Dopelord, Sanity Control – Toruń (26.04.2024)

Wiosenny sezon koncertowy prezentuje się w Toruniu całkiem okazale. Po zorganizowanym w poprzednim tygodniu gigu Shodan, Zmarłym i Abominated, przyszedł czas na odnogę tegorocznego tour stonerowców z Dopelord. Nie bez znaczenia dla solidnej frekwencji napotkanej w NRD był z pewnością fakt, że od poprzedniej wizyty zespołu w Toruniowie minęła niemal dekada, podczas której kapela zdążyła wydać trzy duże krążki, mocno zaostrzając apetyt fanów na ponowną okazję do spotkania na żywo.

Kolejną, poza liczebnością zgromadzonych, rzeczą rzucającą się w oczy (i uszy) był spory rozstrzał stylistyczny między zaplanowanymi kapelami. W rolę suportu wcielili się bowiem warszawscy thrash/crossoverowcy z Sanity Control, co gwarantowało, przed daniem głównym, gorącą rozgrzewkę w tempie wręcz interwałowym. Stołeczny kwartet postawił na prostotę i zwięzłość formy, fundując słuchaczom skondensowaną dawkę skocznego i szarpiącego za kołnierz „ulicznego” thrashu (inspirowanego crossoverową sceną NY, czy- szukając bardziej współczesnych nazw – Municipal Waste i Iron Reagan), w którym poza urokliwym punkowym sznytem pobrzmiewała mi w riffach wyraźna miłość do poczciwego Slayera. Bardzo dobra i konkretna sztuka, szkoda tylko, że czasowo oszczędna, harce z gośćmi ze stolicy skończyły się bowiem zaledwie po trwającym pół godziny sparingu.

Czego (w kontekście czasu trwania występu) nie dał Sanity Control, z nawiązką zrekompensował Dopelord, którego występ trwał dla odmiany blisko trzy razy dłużej. 90 minut to dużo, ale w końcu jeśli już oddawać się admiracji Diabła, szlachetnej sztuce zielarstwa i riffom Black Sabbath, to tylko na poważnie. Zaczęli od The Chosen One z ostatniej płyty, by przejść płynnie w obszerne fragmenty Black Arts, Riff Worship & Weed Cult i niegranych tu wcześniej Children of the Haze i Sign of the Devil. Były zarówno „gruzujące” Hail Satan, Headless Decapitator i Reptile Sun, jak i powolne, doomowe Addicted to Black Magick, Night of the Witch, czy w końcu reprezentatywny dla twórczości grupy Preacher Electrick. Wszystko w kameralnej, choć jednocześnie bardzo przyzwoitej pod kątem wizualno-brzmieniowym oprawie. Poza prezentującym godziwą formę zespołem, swoje od serca dołożyła też publika, zupełnie nie zdziwiło więc symboliczne wręczenie przez kapelę na czas trwania koncertu „przechodniego pucharu polskiej stolicy stonera” (a trzeba zauważyć, że i tak był to tego wieczoru jeden z bardziej udanych żartów prowadzącego  ; ) ).

Nie będąc wprawdzie największym redakcyjnym fanem Dopelord (pozdro Łukasz) bawiłem się na piątkowym gigu bardziej niż przyzwoicie. Cieszy przede wszystkim zaskakująco liczna (jak na Toruń) publika, która w miniony weekend dowiodła, że mimo dość często spotykanych braków frekwencyjnych, w rzeczywistości wciąż jest dla kogo organizować w mieście podobne imprezy. Fajnie, fajniusio, miło, milutko.

Fotorelacja: M.Chabowska Fotografia / Radio Sfera UMK.


Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , .