Wybieranie się na koncerty artystów, którzy od pewnego czasu znajdują się na mojej liście „do sprawdzenia na żywo” niezmiennie mnie cieszy. Kolejną taką okazję miałam w piątkowy wieczór, dzięki występowi mieszkającego w Stanach Zjednoczonych składu Hulder, wspieranego przez sosnowieckiego Plenia.
Za sprawą Winiary Bookings zespoły zagrały trzy koncerty w Polsce, więc szybko uznałam, że wstydem byłoby nie stawić się na jednym z nich.
Słyszałam w zasadzie same pozytywy o występach Plenia i w piątkowy wieczór w Minodze miałam dość wysokie oczekiwania. Widownia zaczęła się zbierać już krótko po otwarciu drzwi, a wraz z pierwszym utworem skróciła dystans, podchodząc bliżej sceny. Było warto – ten występ skutecznie rozruszał tłum, było to ponad 30 minut pełnych black metalu na wysokim poziomie.
Już od pierwszych riffów wiadome było, że Pleń grają black metal z należytą werwą, a ich materiał zawiera odpowiedni ładunek jadu, siarki i agresji. Całości dopełniały teksty po polsku oraz pewna doza dramatyzmu – zarówno w ekspresji scenicznej frontmana, jak i ubiorach zakapturzonych muzyków.
Ponadto dźwięk w Minodze wypadł przyzwoicie, nie tylko pod względem perkusji i nagłośnienia obu gitar, ale też dzięki mocnym partiom basu, za co należy się plus. Zapewniony widowni skoncentrowany dźwiękowy wpierdol był dokładnie tym, czego spodziewałam się po tym występie i zdecydowanie nie byłam zawiedziona. Z pewnością kiedy znowu nadarzy się okazja, chętnie ponownie zobaczę Plenia w warunkach koncertowych.

Oczekiwania względem Hulder miałam równie wysokie. Zespół na szczęście sprostał wymaganiom: ściana dźwięku uderzyła w słuchaczy już na samym początku, a wraz z wejściem na scenę założycielki projektu, Marz Riesterer, publika dodatkowo się rozszalała.
Salę Pod Minogą zalało czerwone światło stanowiące idealną oprawę graficzną do bezlitosnego, siekącego wyrazistymi riffami black metalu, gdy artyści bez zbędnego przedłużania zabrali się za nośne Boughs Ablaze tchnące atmospheric black metalowym duchem. Zarówno występujący, jak i słuchacze nie żałowali kręgów szyjnych, żwawo headbangując przy kolejnych utworach, a na każdy sygnał od zespołu unosiły się pięści oraz dłonie zwinięte w rogi.
W małym klubie wprost wrzało, a dźwięk hołdujący drugiej fali black metalu sprawdził się w tych warunkach znakomicie. Na przemian melodyjny i na wskroś szorstki, repertuar Hulder na żywo brzmiał iście diabelsko, czego doskonałym przykładem było kipiące od groove’u i motoryki Creature of Demonic Majesty. Istny banger o niemalże rockowym charakterze dodatkowo rozkręcił atmosferę, sprawiając, że zapał i energia muzyków udzieliły się również widowni.
Poza znakomitą setlistą również na poziomie technicznym nie było się do czego przyczepić. Perkusja akcentowała wybuchy agresji, brzmienie gitar było bez zarzutu, a głównodowodzącą projektu wspierał wokalnie pełniący obowiązki basisty Sam (prywatnie zresztą mąż Marz). Jednym z ostatnich utworów był Vessel of Suffering, z marszowo brzmiącymi bębnami, który okazał się mocnym akcentem końcowym.
Materiał Hulder pogruchotał kości widowni i pozostawił po sobie świetne wrażenie – szkoda jedynie, że występ zespołu zamknął się w niecałej godzinie. Ciężko jest się jednak temu dziwić w świetle późniejszych ogłoszeń (z powodów zdrowotnych Hulder nie mogli zagrać 7 lipca w Warszawie).
W ostatecznym rozrachunku występy obu kapel sprawiły, że moja kolejna już wizyta w poznańskim klubie Pod Minogą zdecydowanie była udana. Zarówno frekwencja, jak i poziom eventu potwierdziły, że black metal w Polsce wciąż ma się doskonale, a zainteresowanych gatunkiem maniaków nie brakuje.

- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026







