Sektarism – „La Mort de L’Infidèle” (2017)

Francuski Sektarism został założony w 2005 roku przez członków stowarzyszenia Apostles of Ignomy, które w uproszczeniu przeciwstawia się obecnemu porządkowi świata, poczynając od wszelkich zorganizowanych religii, a na konsumpcyjno-materialnym stylu życia społeczeństw zachodnich kończąc. Sekta podąża Lewą Stroną Ścieżki, hołduje dekadentyzm, propaguje zdobywanie wiedzy, która ma doprowadzić jej członków do poznania Prawdy i oświecenia. Za jedną z dróg propagowania swojego manifestu grupa obrała muzykę i tym sposobem na scenie pojawiło się kilka projektów, w tym opisany tutaj Sektarism.

La mort de l’infidèle jest drugim długograjem projektu, który został wydany 19 maja 2017 pod szyldem Zanjeer Zani Productions. Debiutancki album grupy ukazał się w 2012 roku i nosił tytuł Le son des stigmates. Dwójka została wydana w formie digipacka, który po rozłożeniu przyjmuje kształt krzyża, a jego centralną częścią jest plan świątyni. Tak na marginesie, trochę brak tu konsekwencji. Sekta kwestionuje istnienie chrześcijaństwa czy islamu, a sama wprowadza elementy strukturyzowanej organizacji z własną świątynią. Przejdźmy jednak do zawartości muzycznej.

Na album składają się trzy utwory, trwające odpowiednio 12, 20 i 32 minuty, co – jak łatwo policzyć – daje trochę ponad 62 minuty muzyki. Muzyki, którą ciężko jest konkretnie sklasyfikować i podwkładać w sztywne ramy. Ewidentnie rolę przewodnią dzierżą partie wokalne. Centralną postacią jest Eklezjas‚Tik Berzerk, który z nutą fanatyzmu w głosie deklamuje, wykrzykuje kolejne linijki tekstów nawiązujących do założeń programowych Apostles of Ignomy, a momentami przechodzi w jęki, westchnienia, lamenty i zawodzenie. Teksty są napisane po francusku, co dodaje ezoterycznego, mistycznego klimatu całości. Angielski by się tu nie sprawdził. Liryki prezentowane są na tle buczących, piszczących, przesterowanych gitar, zgrzytów i trzasków, ale na pierwszym planie jest warczący, dominujący bas. Konkretne linie melodyczne pojawiają się z rzadka i możemy je na przykład usłyszeć na początku oraz pod koniec Brûle L’Hérétique. Oszczędnie wykorzystywana jest perkusja, która od czasu do czasu dyktuje powolne tempo lub wybija powtarzalne rytualne rytmy. Generalnie muzyka Francuzów jest dość ascetyczna i definitywnie stanowi jedynie tło dla przesłania.

Słuchając La mort de l’infidèle, bierzemy udział w obrzędzie. Utwory składają się w całość i, gładko jesteśmy przeprowadzani z jednego do drugiego. Obrzędowego charakteru nadają dość jednostajne dźwięki, które mogą się wydać monotonne na dłuższą metę, ale paradoksalnie nie popadałem w znużenie, a upływ czasu był niezauważalny. Skojarzenia z rytuałem nasuwają się same, tym bardziej że cały materiał został nagrany na żywo, momentami pojawiają się improwizacje, a kończy go pstryknięcie charakterystyczne dla wyłączenia wzmacniacza.

Jeśli ktoś lubuje się w dronowym doom metalu o silnym zabarwieniu sekciarsko-ezoterycznym, to zachęcam do zapoznania się z tym wydawnictwem. Osobom nieobcującymi z tego typu twórczością na co dzień proponuję, aby sięgnąć po nie choćby z czystej ciekawości.

Ocena 7/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Latest posts by Łukasz (see all)

Tagi: , , , , , , , , .