monika Wawrzyniak

Zespół Vader to bezsprzecznie legenda zarówno polskiej, jak i światowej death metalowej sceny. To jeden z kilku polskich eksportowych zespołów obok Behemoth, Decapitated czy też Riverside. Fanem zespołu jestem od ’96 roku, kiedy to w moje ręce wpadła kaseta Reborn In Chaos, i którą niemiłosiernie katowałem. Dzisiaj z wielką przyjemnością i dumą mogę się podzielić z innymi fanami zespołu wywiadem, w którym odpowiadali Piotr “Peter” Wiwczarek, Tomasz “Hal” Halicki oraz Marek “Spider” Pająk. (zdjęcie zespołu – Monika Wawrzyniak)

 

Witam. Trasę koncertową promującą nowy album otwieracie w Poznaniu. Czy tak po prostu wyszło, czy jakoś szczególnie cenicie tutejszą publikę?
Peter: Trasę rozpoczęliśmy w Niemczech 4 listopada 2016 roku. Koncert w Poznaniu był pierwszym w Polsce, ale szesnastym na całej trasie. Owszem, lubimy Poznań, ale nie bardziej niż resztę miast, jakie odwiedziliśmy. Po prostu właśnie Poznań jest na drodze z Berlina do Torunia. 😉
Spider: Wydaje mi się, że było to podyktowane logistyką. Wracaliśmy z Niemiec i Poznań był najlepszym miejscem, aby rozpocząć polską część trasy.
Hal: To jest ustalone przez menedżera, czyli przez Mariusza Kmiołka. Mariusz ma swoją agencję koncertową Massive Music i ma największą wprawę i doświadczenie w tych sprawach. On ustala daty i miejsca, kontaktuje się z klubami i promotorami.

Czy na pierwszym koncercie pod szyldem Imperium Poloniae czujecie tremę? Czy w ogóle muzycy na takim poziomie, z takim scenicznym stażem, mogą mówić o czymś takim, jak trema?
Peter: Tremę czułem w wieku 8 lat, jak grałem w Filharmonii w Olsztynie „Kurki Trzy” na skrzypcach. Metal tworzę i gram z pasji, więc czego mam się obawiać?
Spider: Materiał, który prezentowaliśmy w Polsce był już szlifowany na europejskiej części trasy, która rozpoczynała promocję The Empire. Jeśli chodzi o tremę, to zazwyczaj się pojawia na początku trasy, zwłaszcza po dłuższej absencji koncertowej, np. kiedy nagrywamy nowy materiał i mamy przerwę w graniu. Potem leci, jak rozpędzony pociąg pancerny 🙂
Hal
: W moim wypadku, tutaj i dzisiaj, nie ma absolutnie tremy, ale trzeba podkreślić fakt, że jesteśmy tak naprawdę w połowie trasy. Przez ponad dwa tygodnie ogrywaliśmy nowy materiał w Europie, na pierwszej części tej trasy. Na początku trasy, kiedy jeszcze trzech albo czterech utworów nie graliśmy nigdy dotąd na żywo przed publicznością, to faktycznie wtedy czułem delikatną tremę. Nie byłem jeszcze pewien wszystkich zagrywek.
Ale przed wyjazdem ogrywaliście wszystko na próbach?
Tak, ale na próbach jest całkiem inaczej niż w warunkach koncertowych. Naprawdę. Na tych pierwszych koncertach było trochę niepewności momentami, ale teraz już materiał jest tak ograny, że wszystko idzie na luzie i z radością.

A właśnie. Jak to wygląda logistycznie, jeśli chodzi o przygotowania do trasy. Piotr jest z Olsztyna, James z UK, Pająk rezyduje we Wrocławiu, a Hal z Białegostoku. Jak to wygląda, jak wcześniej musicie się „zjechać” i jak długo takie przygotowania trwają?
Hal: Do tej pory ostatnimi laty spotykaliśmy się we Wrocławiu na próbach, z tym że James już nie lata jak poprzednio z Anglii, tylko obecnie pomieszkuje w Katowicach albo Krakowie, nie wiem dokładnie. Czyli nie ma tak daleko.
Planuje się na stałe przenieść do Polski?
Myślę, że jest taka opcja. Ma tutaj kilka kapel, z którymi gra, m.in. Sceptic.
Corruption chyba też.
Grał w Corruption, ale teraz to już przeszłość. Jeszcze w kilku innych zespołach się udziela, także jest już dość mocno związany z Polską. A jeżeli chodzi o czas przygotowań – to przed tą trasą były dwie sesje prób we Wrocławiu. James gra materiał z metronomem. My mamy muzykę na CD, także przygotowania są przeprowadzane głównie w domach. A jak się spotykamy na próbach, to tylko odgrywamy setlistę. Dość sprawnie nam to idzie.

Piotrze, jak to jest “być legendą” polskiej metalowej sceny?
Peter: Nie wiem. Zapytaj Romana albo Marka Piekarczyka.

Hal, Pająk, już kilka lat jesteście w Vaderze. Przypomnijcie fanom tak w telegraficznym skrócie „jak do tego doszło, że dołączyliście do zespołu”.
Hal: To było tak, że dowiedziałem się o tym, że Novy odszedł z zespołu i na stronie była informacja, że zespół poszukuje basisty. Ja się wtedy odezwałem do Petera, a wcześniej się znaliśmy, ponieważ on często bywa w Białymstoku w studio Hertz. Więc się tam poznaliśmy, kilka razy spotkaliśmy towarzysko. Potem ja nagrywałem gościnnie jeden utwór na kompilacje „XXVVadera, więc miałem do niego kontakt. Ale odpowiedział mi „wiesz co, Reyash na razie jest w Vaderze, ja już go poprosiłem, zagraliśmy parę prób… będę o Tobie pamiętał”. Reyash pograł w zespole dwa lata, ale coś tam się nie zgadzało. W momencie kiedy okazało się, że będzie zmiana na stanowisku basisty, Peter zadzwonił do mnie. Trochę mnie to zaskoczyło (że jednak akurat ja), ale z drugiej strony nie aż tak mocno, bo już ten kontakt był, Peter widział jak sobie daję radę na żywo (np. z Hermh) i uważał, że podołam wyzwaniu w Vader.
Spider: Ja skrzyżowałem gitary z Peterem jeszcze przy okazji nagrań na solowy projekt Petera – PanzerX. Potem odszedł Maurycy z zespołu i dostałem telefon z propozycją. W międzyczasie pojawił się na deskach Vogg na kilka tras i sprawa musiała poczekać. Tyle w telegraficznym skrócie.

Ciężko było ograć „vaderowe utwory” ? Czy może byliście tak wielkimi fanami Vadera, że znałeś swoje partie, i wszystko poszło gładko?
Hal: Miałem zrobionych kilka numerów, tak dla siebie, dla przyjemności. To były m.in. „This is the War” czy „Cold Demons”. Ale faktycznie dostałem do nauczenia się, i to w dość krótkim czasie, długą setlistę, którą musiałem zrobić głównie ze słuchu. W sumie wszystkie numery, których się uczę „robię” ze słuchu. Mój pierwszy koncert wypadł w Łodzi przed Slayer i Megadeth. Koncert wykupiony, ok. 10 tys. ludzi. Przed tym koncertem nie miałem możliwości zagrania próby z zespołem. No i wtedy był stres. Ale jakoś poszło. Teraz już mam przerobionych około 90 numerów z repertuaru Vadera, więc jest zdecydowanie łatwiej robić i ogrywać kolejne utwory.
No to zostałeś wrzucony na głęboką wodę, tak na dzień dobry (hehe).
Hal: Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że James też został wrzucony na głęboką wodę. Bo jego pierwszy koncert, to była Metalmania przed Judas Priest i Morbid Angel.
No to ładnie Was Peter testuje (hehe)
Hal: Tak (hehe).
Spider: Ja znałem twórczość Vadera od dawien dawna. Byłem fanem zespołu od zawsze i w latach 90. był dla mnie w Top 10. Jeśli jesteś ogarniętym gitarzystą i znasz każdą melodię w piosence, to dużo łatwiej jest się tego nauczyć. Na pewno walczyłem z szybkim kostkowaniem, bo bardzo dużo jest tego w utworach, a tempa są zabójcze 🙂

No i jak to jest grać w tak uznanym zespole, jak Vader? Czy to pewnego rodzaju euforia, czy coś „normalnego”. Raczej nie każdy w życiu może mieć taką możliwość.
Hal: Na pewno te pierwsze koncerty były bardzo ekscytujące. A później, to wiadomo, trochę to poszło w rutynę. Nadal czuję tę ekscytację i radość z grania, może nieco mniej intensywnie, bo – będę strzelał – pewnie z 700-800 koncertów już zagrałem z Vaderem. No i siłą rzeczy, to po pewnym czasie musi iść w kierunku pewnej rutyny. No ale… z tego, co widzę po naszych twarzach podczas grania koncertów, nadal widać tę radość z grania koncertów. Czasami gramy w bardzo ciężkich warunkach, jest bardzo duszno i bardzo gorąco, pot się leje strumieniami, koncert trwa prawie 1,5 godziny, do tego mamy na sobie „zbroje” ze skór i ćwieków. Jest to bardzo ciężki, fizyczny wysiłek, ale i tak czujemy radochę z gry na żywo oraz kontaktu z ludźmi.
Jak Was widziałem na scenie wcześniej, ale w obecnym składzie (Brutal Assault, Niech Cisza Milczy), to tak, jak mówisz, widać tę radość: Peter uśmiechnięty, Pająk wyciska ósme poty grając solówki, biegacie po scenie, widać, że jest ta chemia.
Hal: Nie, nie, to nie jest na pewno odwalanie „pańszczyzny”. Czysta przyjemność i radość z grania.
Spider: Granie w takim zespole, jak Vader, to w pewnym sensie realizacja marzeń każdego z nas. Osobiście cieszę się, że mogę być współtwórcą kolejnych sukcesów zespołu. Zawsze chciałem grać na gitarze i robić to, co kocham. I jest to moja recepta na życie. Z drugiej strony Vader to dużo pracy , sporo wyrzeczeń i rozłąka z rodziną. Raz jest pięknie i komfortowo, a czasami bywa też ciężko. Nie każdy jest na to gotowy.

Tomasz, powiedz mi co z Hermh. Bodajże 1,5 roku temu były plany na wydanie nowej płyty i reedycję starych wydawnictw. Potem sprawa ucichła, a zespół widnieje jako active. Czy Hermh wróci z otchłani?
Hal: Z Hermh jest tak, że zarejestrowaliśmy nowy materiał jakieś 3 lata temu. Bartowi nie leżało brzmienie, wszystko było miksowane w kilku studiach. W końcu materiał trafił do zaprzyjaźnionego studia z mojej miejscowości. Słyszałem w tym studiu całość. Pozostały tylko wokale do dogrania. No i od Barta będzie zależało, kiedy i jak to się ukaże. A co do reedycji, to faktycznie był taki plan i ja zacząłem to robić od strony graficznej. „Taran” i „Echo” zostały już poskładane, no i faktycznie sprawa ucichła. A więc tak samo – wszystko w rękach Barta. Raz, że sporo czasu teraz poświęca na Batushkę (jako wydawca), a dwa, że ma jeszcze sporo innych rzeczy do ogarnięcia w WHP, m.in. nowy album Vadera. No i jeszcze dodatkowa kwestia, jaką jest nowy magazyn wytwórni – wcześniej magazynem było mieszkanie Bartka, tam się chodziło pomiędzy stosami paczek. Więc teraz wszystko powinno sprawniej działać. Bo jak wszyscy wiedzą, było sporo problemów i zamieszania…
Z reedycją Vadera.
Hal: Tak. Generalnie na reedycje nie zgodziła się Earache Records, zbanowała to. No i Peter wpadł na pomysł, żeby to nagrać ponownie. Skoro już tak dużo zostało zrobione w tym temacie, m.in. powstała szata graficzna na podstawie oryginalnej. Jest pomysł aby to nagrać jeszcze raz „na setkę” u Erika Rutana na Florydzie, ale to na razie tylko plany.
Ciekawy pomysł, jednak z tym ponownym nagrywaniem, to opinie są dość podzielone.
Hal: Tak, to jest może kontrowersyjne podejście do sprawy, ale w tej kwestii nie bardzo już można zrobić coś innego. No i szkoda Barta i Petera pracy, która została włożona w ten „projekt”.
No i fanów, którzy się na tą reedycję napalili.
Hal: Zgadza się.

Tomku, powiedz czy muzycznie robisz „coś” swojego?
Hal: Tak, coś wyjdzie w 2017 roku.
Jakiś nowy projekt?
Hal: Projekt stworzony z ludźmi, którzy od wielu lata są na tej scenie i sporo w życiu nagrali. Dostałem ścieżki, tak więc muszę dograć bas. Wrócę z trasy, dogram bas, mam nadzieję, że mi się to uda. W klimatach symfonicznego black metalu. To będzie coś nowego.

Spider, uczysz młodych ludzi w szkole muzycznej o profilu metalowym. A czy oprócz grania i komponowania w Vaderze pracujesz „nad czymś swoim”? Czy zarówno szkoła, jak i Vader zajmuje Ci tyle czasu, że „po wszystkim” masz ochotę zwyczajnie usiąść i odpocząć, czy raczej jesteś osobą nielubiącą odpoczywać, tudzież marnować czasu?
Spider: Generalnie nie jestem osobą, która lubi siedzieć bezczynnie. Raczej jest tak, że nie mam w co ręce włożyć. Jest sporo pomysłów i propozycji. Od dawien dawna chodzi za mną temat projektu solowego. Mam już nawet część gotowego materiału w wersji demo. Poza tym nie mogę się opędzić od zapytań ludzi co z Esqarial? Chciałbym zrobić każdą z tych rzeczy, ale wymaga to ogromnego nakładu pracy i czasu. Aktualnie jestem uwikłany w projekt instrumentalny z kilkoma znanymi postaciami sceny nie tylko metalowej. Póki co jest to tajemnica, ale lada dzień temat ujrzy światło dzienne. Będzie to na pewno spore zaskoczenie dla fanów.
Do tego zagrałem w zeszłym roku gościnne partie solowe na kilku metalowych płytach. Także jestem dość aktywny zawodowo. Prywatnie chciałbym też trochę czasu poświęcić rodzinie, która z utęsknieniem zawsze czeka na mnie po powrocie z tras. Jak widzisz, nie ma czasu na odpoczynek. A jeszcze dużo rzeczy chciałbym zrealizować.

A może by tak zrobić konkurs w szkole? Kto zaaranżuje najlepszą Twoim zdaniem solówkę, będzie mógł ją zagrać na płycie Vadera? Wyzwania zawsze powodują, że człowiek działa na 200% swoich możliwości. Myślisz, że Generał by się na to zgodził?
Spider: Ale mi podsunąłeś pomysł! Zapytam Szefa:)

Czasy się zmieniły. Mamy Internet, łatwiejszy dostęp do sprzętu i w dość łatwy sposób w domowym studio można nagrać w sensownej jakości muzykę. Wydaje mi się, że posiadać zespół, a zaistnieć na muzycznym rynku jest niezwykle trudno. Więc jakby jakiś młody muzyk/zespół spytał Was o rady w kwestii stworzonej przez jego zespół muzyki, jak i kwestii prowadzenia zespołu, co byście poradzili młodym adeptom gitarowej muzyki?
Hal: Tak, to prawda.
Tym bardziej, że postępuje zalew zespołów.
Hal: Jest zalew zespołów, to fakt. Co jakiś czas zdarzają się takie sytuacje, że słyszę od znajomego/znajomej „wiesz co, mój kolega/chłopak gra w zespole i czy może mógłbyś przesłuchać ich muzykę, coś doradzić, coś polecić”.
Ale bardziej kwestie brzmieniowe, czy jakie kroki należy robić, jeśli chodzi o zarządzanie zespołem?
Hal: I to, i to. Również odnośnie wydania, czy wysyłać po wytwórniach, jak się wkręcić na koncert. Ja na tej scenie jestem dość długo, dwadzieścia parę lat. Trochę swojego wiem, więc czasem ktoś mnie pyta o radę… Zawsze staram się pomóc.
Spider: Osobiście bardzo często moi studenci w szkole czy koledzy z branży proszą o tego typu radę, czy opinię. Przede wszystkim najtrudniej jest zaistnieć na oficjalnym rynku wydawniczym. Dlatego też wiele muzyków czy zespołów skupiło się na budowaniu swojego sukcesu za pośrednictwem Internetu. I nie uważam tego za zło, bo teraz i tak wszyscy siedzą w ekranikach i tak naprawdę jeśli nie ma Cię “w sieci”, to nie mam Cię “w realu”. Co ciekawe nawet wytwórnie opierają się o wyniki oglądalności na Youtubie czy ilości lajków na FB. W końcu ktoś to musi klikać. W rzeczywistości każdy może wyprodukować płytę jeśli ma na to budżet. Problem w tym, jak ją sprzedać i zaskarbić sobie przychylność i zainteresowanie wśród ludzi. To jest temat rzeka, natomiast mimo zalewu informacji warto powalczyć o słuchacza.
Peter: Robić to, co się naprawdę lubi. Nie każdy musi być „gwiazdą rocka”. Tym bardziej, że każdy myśli, że profesjonalne granie to łatwa kasa, darmowa wóda i panienki. Jak tak ma być – to łatwiej i lepiej grać disco-polo. Poważnie. Poza tym Metal, to nie tylko sama umiejętność tworzenia na kompie. A przynajmniej kiedyś tak było… 😉

Co prawda do 2018 roku jeszcze sporo czasu, ale jestem ciekaw czy planujecie może coś niezwykłego na 35-lecie zespołu? Specjalny koncert, nagranie DVD, a może kompilację, tak jak to było przy okazji 25-lecia?
Hal: Nie był poruszany jeszcze taki wątek. Wydaje mi się, że Peter kiedyś mówił, że nie chce więcej takich rzeczy robić. A koncert? Koncert prawdopodobnie będzie. Na 30-lecie zagraliśmy bardzo fajny koncert w Olsztynie w Amfiteatrze, było 1200 osób, bardzo miło wspominam tę imprezę.
To ten, który był pierwszy z pirotechniką, tak?
Hal: Zgadza się, był doskonały show i mam nadzieję, że będzie powtórka w tym temacie.
Spider: Trochę za wcześnie, aby się oficjalnie wypowiadać, ale na pewno przygotujemy jakieś niespodzianki 😉 W tym roku zbliża się też rocznica wydania The Ultimate, więc zobaczymy, może jakaś ciekawa trasa? Czas pokaże.

Co sądzicie o pomyśle, aby to fani stworzyli koncertową setlistę? Na przykład poprzez ankietę na stronie WWW, wybierając po 1-2 utwory z każdej EPki i albumu?
Hal: Jak dla mnie, to jest świetny pomysł i byłbym jak najbardziej “za”, jeśliby tylko się takowa akcja udała.
Spider: Super!!! W końcu się dowiemy, co tam wykrzykują czasami pod sceną… Zapewne Sothis!!! 😉

Na kompilacji XXV pojawiły się dwa covery: Terrorizer oraz Kata (z gościnnym udziałem Oriona z Behemoth). Jeśliby doszłoby do kompilacji XXX, to jakie covery chcielibyście, aby się tam znalazły?
Hal: Hmm… jest taki numer, który puszczamy po każdym koncercie. To jest Billy IdolRebel Yell”. Już był pomysł nagrania tego utworu wcześniej, ale chyba z tego względu, że Lemmy opuścił ten świat, to Peter zdecydował się na oddanie hołdu zespołowi Motorhead w postaci nagrania coveru „Overkill”.
Spider: Decyzja należy do Petera, ale ja obstawiam Judas. To klasyk, jeśli chodzi o nasze wspólne gusta i inspiracje. Ewentualnie coś z Accept czy Saxon. No i oczywiście Slayerek, ale chyba to już było.
Peter: Nie dojdzie do takiej kompilacji.

Kiedyś czytałem, że Japończycy na koncert przychodzą w garniakach i stoją, jak wryci. To nie jak w Europie czy Stanach, gdzie ludzie szaleją przed sceną. Czy tak jest nadal?
Hal: Absolutnie nie. Byłem w Japonii już na trzech trasach. Teraz Japończycy przychodzą ubrani „po metalowemu” i czasami jest takie pogo, że raz się zdarzyło, że wynosili dziewczynę na noszach, bo się połamała.
Spider: W garniakach też przychodzą, ale te garniaki lecą w kosmos po kilku pierwszych dźwiękach;) Oni mają tam swój sposób na odbieranie muzyki. Nikt nie jest nawalony w trupa pod sceną i panuje ogólna kultura. Ale bywają niekiedy też bardzo ekspresyjni i na 100% są oddani muzyce. Nie spotkałem się nigdzie indziej z tym, aby podczas podpisywania płyt ktoś się rozryczał, a w Tokio widziałem. Oni koncerty traktują mega poważnie i nie ma tam przypadkowych ludzi.
Peter: To, że takich ludzi widziałem, nie znaczy, że jest to jakimś standardem i wszyscy tak chodzą 😉 Poza tym wolę szalejących pod sceną Metalowców w „garniakach” niż znudzonych kolesi w kapturach, podpierających ściany i narzekających na wszystko – od drogiego piwa do chu***go brzmienia. 😉

A zdarzyło się kiedyś, powiedzmy w ostatnich kilku latach, że graliście koncert w jakiejś małej miejscowości i frekwencja na sali była śmiesznie mała? Pytam, bo zdarzało mi się bywać na koncertach gdzie grały kapele mało znane, jednak na wysokim poziomie. Bardzo często w obecnych czasach obserwuję, że młodzież rzadko szuka ciekawych undergroundowych kapel, chodząc przede wszystkim na koncerty z muzycznego topu.
Hal: Tak. Kilkukrotnie się zdarzyła taka sytuacja. Chyba to było we Włoszech, tam pojawiła się garstka ludzi, tak około 30-40 osób. To był Mediolan, później się dowiedzieliśmy, że tego samego wieczoru też miał miejsce koncert w tym samym mieście, grał wtedy duży amerykański band w klubie na 2000 osób, a uczestniczyło zaledwie 150 osób. Także zarówno oni, jak i my zaliczyliśmy wtopę. Zdarzają się takie sytuacje, nie wiem czy to kwestia takich czasów, czy słaba promocja? Pamiętam przełom lat 80. i 90, koncert Dead Infection i Incarnated w Białymstoku (oba zespoły nie miały nagranych nawet taśm demo), a na sali było 900 osób! Ale to były inne czasy.
Wtedy underground był bardzo mocny.
Hal: Teraz w Białymstoku na Vadera potrafi przyjść około 250-300 osób (i to jest bardzo dobry wynik!), a na inne (wcale niemałe) zespoły, jak Decapitated czy Christ Agony, zdarza się, że jest maksymalnie 100 osób, czasem mniej….
Spider: Zdarzają się takie sytuacje, choć raczej incydentalnie. Zazwyczaj tak się dzieje, gdy tego samego dnia, dwie ulice dalej gra jakaś super gwiazda.
A propos małych koncertów.
Ludzie w tych czasach bardzo często wybierają mainstreamowe imprezy, bo oczekują głębokich wrażeń. Generalnie nie mają czasu i wybierają tylko wielkie nazwy. Natomiast bardzo często na takich imprezach jest tak, że dźwięk jest niefajny, a zamiast patrzeć na muzyków, widzimy tylko telebimy. Obcowanie z muzyką – bym powiedział – w ograniczonym stylu. W przeciwieństwie do tego małe imprezy, zwłaszcza podziemnych kapel, mają swój niepowtarzalny klimat. Jest mnóstwo świetnych zespołów, na które warto zwrócić uwagę. Szkoda, że w tym pędzie cywilizacyjnym nie zauważamy takich cennych szczegółów.
Peter: Nie ilość a jakość! Bardzo często graliśmy i gramy klubowe koncerty dla 50-100 osób. Takie kameralne sztuki są niejednokrotnie bardziej szalone niż festiwalowe spędy dla kilku tysięcy narodu.

Peter, w przeszłości w większości utwory były Twojego autorstwa. Już na Welcome to the Morbid Reich Spider dorzucał swoje 3 grosze przy komponowaniu, potem proporcje się wyrównywały, jeśli chodzi o wkład innych członków zespołu. Z czego wyniknął ten fakt, że dopuściłeś do procesu tworzenia resztę składu?
Peter: Jak podoba mi się kompozycja – to biorę 😉 Wiem, że nie jestem obiektywny w ocenie, ale nie muszę. To ja określam stylistykę Vadera od lat.

Piotrze, przez Twój zespół przewinęło się sporo osób. Może wkraczam na grząski grunt, ale spytam: czy któryś z byłych muzyków ma zamknięte drzwi albo któregoś szczególnie byś zaprosił na gościnny występ na albumie lub na żywo?
Peter: „Grząski temat”? A dlaczego? Jestem w kontakcie z większością chłopaków, którzy grali w Vaderze. Zespół to jakaś decyzja – odejście od zespołu również. Dlaczego mam mieć z tego powodu focha?

Pamiętam sytuację z koncertu w Rzeszowie, podczas którego promowaliście Litany. Wtedy jeden z fanów wrzucił na scenę dość sporych rozmiarów łuskę pocisku. Czy kiedykolwiek indziej przydarzyła się Wam jakaś podobna sytuacja?
Peter: Tak, kilka razy. To była pusta łuska od jakiegoś działa. Właśnie „Cold Demons” powoduje takie zachowania wśród części naszych Fanów 😉 Kilka łusek, czapek, jakieś flagi trzymam jako pamiątki.

Lata, lata temu pomogłeś Decapitated zaistnieć w metalowym świecie. Gdyby nie Ty, Decapy mogliby nie stać w tym miejscu, co obecnie. Czy to właśnie Insidius jest aktualnie przez Ciebie wspieranym zespołem? Bo zgłoszeń zespołów chętnych pojechać w trasę z Vaderem jest zapewne mnóstwo.
Peter: Decapitated zdobyli serce fanów świetną muzą i talentem, a nie przez to, że „Peter produkował ich debiut”. Moja pomoc polegała bardziej na zminimalizowaniu stresu przy pierwszych nagraniach i ukryciu ewentualnych słabszych stron kapeli. A Insidius, to moi ziomale z podwórka. Choinę czy Profesora znam jeszcze z wspólnych imprez w Olsztynie na przełomie lat 80. i 90. Zaskoczyli mnie bardzo tak świetnym materiałem! Cieszę się, że mogli pokazać się szerzej na ostatniej trasie. Bardzo chętnie zagram z chłopakami jeszcze nie raz.

Na nowej płycie The Empire słychać sporo inspiracji thrash metalem, to chyba najbardziej thrash metalowy album w dyskografii zespołu. Wielu fanów zapewne czeka na płytę z takim ciężarem i agresją, jak na Black to the Blind czy legendarny De Profundis. Nie chcieliście zrobić czegoś brutalniejszego?
Peter: Płyty oceniają Fani. Jeden woli to, drugi tamto, a trzeci jeszcze co innego. Nie będę przecież nagrywał „De Profundis” pt. 2 czy „Black To The Blind” part 4. To absurd… Tym bardziej, że gdybym nawet dziś zrealizował teoretycznie niezrealizowane piosenki z De Profundis, i tak krzyczeliby w Polsce, że „to już nie to co na De Profundis było” ;))) Wiesz o czym mówię? 😉
Hal: Peter jest fanem starych kapel, takich jak Judas Priest czy Accept. Co zresztą widać w image’u zespołu od jakiegoś czasu. Kiedy po koncercie spotykamy się przy piwku, i on puszcza muzykę, zazwyczaj włączana jest klasyka metalu. Poza tym, nie sposób pominąć faktu, że jego jedną z najbardziej ukochanych kapel jest Slayer. Tak więc wpływy thrash metalowych brzmień są dość oczywiste.
Spider: Już od pewnego czasu każda nasza kolejna płyta ma swój swoisty charakter. I to mi się bardzo podoba. W sumie snuliśmy z Jamesem jakieś wizje a propos tego materiału, natomiast Peter już w pierwszych riffach nakreślił kierunek albumu. W sumie dobrze, bo uważam, że lepiej jest tworzyć kolejny nowy rozdział w karierze zespołu, pokazując coś nowego, nie powtarzając tym samym starych pomysłów.

Pytam o to, bo fani bardzo często wspominają i wracają do legendarnego De Profundis. Czy zespół powinien spełniać zachcianki fanów, czy jednak robić swoje? Bo chyba ciężko byłoby zrobić De Profundis #2 tak na zamówienie.
Peter: Wcale niebyłoby ciężko. Tylko pamiętaj, że „De Profundis” to nie tylko kompozycje, a też brzmienie, inni muzycy i inne czasy. To muzycy dostali talent, by nim kształtować innych, dać satysfakcję czy euforię tym, którzy takie granie lubią. Gdybym grał to, co inni chcą słyszeć, byłbym tylko chałturnikiem, który dla kasy zagra to, co „klyent chce”.
Hal: To tak nie działa. Metallica od wielu lat żyje w takiej presji. I to tak, jak mówisz. To musi iść od serca i na siłę się tego nie da zrobić. Spotkałem się z młodymi fanami Vadera i jeden z nich mi powiedział, że najwspanialszą płytą dla niego jest „The Beast”. Tak więc wszystko jest kwestią gustu oraz czasu, i takie sprawy należy pozostawić artyście. To, co „wyjdzie spod jego ręki”, tak najwidoczniej musiało być.
Spider: Dokładnie tak, jak wcześniej wspomniałem, chcieliśmy pokazać nowe riffy, a nie grać od tyłu “Black to The Blind”.

A która płyta Vadera jest dla Was no. 1?
Peter: Wszystkie.
Hal: Nie potrafię chyba odpowiedzieć na to pytanie. Hmmm. Sądzę, że wskazałbym płytę „Litany”. Nawet teraz, jak na trasie mamy aż 3 kawałki z tej płyty w setliście, to dają mi one najwięcej frajdy.
Spider: EPka Sothis. Srałem w majtki ze strachu, jak słuchałem tych piekielnych miniatur między utworami. Majstersztyk!

Chciałbym poznać waszą opinię na temat rynku muzycznego. Generalnie sprzedaż płyt jest słaba i nie mam tu na myśli takich tuzów muzyki jak Vader, Behemoth czy Decapitated. Od jakiegoś czasu jest moda na wydawanie muzyki na kasetach i winylach. To taki powrót do przeszłości i oldschoolu. Jak myślicie, to taki tymczasowy zwrot? Czy to nakręci ludzi do zamiłowania posiadania fizycznych nośników? W USA ludzie bardzo chętnie kupują muzykę, ale w zdecydowanej większości …..w formacie cyfrowym. Dla mnie to jest dziwne…..wolę w tej samej cenie kupić płytę CD. Czy to pewnego dnia nie zrujnuje całego rynku?
Peter: Pozwól, że nie będę się na ten temat wypowiadał…
Hal: Na pewno czasy się zmieniają. Jeżeli ludzie będą kupować coraz więcej MP3, to nie zrujnuje to rynku. Spadnie sprzedaż CD, ale będzie ciągły przepływ pieniądza. Wydaje mi się, że piractwo się zmniejsza i coraz więcej ludzi kupuje format cyfrowy. Bardzo dużo ludzi kolekcjonuje tradycyjnych nośników. Zauważyłem, że jak Bartek wydaje w Witching Hour swoje wydawnictwa to są to płyty w limitowanych nakładach, bardzo ładnie wydane. On to robi głównie w kierunku kolekcjonerów, a oni to doceniają. Mój znajomy ma kilka tysięcy płyt CD, ale dodatkowo kolekcjonuje winyle, nie słucha ich, tylko je zbiera. Miał sobie kupić gramofon, ale w sumie to nie wiem czy mu się to do tej pory udało.
Czasami to jest lepsze niż lokata w banku.
Hal: Jak mam płytę CD, to lubię sobie ją postawić na półce, tak więc zgrywam na MP3, i słucham z MP3, a nośnik odkładam na bok, żeby się nie niszczył.
Spider: W Ameryce zamawia się nawet hamburgery do domu, bo nie chce się jechać do knajpy. Wcale nie dziwi mnie to, że ludzie kupują cyfrowy nośnik. Wszyscy mają teraz muzykę na telefonach albo laptopach. Nikt nie chodzi z walizką z płytami, aby mieć coś do słuchania. To jest trochę przykre, ale takie są czasy. Kiedyś płyta, w której była wkładka ze zdjęciami, okładka, teksty itp., była dziełem sztuki. Teraz ludzie zaciągają megabajty i czasami nie mają zielonego pojęcia, co artysta miał w pełni do powiedzenia. Rozumiem natomiast ludzi, którzy kupują płyty i tak słuchają MP3. Po prostu wygoda. Myślę, że w przyszłości prawdziwy nośnik typu LP czy CD, będzie dla konesera, który pamięta zapach farby drukarskiej i chciałby mieć płytę na półce.
Ja bym to porównał ze zbieraniem prawdziwych znaczków w klaserze, a oglądaniem jpg’ów w komputerze. I ten ma, i ten ma, ale ten z klaserem ma coś wartościowego, a ten z lapkiem ma tylko kopie.

Dobra…zdradźcie mi proszę jakie zagracie kawałki, które dawno nie były grane przez Vader na żywo? Dawno nie słyszałem Kingdom….
Peter: Mówisz – masz 😉 Oprócz Kingdom wróciliśmy do „Xeper” czy „Black to the Blind”. W przyszłości chcemy zagrać więcej z „Litany”, czy na przykład z „Revelations”. Podobnie z coverami – szczególnie tymi z “Future Of The Past II“.
Hal: Z tych utworów dawno niegranych, to są:” Xeper” z Litany i właśnie „Kingdom”!

Vader istnieje ponad trzy dekady. Czy oglądasz się wstecz, a potem dochodzisz do wniosku, że mogłeś zrobić coś inaczej, lepiej?
Peter: Po co? Owszem, lubię wspominać, ale nie chcę istnieć wyłącznie na tym, co było.

Vader osiągnął już sporo zarówno na polskiej scenie, jak i tej światowej. Co jeszcze chciałbyś z Vaderem zrobić, co osiągnąć. Czy jesteście na samym szczycie? Czy zawsze jest coś do osiągnięcia w muzycznej sferze? Deftones zagrali w wulkanie, a Metallica na Antarktyce.
Hal: Myślę, że fajnie byłoby zagrać w jakimś egzotycznym (dla nas) miejscu. Kiedyś zagraliśmy bardzo fajny koncert w Nepalu. Z tego, co mówili ludzie, to był pierwszy metalowy koncert zespołu spoza tego kraju. Vader otworzył wrota na tej ziemi, bo rok później zagrał tam Decapitated, a później Behemoth. Ciężko mi powiedzieć, co jeszcze mogłoby być zrobione w tej kwestii.
Spider: Granie na wulkanie czy na Antarktyce to bardziej fanaberie zespołów które nie mają co robić z kasą albo się pogubiły, albo mają taki kaprys. Przed Vaderem jest jeszcze bardzo dużo pracy. Myślę, że nie jesteśmy nawet w połowie. Żyjemy w Polsce i mamy trochę inne spojrzenie na nasze poczynania. Gdybyśmy doszli do wniosku, że wyczerpaliśmy formułę, to pozostałoby się położyć i umierać. Jest jeszcze wiele miejsc, w których chcielibyśmy się pokazać i są to naprawdę normalne miejsca na mapie, gdzie mieszkają normalni ludzie, a nie pingwiny. Jeśli traktujemy muzykę jako “challenge”, to proponuję kolegom ze Stanów koncert np. w Motor Pub w Słupsku. Myślę, że na 666 % koncert by się nie odbył ze względów BHP;)

Nie tak dawno żegnaliśmy 2016 rok, czyli czas na muzyczne podsumowania. Czy w ubiegłym roku wyszło coś, co Was zmiażdżyło totalnie?
Peter: Totalnie to mnie miażdżyły płyty Slayera, Kreatora czy Dark Angel w 1986 roku 😉 Ale owszem, podoba mi się Hellbringer z Australii z ich ostatnią płytą (tu masz przykład, jak można dziś zagrać jak na „Hell Awaits”), z Polski ostatni Infernal War, Witchmaster , Insidius, a ostatnio Thunderwar.
Hal: Czy zmiażdżyło… bardzo podobał mi się „Sword SongsGrand Magus oraz „Brotherhood of the SnakeTestamentu. Sporo też słuchałem debiutu Abbatha. Z polskich kapel najwięcej słuchałem Nocnego Kochanka. Nowa płyta Braci Figo Fagot też bardzo mi się podoba (hehe).
A jeśli chodzi o gatunek to czego głównie słuchasz?
Hal:Głównie klasycznych płyt hard i heavy metalowych oraz black metalu.
To polecam Ci najnowszą płytę polskiej Arkony „Lunaris”.
Hal: Dzięki, sprawdzę.
Spider: Mało słuchałem, ale Devin Townsend z “Transcendence” złapał mnie za gardło. Z polskich kapel: F.A.M.Human Cargo” i FruhstuckBrother” oraz młody, ale obiecujący debiut zespołu jednego z moich uczniów SkazaArt Declined“.

Panowie, jak się zapatrujecie na swoją muzyczną emeryturę? W ogóle widzicie się w przyszłości nie-w-muzyce czy raczej zamierzacie, tak jak Lemmy „grać do usranej śmierci” ?
Peter: Dlaczego „do usranej”?
Hal: Tak, do końca! Zdecydowanie. I na scenie umrzeć.
Spider: Ja już nie mam wyjścia 😉 Klamka zapadła wiele lat temu…

Dzięki za rozmowę.
Vader: Również dzięki.

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .