Potrzeba było wsparcia Katowiczan (i nie tylko), aby można było zbiórką uratować Piąty Dom. Strata tej dość młodej lokacji na koncertowej mapie stolicy Śląska byłaby na pewno odczuwalna, gdyż rozmiarowego odpowiednika tej miejscówki próżno w Katowicach szukać. Na szczęście się udało, i mogłem w ciepły czerwcowy wieczór udać się na zorganizowany wspólnymi siłami przez Chroma Music oraz HappyDying Productions koncert Guantanamo Party Program.
Zanim jednak gwiazda wieczoru zajęła miejsce na scenie, czekały na mnie występy trzech nie byle jakich supportów. Na pierwszy ogień poszedł łączący post-punka z zimną falą skład Wieże Fabryk, który odpuściłem na ubiegłorocznej edycji Summer Dying Loud, jak się okazało – niestety. Panowie byli rewelacyjni – ich energiczne granie błyskawicznie wpadło mi w ucho i szybko pobudziło licznie zgromadzoną publiczność do żwawej zabawy pod sceną. Pochwalić należy też nagłośnienie, które dało radę – zarówno wokal Tomka Kaczkowskiego, jak i poszczególne instrumenty były doskonale słyszalne.
Tego samego nie mogłem powiedzieć w trakcie występu Grief Circle, podczas którego momentami jedynie dzięki znajomości ich debiutanckiego albumu Weightless mogłem wychwycić, co się działo. Mając fantastyczne wspomnienia z ubiegłorocznej Gruzilli obiecywałem sobie po występie Sosnowiczan wiele (w zasadzie to byli oni głównym powodem mojej obecności na wydarzeniu), niestety ściana dźwięku, w jaką zamieniał się ich koncert w tych cięższych fragmentach, wraz z niezbyt obfitym czasem scenicznym jaki dostali (około pół godziny), zostawiły mnie ze sporym niedosytem. Nieco lepiej pod tym względem wypadła kolejna sosnowiecka ekipa na piątkowym rozkładzie jazdy, czyli zdobywający coraz większą popularność w black metalowych kręgach (co zresztą było bardzo dobrze widać w piątek pod sceną) Pleń, którego występ nie tylko był trochę dłuższy, ale też słychać było zdecydowanie więcej, chociaż do poziomu zapamiętanego przeze mnie z poprzednich wizyt w Piątym Domu wciąż sporo brakowało. Jeśli zaś o performance chodzi, to szczególnego skoku jakościowego od czasu mojego grudniowego pierwszego spotkania z zespołem na żywo nie doświadczyłem, trudno jednak poprawiać coś, co jest bardzo dobre, mając do dyspozycji dokładnie ten sam materiał. Zauważyłem za to, że członkowie zespołu dysponują teraz o wiele większym luzem niż pół roku temu, nie boję się więc powiedzieć, że w przypadku Plenia wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Wieczór kończył wrocławski skład Guantanamo Party Program, którego wybuchowa mieszanka sludge’u i post-hardcore’u była mi już znana (szybko nadrobiłem ich album II przed koncertem). Panowie bezproblemowo unieśli ciężar bycia headlinerem (chociaż Darek Liboski nie był zbyt zachwycony zapętlonym wzywaniem do „napierdalania”, jakie można było usłyszeć w początkowej części występu zespołu), dając ciężki i łapiący za jądra koncert, a nagłośnienie wypadło nagle o dziwo o wiele lepiej niż podczas dwóch poprzednich artystów. Koncert GPP był tak dobry, że obowiązkowo nabyłem po nim ich dwa ostatnie pełniaki i wszelkim miłośnikom tego typu rytmów gorąco polecam skorzystanie z okazji i zobaczenie ich na żywo.
Koniec końców moja trzecia wizyta w Piątym Domu była trzecią udaną, choć tym razem niestety nie obyło się bez drobnych zgrzytów w środkowej części wieczoru. Zamiast narzekać, postaram się potraktować je jednak jako bodziec do wypatrywania kolejnego koncertu Grief Circle w okolicy. Nadrobię również studyjne dokonania formacji otwierającej wieczór – Wieże Fabryk w mojej opinii okazały się największym wygranym całego wydarzenia.
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
- SaintSombre – „Earth/Dust” (2024) - 12 stycznia 2026
Tagi: Chroma Music, Grief Circle, Guantanamo Party Program, HappyDying Productions, katowice, Piąty Dom, PLEŃ, relacja, report, wieże fabryk.






