Site icon KVLT

Dance with the dead – Proxima, Warszawa (10.10.2022)

Najlepszym pomysłem na spędzenie tego jesiennego wieczoru w Warszawie była wizyta w klubie Proxima. To tam jedyny w Polsce koncert w ramach europejskiej trasy Driven to Madness zagrał zespół Dance with the Dead.

Chociaż do Halloween zostało jeszcze trochę czasu, to klimat horroru w Proximie już się pojawił. Atmosferę rodem z mrocznych gier wideo, filmów o kosmosie i anime z lat 80. i 90. zapewnił pierwszy w poniedziałkowym repertuarze Daniel Deluxe. Osiadły w Kopenhadze producent wspiera Dance with the Dead na trwającej trasie. Nie bez znaczenia dla tej twórczości jest rosyjskie pochodzenie artysty, który w młodości wiele czasu spędzał w moskiewskim Muzeum Kosmonautyki. Zafascynowanie eksploracją przestrzeni kosmicznej stało się dla niego inspiracją muzyczną.

Synthwave spod znaku science fiction i cyberpunku w wykonaniu Deluxe’a bardzo przypadł do gustu warszawskiej publiczności. Entuzjazm wzrósł szczególnie w drugiej połowie setu, kiedy budowane raz za razem napięcie znajdowało ujście w mrocznych liniach basu i coraz częstszych i potężniejszych dropach, a plastikowe kubki z piwem wibrowały w rękach. Ludzkie sylwetki już nie tylko kołysały się skromnie, ale wręcz wierzgały do zaproponowanych im dźwięków. Artysta regularnie zachęcał gestami do jeszcze śmielszego bounce’u. Z głośnego aplauzu kwadrans przed dwudziestą można było wywnioskować jedno: podobało się.

Taniec ze zmarłymi

Przyszedł czas na Dance with the Dead. Formacja z Orange County nie pozwoliła na siebie długo czekać – wyszła wręcz pięć minut przed czasem. Tony Kim i Justin Pointer przy wsparciu perkusisty zaserwowali publiczności muzyczny crossfit ekstremalny. Moc przenosiła się na słuchaczy od pierwszych sekund występu. Kalifornijczycy rozpoczęli „otwieraczem” z ostatniego albumu, po którym wybrzmiał potężny w partii perkusji Go!, a także emanująca tajemniczością Andromeda. Następnie dwie świetne, bujające, mocno gitarowe nowości.

Szybko stało się jasne, że to będzie tradycyjny elektroniczno-metalowy sprint. Przerwy między utworami trwały kilka, kilkanaście sekund. Błyskawiczne strojenie co jakiś czas, pół łyka piwa i Dance with the Dead pędzili dalej. Całe trio imponowało kondycją, wkładając w sceniczną ekspresję mnóstwo energii w absolutnie każdym utworze. Rogi leciały do góry. Włosy Kima przecinały strumień świateł, których częstotliwość migotania momentami miała potencjał do wywołania ataku epilepsji.

W dalszej części setu Amerykanie zaserwowali takie znane i lubiane kąski jak Riot czy The Man Who Made a Monster. Finał koncertu to Get Out oraz tradycyjnie grany na koniec, gromko wyśpiewany przez publikę cover Kickstart My Heart od Mötley Crüe. Po tych utworach zespół podziękował zgromadzonym i zszedł ze sceny. 62 minuty szaleńczego tempa to było za mało dla obecnych w Proximie, jednak mimo donośnego domagania się powrotu Amerykanów na scenę bisów nie było. Turbo koncert – szkoda tylko, że bez encore’u.

Setlista:
1. March of the Dead
2. Go!
3. Andromeda
4. Sledge
5. Firebird
6. Thrasher
7. Scar
8. Robeast
9. The Man Who Made a Monster
10. Riot
11. Into the Shadows
12. Hex
13. The Dawn
14. A New Fear
15. Wyrm of Doom
16. Get Out
17. Kickstart My Heart

Exit mobile version