Combichrist wrócili do Polski. Guru aggrotech i EBM zaprezentowali energetyczny set elektroniczny oparty na wczesnej twórczości, którym totalnie porwali warszawską publiczność.
Muzyczny wieczór rozpoczął polski support w osobie HRV. Bartosz Hervy rozgrzał publiczność eklektycznym, niespełna półgodzinnym setem wypełnionym industrialem, techno, elementami ambientu i darkwave.
Kwadrans później na scenie pojawił się Priest. Trzech Szwedów ubranych w lateksowe maski wprawiło publikę w rytmiczne bujanie już pierwszym utworem. Śpiewając „come closer to me”, wokalista dotykał dłoni osób w pierwszym rzędzie. – Hello Warsaw, good to be here – podziękował za ciepłe przyjęcie po wykonanym utworze.
Drugi utwór, Neuromancer, zainicjował rytmicznym klaskaniem klawiszowiec zespołu. Publika chętnie reagowała na sugestie i podziękowania muzyków. Wokalista chętnie nawiązywał kontakt z publicznością, „błogosławiąc” zebranych najbliżej sceny. Priest zagrał jedenaście utworów. Po kończącym set Vaudeville Szwedzi podziękowali i zapowiedzieli gwiazdę wieczoru.
Gwiazdę-legendę, która funkcjonuje na elektro-industrialnej scenie od dwudziestu lat. To właśnie na początkowej twórczości opiera się obecna trasa koncertowa zatytułowana „oldschool electronic set”. Andy LaPlegua i towarzyszący mu za konsolą DJ porwali warszawską publiczność już pierwszymi dźwiękami. Prawdziwy szał zaczął się jednak na Blut Royale i Electrohead. – We’re all electroheads! – krzyczała razem z wokalistą publiczność. To właśnie utwory z Everybody Hates You i What The Fuck Is Wrong With You People? zdominowały setlistę.
Kilka minut później ekstazę wywołały inne dwa klasyki – Fuck That Shit i Get Your Body Beat. Publiczność szalała razem z LaPleguą. A ten nie oszczędzał się – w swoim stylu wydzierał się w niebogłosy, skakał, ściskał dłonie ludzi pod sceną i nakręcał do zabawy na całego.
W drugiej części setu pojawiły się dwa utwory z Making Monsters – Fuckmachine i They – które wprowadziły niesamowity nastrój. Na bis Combichrist zagrali Shut Up and Swallow oraz Like to Thank My Buddies. Potęga elektroniki i stroboskopów zawładnęła Warszawą. Z klubu wyszedłem z zaawansowaną epilepsją.
Po epickim koncercie Combichrist w 2011 roku w gdyńskim Uchu, muszę stwierdzić, że występy z „żywą” perkusją mają o wiele większy impakt. W Hybrydach set elektroniczny wypadł dobrze, zespół zagrał kultowe utwory, które nie mogły nie porwać fanów, LaPlegua szalał na scenie. Ale kompletny skład osobowy, młodzieńczy fanatyzm totalny i zlana litrami wody perkusja to był combichristowy ideał. Jednak i w takiej formie występy mistrzów aggrotech i EBM są wciąż fenomenalne. Poza tym , ich pierwsze koncerty wyglądały bardzo podobnie, dopiero później pojawiły się bębny, gitara. Być może do tego LaPlegua również nawiązuje na aktualnej trasie.
Najbliższy koncert Combichrist w Polsce – wygląda na to, że w regularnym składzie, a więc z instrumentami – już we wrześniu w Krakowie podczas wspólnej trasy z zespołem Megaherz.
Setlista Priest
The Pit
Neuromancer
Dead Ringer
A Signal In The Noise
Nightmare Hotel
The Cross
Blacklisted
Let Your Body Go
Obey
History in Black
Vaudeville
Setlista Combichrist
At the End of It All
Are You Connected
Blut Royale
Electrohead
Feed Your Anger
Fuck That Shit
Get Your Body Beat
I Want Your Blood
Fuckmachine
Today I Woke to the Rain of Blood
This Is My Rifle
Without Emotions
They
Shut Up and Swallow
Like to Thank My Buddies
- Eihwar – Warszawa (07.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- WARGASM (UK): „Chcemy złapać błyskawicę do butelki” - 13 kwietnia 2026
- Poppy – Warszawa (27.03.2026) - 9 kwietnia 2026

