IAMX – Poznań (09.09.2024)

Najlepszy sposób na rozpoczęcie tygodnia? Wyjście na koncert, oczywiście. Idealnie, jeśli jest to zarazem okazja do sprawdzenia w warunkach klubowych zespołu, którego nie widziało się jeszcze na żywo – a choć ciężko w to uwierzyć, dla mnie do niedawna zaliczał się do takich projekt IAMX założony przez Chrisa Cornera.

IAMX zagrał bez supportu, a zespół stawił się na scenie punktualnie, ku zachwytowi fanów zebranych pod klubem już na dobre kilka godzin przed otwarciem drzwi.
Zaczęło się od mocnego uderzenia wraz z pulsującym, spowitym mrokiem Disciple. Chris ze swoją ekspresją sceniczną od razu zdobył publikę i zaskarbił sobie zachwyt zebranych (a chwilami wręcz adorację, sądząc po pełnej zachwytu wrzawie pośrodku pierwszego rzędu). Zasiadający za perkusją Jon Siren dawał z siebie wszystko, a Sarah Pray zastępująca Janine za syntezatorem, klawiszami oraz mikrofonem stanęła na wysokości zadania i poradziła sobie świetnie.
Artyści szli jak burza przez przekrojową setlistę, prezentując widowni kolejno The X ID, rozpoczęte zaraźliwym beatem Sailor oraz świetne Aphrodisiac, które dodatkowo rozruszało widownię. Już wraz z pierwszymi utworami publiczność wpadła w rytm, wykrzykiwała teksty utworów i zmieniała Tamę w istny parkiet do tańca. Z jednej strony reakcje publiki nie powinny dziwić (zwłaszcza, że IAMX występowali w Polsce już dwudziesty piąty raz), z drugiej strony energia zespołu udzieliła się zebranym w mgnieniu oka. Artyści bez wątpienia należą do grup, które najszybciej podkręcają atmosferę na swoich koncertach.
Nie zabrakło również licznych podziękowań i wielu słów uznania skierowanych do widowni, a konferansjerka Chrisa świadczyła o tym, że na scenie jest w swoim żywiole. Koncert zasługiwał w zasadzie na miano artystycznego/estetycznego/duchowego przeżycia (niepotrzebne skreślić) – wszystko za sprawą stosunkowo prostych elektronicznych aranżacji, które na żywo okazały się niesamowicie chwytliwe, zwłaszcza w połączeniu z basami rozchodzącymi się echem po całym ciele. Ponadto możliwości wokalne zarówno frontmana (sięgającego czasem wyższych i bardziej wymagających rejestrów), jak i Sarah można określić jedynie mianem imponujących.
Klimatu dopełniało również oświetlenie – przez większość trwania koncertu było dość oszczędne, zaznaczające sylwetki muzyków bez przesadnego rozjaśniania ich twarzy. Czasem chciało się zobaczyć ich reakcje, jednak i takie oświetlenie miało swoje plusy – nic nie przeszkadzało w tym, żeby chwilami zamknąć oczy i stuprocentowo wczuć się w ich muzykę. Uwierzcie mi, że było warto.

Po wyjściu zespołu na bisy Chris doczekał się nawet bukietu białych róż od jednej z fanek (stałam tuż obok koncertowiczki, która przekazała kwiaty na scenę – pozdrawiam!), a sam zespół spotkał się z przyjęciem tak entuzjastycznym i głośnym, jakby widownia nie miała za sobą ponad godziny koncertu. Rzecz miała się zresztą podobnie z samym zespołem – art.yści byli w znakomitej formie, a sam Chris nie oszczędzał sobie schodzenia aż na barierki (w pewnym momencie połączonego z crowdsurfingiem).

Dzięki ekipie Winiary Bookings odpowiedzialnej za organizację całego przedsięwzięcia wrześniowy gig IAMX należał do bardzo udanych. Artyści uraczyli widownię elektroniką wysokiej próby i trwającym niemal półtorej godziny koncertem, z którego ciężko było wyjść z niedosytem. Całe szczęście, że już w dniu poznańskiego koncertu znane były już ich następnych wizyt– w maju następnego roku IAMX zagrają w Krakowie i Warszawie.

Setlista:
Disciple
The X ID
Sailor
Aphrodisiac
After Every Party I Die
Break the Chain
I Come With Knives
Neurosymphony
Fault Lines
Spit It Out
The Alternative

Happiness
No Maker Made Me
Bernadette
Mercy

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .