Blaze of Perdition, In Twilight’s Embrace, Dom Zły – Gdańsk (12.02.2018)

Left Hand Sounds postanowiło zapewnić fanom krajowego metalu solidne otwarcie 2018 roku. Już sama zapowiedź wspólnej trasy In Twilight’s Embrace i Blaze of Perdition, wzbogaconej o udział grupy Dom Zły (organizowanej pod nazwą Feed the Fire, Fan the Flame) sprawiła, że tour z miejsca awansował w moich oczach na jedno z ciekawszych wydarzeń pierwszego kwartału bieżących 12 miesięcy.

Choć początkowo celowałem w stolicę, suma summarum z okazji do skonfrontowania moich (niemałych) oczekiwań z rzeczywistością skorzystałem w gdańskim klubie Protokultrura. Surowa, na pierwszy rzut oka mocno zaniedbana postoczniowa hala zaoferowała na szczęście dość przestronne i klimatyczne wnętrze, idealnie korespondujące z zaplanowanym na ten poniedziałkowy wieczór wydarzeniem. Frekwencja, jak na miasto skali Gdańska, nie była szczególnie oszałamiająca, dzięki czemu można było w komfortowych i kameralnych warunkach cieszyć się występami kapel, których (co trzeba uczciwie przyznać) twórczość już od dobrych kilku lat należy rozpatrywać w kategorii jakości samej w sobie.

Otwierający wieczór Dom Zły prezentuje muzykę, którą dość ciężko jednoznacznie zaszufladkować. Dźwięki z pogranicza post black metalu, wymieszanego z melodyjnym i depresyjnym klimatem wybrzmiały w Protokultrurze bardzo przekonująco i dosadnie. Oszczędna oprawa podkreślająca pesymistyczny wydźwięk twórczości Puławian pozwoliła stworzyć sugestywny i wyrazisty przekaz. Podczas koncertu majaczyły mi przy okazji skojarzenia z Deafheaven, Ghost Bath, czy Harakiri for the Sky, choć z miejsca zastrzegę, że było to raczej luźne wrażenie, nie natomiast myśl wynikająca z jakichś jednoznacznych powiązań stylistycznych. Udany i ciekawy performance.

ITE miałem okazję widzieć ostatnio w Bydgoszczy podczas grudniowego koncertu Vadera, do Gdańska zmierzałem z nadzieją na solidną poprawkę wspomnianego Metalowego Zakończenia Roku. Nie da się ukryć (co zwykłem zresztą cyklicznie podkreślać) że bardzo ten band lubię i staram się korzystać z każdej sposobności sprawdzania go na żywo. W poniedziałkowy wieczór zespół oczekiwań nie zawiódł, choć gdańska publika przyjęła sztukę Poznaniaków w sposób dość stonowany. Nie wiem, czy może coś ostatnio przegapiłem i zgodnie z obecnymi trendami podobne koncerty należy odbierać ze stoickim spokojem i wyważeniem niezdradzającym emocji, mając jednak w pamięci ogień, jakiego bywałem świadkiem chociażby podczas trasy promującej płytę The Grim Muse życzyłbym zespołowi nieco bardziej żywiołowego odbioru. Muzyka ITE z pewnością na to zasługuje. Tradycyjne pochwały wędrują też do Cypriana Łakomego – podczas występów widać w oczach tego chłopaka szczery obłęd podparty dodatkowo umiejętnością stwarzania stosownego show za pomocą zasadniczo prostych środków. Niezmiernie szanuję.

Kilkanaście minut potrzebnych na przeinstalowanie sprzętu i (czego nie można rzecz jasna poczytać za dzieło przypadku) punktualnie o 21:37 na scenę Protokultury wkroczyli muzycy Blaze of Perdition. Choć gdzieś w mojej głowie pojawiła się myśl, że dobrze byłoby wziąć udział w lubelskiej odsłonie tour, podczas której BoP zaprezentowało się z Sonneillonem, skłamałbym mówiąc, że wspierający zespół w trasie Mścisław nie poradził sobie z właściwą prezentacją przygotowanego setu, złożonego w dużej mierze z materiału z Conscious Darkness. Więcej – zaryzykuję stwierdzenie, że w aranżacji koncertowego wokalisty BoP materiał ten nabrał zgoła innego wydźwięku, a nacechowany bardziej gardłową manierą wokalną występ stanowił ciekawą interpretację studyjnego pierwowzoru. Mimo niedawnych przetasowań personalnych kapela bez symptomów ewentualnego niedogrania siała na scenie gdańskiego klubu srogie spustoszenie. Set złożony z dwóch numerów z Near Death Revelations (Into the Void Again, When Mirrors Shatter) i trzech z Conscious Darkness (A Glimpse of God, Ashes Remain, Detachment Brings Serenity) upłynął w zasadzie w mgnieniu oka, nie pozostawiając jednak na szczęście uczucia niedosytu. Wychodząc z Protokultury byłem niezwykle zadowolony z czasu jaki poświęciłem na podróż z Torunia i wzięcie udziału w tej imprezie.

Przed wami jeszcze kilka okazji, by postąpić podobnie. Nie przegapcie tej sposobności, ta trasa to prawdziwe must hear każdego szanującego się sympatyka polskiego metalu.

Autorem zdjęć jest Karol Makurat (Tarakum Photography)

Synu

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich możliwych szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , , , , , , .