Decapitated, Varmia, Mentally Blind – Kraków (29.08.2021)

Krakowski koncert Decapitated wraz z supportami został zorganizowany w niedzielę, a ponieważ trzeba dzień święty święcić, nie mogłam sobie odmówić udziału w takim evencie. Nie ma chyba potrzeby dodawać, że zdecydowanie warto było podjąć taką decyzję.
Szykował się ciekawy, wręcz eklektyczny wieczór. Mentally Blind określani są bowiem mianem progressive death metalu, z kolei Varmii z ich ciężką odmianą pagan metalu nie trzeba już w zasadzie nikomu przedstawiać. Wraz z krwistą wisienką na torcie w postaci Decapitated wieczór zapowiadał się więc znakomicie – i taki też był. Niedziela obfitowała w mocne uderzenia i muzyczne ciosy.

Już podczas występu Mentally Blind, młodej wrocławskiej kapeli, nie sposób było się nudzić. Energiczny wokalista chętnie nawiązywał kontakt z publicznością, co sprawiło, że zespół zapewnił dobrą rozgrzewkę na wieczór.
Muzycy z dużym wyczuciem dryfowali od podszytego progiem death metalu (zahaczając czasem o deathcore, czego jednak nie robili nagminnie) do bardziej stonowanych kawałków, co wszystko razem zgrywało się jak należy. I choć Mentally Blind wydali jak na razie jeden pełny album, pozostaje życzyć chłopakom szczęścia i mieć oko na ich przyszłe dokonania. W wybranej formule muzycznej wrocławianie mogą mieć jeszcze całkiem dużo do powiedzenia.

Skład Varmii postawił na zestawienie metalu z folkowymi motywami. Panowie z Olsztyna wkroczyli na scenę w otoczeniu sztandarów z pogańskimi symbolami oraz zaopatrzeni w tradycyjne instrumenty. Ktokolwiek jednak spodziewałby się po nich folk metalowej przaśności, grubo by się pomylił.
Prezentowane przez kapelę utwory opierały się na mocnym, dość blackowym brzmieniu, a ludowe instrumenty oraz szamańskie bębny jedynie potęgowały mistyczny klimat. Obowiązkowo pojawiły się kawałki z najnowszego wydawnictwa Varmii, w tym utwory utrzymane w szybszych tempach i dopełnione raz wściekłymi, raz przejmującymi wokalami.
Najlepsze miało jednak dopiero nadejść.

Choć koncerty, na których można stać wśród tłumu i do woli headbangować przy barierkach, zamiast jedynie bujać się na krzesłach, zaczęły już stopniowo wracać, to od dawna nie miałam okazji zobaczyć koncertu death metalowego w takiej formie, na Decapitated czekałam więc z zapartym tchem. A było na co czekać.
One-Eyed Nation otworzyło koncert z konkretnym uderzeniem. Decapitated nie zwalniali tempa, drugim kawałkiem ich setu był miażdżący ciężkością, gnający w szaleńczym tempie doskonały kawałek Kill the Cult. Poza samym znakomitym jakościowo występem, nie sposób było nie docenić interakcji Rafała „Rasty” Piotrowskiego z widownią – frontman chętnie podchodził do barierek, z uznaniem i często nawet z uśmiechem nawiązywał kontakt wzrokowy z fanami,  przepełniony entuzjazmem zachęcał widownię do tego, by dawać z siebie wszystko. Cały skład Decapitated sam to zresztą robił – mocarna sekcja rytmiczna, gitarowe mistrzostwo w wykonaniu Vogga i bijąca od sceny nieokiełznana energia artystów sprawdzały się w stu procentach.
Spustoszenie siały zarówno walcowate, rozpoczęte dźwiękową nawałnicą Blood Mantra, dźwięki Homo Sum wraz z fenomenalnym Earth Scar z najnowszych wydawnictw, jak i sprawdzone koncertowe niszczyciele, których w repertuarze wieczoru nie mogło zabraknąć. Fani doczekali się więc klasyki, między innymi w postaci Day 69 i nieodzownego Spheres of Madness, z kolei Visual Delusion dopełniło koncertu z hukiem, jaki poprzedzał pełne zapału skandowanie publiczności. I chociaż ciężko było się pogodzić z zakończeniem tak świetnego koncertu, to krakowski show Decapitated z pewnością był bardzo udanym ostatnim przystankiem na polskiej mini-trasie zespołu.

Dziękuję WiniaryBookings za organizację koncertu i stawianie na nogi muzyki na żywo.

Setlista Decapitated:
One Eyed Nation
Kill the Cult
The Fury
Day 69
Post (?) Organic
The Blasphemous Psalm To The Dummy God Creation
Blood Mantra
Pest
Winds of Creation
Spheres of Madness
Homo Sum
Never
Earth Scar
Visual Delusion

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .