W sobotni wieczór, 18 marca, na scenie Progresji zagrał niemiecki Electric Callboy wraz z rodakami z Future Palace oraz walijskim Holding Absence. Jak do tej pory wszystkie koncerty na trasie Tekkno Tour były wyprzedane. Tak samo jak zorganizowany przez Knock Out Productions warszawski gig. Organizator napisał o EC tak: „Ortalion, neony i metal? Do ciekawych gitarowych riffów, potężnych growli i masywnych breakdownów Electric Callboy dodali elementy muzyki elektronicznej i popularnej, tworząc ze względnie niepasujących do siebie światów mieszankę, którą pokochały miliony.”
Lepiej bym tego nie mogła ująć. Logo zespołu było dla mnie znane, jednak aż do tego roku nie pokusiłam się, aby sprawdzić jaka muzyka się za nim kryje. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy po pierwszym utworze, sprawdzałam, kiedy i gdzie zagrają kolejny koncert. To chyba nazywa się miłość od pierwszego wejrzenia.
Kiedy dotarłam do Progresji, na scenie było już Future Palace. Ludzi (w przebraniach lub bez) pod sceną robiło się coraz więcej, więc również z każdą minutą zabawa stawała się coraz lepsza. Charyzmatyczna wokalistka zachęcała tłum do wspólnej zabawy. Przed koncertem przesłuchałam kilka utworów niemieckiego trio, które całkiem dobrze wypadły na żywo. Duży plus za super kontakt z publiką.
Po krótkiej przerwie, jako drugi support, pojawił się Holding Absence. Niestety, nie znam ich twórczości. Jednak po raz kolejny muszę pochwalić ten występ i kontakt z coraz większą liczbą odbiorców. Zespół został również bardzo dobrzy przyjęty przez publiczność.
Jednak większość z nas czekała na Electric Callboy (kiedyś Eskimo Callboy). Kiedy tylko rozbrzmiały pierwsze nuty utworu Tekkno Train (kilka dni wcześniej doczekał się oficjalnego klipu, który przez ten czas osiągnął już ponad 2 miliony wyświetleń!), pubilka oszalała. Posypało się na nas kolorowe konfetti. Chłopaki szybko przeszli do starszej kompozycji MC Thunder II (Dancing Like a Ninja). Zgodnie z tytułem, zachęcali nas do tańca jak Ninja. W sumie nikogo nie trzeba było zachęcać do zabawy, ponieważ nogi same rwały się do tańca. Jednak kolejny utwór był z tych, które nazywam”bardziej poważnymi” – Hate/Love. Zaraz po nim pojawił się również The Scene. Duży plus za ogromny monitor za chłopakami, na którym pokazywały się teksty wykonywanych utworów. Następnie usłyszeliśmy kawałek w rodzimym języku Electric Callboy – Castrop X Spandau, utrzymany bardziej w klimacie rap, ale ognia nie zabrakło! Oczywiście po każdym utworze byliśmy zabawiani różnymi opowieściami i żartami członków zespołu i zapewnieniami, że każdy jest mile widziany na ich koncertach. Kolejnym utworem był Supernova, a następnie Arrow of Love, który bardzo lubię. Coraz więcej osób próbowało crowd surfingu, zaś między Mindreader a Best Day zostaliśmy zaproszeni do wyskoku w górę, co wyszło świetnie. Po solo na bębnach przyszła pora na „ortalion”. Hypa Hypa porwała absolutnie wszystkich do tańca i śpiewu. Jak dobrze, że Progresja wytrzymała ten tłum! Crystals nas delikatnie uspokoił, jednak na Fuckboi pojawiła się niespodzianka, w postaci duetu z Marią Lessing z Future Palace. Na koniec tej części usłyszeliśmy jeszcze Hurrikan. Następnie przyszła pora na „dodatki”. Na scenie pojawiło się pianino, na którym zagrał wokalista Kevin Ratajczak, a gitarzysta sięgnął po saksofon, żeby zagrać słynną czołówkę z Careless Whisper. Osobiście byłam pod wielkim wrażeniem, jak pomysłowy i wszechstronnie uzdolniony jest ten skład. Potem ułyszeliśmy Let It Go. Tak, to Let It Go z filmu Frozen, a po nim klasyk lat 90. – I Want It That Way. To mogło wydarzyć się tylko na koncercie EC. Po przerywnikach przyszła pora na dwa ostatnie utwory, Parasite i MC Thunder. Po ultrakrótkim skandowaniu pewnego niecenzuralnego słowa, ekipa EC pojawiła się w zabawnych perukach, aby na koniec znów porwać nas do dzikiego tańca w klimacie techno. Usłyszeliśmy Pump It, Spaceman oraz We Got the Moves.
Wieczór minął mi niewiarygodnie szybko, jestem pod ogromnym wrażeniem całego show. Z czystym sumieniem mogę je polecić każdemu, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Było chyba wszystko, co tylko się dało: ogień, metal, growl, pogo, ciężkie gitarowe riffy, rap, ale też konfetti, zabawne przebrania, dresy, dużo różu, klasyki popu, Scooter, techno. Ten koncert na długo pozostanie w mojej pamięci!
Setlista:
Tekkno Train
MC Thunder II (Dancing Like a Ninja)
Hate/Love
The Scene
Castrop X Spandau
Supernova
Arrow of Love
Best Day
Drum Solo
Hypa Hypa
Mindreader
Hurrikan
Careless Whisper / Let It Go / When You Say Nothing at All / I Want It That Way
Parasite
MC Thunder
Pump It
Spaceman
We Got the Moves
- Electric Callboy, Holding Absence, Future Palace – Warszawa (18.03.2023) - 7 kwietnia 2023
- Otep- Ostrawa (23.02.2019) - 1 marca 2019
- Lilla Veneda: „Sztuką jest potraktować każdy utwór maksymalnie indywidualnie” - 16 stycznia 2019






