Internal Quiet – „When the Rain Comes Down” (2016)

When the Rain Comes Down jest wydanym własnymi siłami debiutanckim wydawnictwem, istniejącego od 2011 roku Internal Quiet. Płyta ukaże się 20 sierpnia i będzie można ją zamówić bezpośrednio od zespołu. Muzykę sekstetu można opisać jako połączenie klasycznego hard rocka i heavy metalu.  Grupa ma na swoim kilkanaście koncertów, podczas których towarzyszyła takim zespołom jak Turbo, Hunter, Virgin Snatch, Mech, Riverside, Dezerter czy Hey. Obecny skład IQ to Sławek Papis na gitarze, Maciej „Rocker” Wróblewski za mikrofonem (znany m.in. z Wolf Spider). Dominik Kalisz – gitara rytmiczna, Mateusz Stołowski na basie, Radek Jarzyna – perkusja oraz Dawid Roźniakowski – instrumenty klawiszowe.

Album otwiera When The Rain Comes…, instrumentalne intro odegrane na klawiszach, które przechodzi w singlowy Chase Your Dreams. Utwór, jak na kanony gatunku przystało, jest szybkim, energetycznym kawałkiem z galopującym riffami, na którym momentami pojawia się duch Iron Maiden. Dynamika muzyki zostaje utrzymana w Energy, której bliżej już do hard rocka niż pędzącego heavy metalu, ale jest fragment gdzie moje skojarzenia, ze względu na partie wokalne, poszły w kierunku Judas Priest. Klimat tego kawałka jest kontynuowany w początkowej fazie So Cold. Z czasem jednak następują zmiany nastroju. Początkowa hard rockowa skoczność przechodzi w spokojny fragment, a cały utwór zamyka metalowa petarda. So Cold jest w moim odczuciu najciekawszą częścią albumu. Piąty w kolejności Going Good jest typowym hard rockowym numerem i na tle pozostałych niczym się nie wyróżnia, ale też od nich nie odstaje. Tempo przyspiesza ponownie wraz z początkiem Rain, który jest kolejnym szybkim utworem na albumie. Natomiast następujący po nim Last Breath to najbardziej klimatyczny moment płyty. Cały, chociaż krótki, tekst jest wyszeptany na tle deszczu i smutnej solówki. Ostatni regularny kawałek to akustyczna ballada Reaching The Stars, jednak po niej mamy jeszcze bonusowy Time To Fight, który jest świetnym podsumowanie tego wydawnictwa. Rozpoczyna go chóralna przyśpiewka przechodząca w solową partię perkusji i basu, a potem następuje kolejne mocne uderzenie. Jest agresywnie, ciężko, z kopem.

W swoich dźwiękach Internal Quiet trzyma się formuły hard’n’heavy. Jest dynamicznie, ostro, momentami klimatycznie, są epickie, melodyjne solówki. Utwory łatwo wpadają w ucho i miło bujają. Może żadnych nowinek nie usłyszymy, ale jest kilka ciekawych patentów, jak aranżacje So Cold czy Last Breath. Ciekawym zabiegiem jest użycia deszczu jako elementu spajającego cały album. Słyszymy go zarówno pomiędzy utworami, jak i w tle części kompozycji. Podoba mi się również dodanie szeptów w Energy, Reaching The Stars i Time To Fight, co tworzy fajny klimacik i uzupełnia główne partie wokalne.

No właśnie. Partie wokalne. Odnoszę wrażenie, że przez większość czasu wokal Rockera jest cofnięty, odrobinę zagłuszony, przez co nie jest tak wyrazisty, jak mógłby być. Kiedy wreszcie dochodzi do głosu w Reaching The Stars to możemy się przekonać, jak dobrym głosem dysponuje i że potencjał w nim drzemie. Może przydałoby się więcej rockowej zadziorności i pazura, jakie Maciek zaprezentował w Time to Fight?

Ocena 7/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , , , .