Sunday at 9 – „Chosen Obeyed Forgotten” (2024)

Trójmiejski Sunday At 9 to kawał porządnego, metalowego grania, co udowadnia już początek albumu Chosen • Obeyed • Forgotten w postaci utworu Pariah – pełnego pasji i energii. A po muzycznym trzęsieniu ziemi zespół trzyma poziom, nie błądzi, nie trwoni uzyskanego kredytu zaufania. Choć można poszukiwać wielu łatek do opisania ich stylu, wydaje mi się, że środek ciężkości na Chosen • Obeyed • Forgotten znajduje się gdzieś pomiędzy groove a death metalem w nie ekstremalnej formie. Choć doszukamy się tu różnych inspiracji, muzycy nie skaczą z „kwiatka na kwiatek”, nie chwalą się swoją elokwencją – dokonują raczej zgrabnej syntezy swoich fascynacji. Z wziętych do obróbki elementów został wyciśnięty miąższ, potem wstrząśnięty i dobrze zmieszany, co dało wysoką dawkę uderzających do głowy procentów. Wspólnym mianownikiem kawałków Sunday At 9 jest konkretne brzmienie. Za jakością mocnych riffów i solidnej pracy sekcji rytmicznej idzie też w parze adekwatna produkcja, która uwypukla walory. Czuwający nad realizacją nagrań Arek Bogaj pozwolił Chosen • Obeyed • Forgotten zabrzmieć wyraziście, mięsiście, z rozmachem jednocześnie. Dobrze podsyca to moc ciężkich riffów, dynamikę utworów i zmiany tempa. Nic tu nie pędzi na złamanie karku, ani nie grzęźnie w doomowych zwolnieniach, ale muzycy wykorzystują jednak zgrabnie arytmię gry, jak Kazimierz Deyna w swych dobrych latach.

Kuba Kiśluk (gitara), Mariusz Kowal (gitara), Rafał Cyrocki (bas) i Marcin Malich (bębny) brzmią jak dobrze rozumiejący się kolektyw – nie znalazłem w ich graniu elementów przypadkowych, czy nie pasujących do siebie. Dzieje się tu na tyle dużo, by słuchacza trzymać w pewnym napięciu. Może nie ma w kawałkach kwintetu momentów wielkiego zaskoczenia i uniesień – Sunday At 9 trzymają się dobrze znanych rozwiązań – ale ta solidność wyrasta jednak ponad przeciętność, którą oferuje zwykle podziemna scena. Zwłaszcza że sprawdzone patenty podane są w interesujących proporcjach, dobrze odmierzonych i przegryzających się z sobą. Growl Macieja Tamulewicza brzmi soczyście i mocno. Wokalista potrafi też solidnie zaryczeć, dając sygnał do boju. Dodaje to tekstom siły. Te traktują o pułapkach rzeczywistości stworzonej przez nas samych i zmaganiach jednostki z fałszywymi autorytetami, iluzorycznością nadziei i przekonań. Jest w nich szczypta poetyki, jest dosadność, brak jednak banału. Mniej podobają mi się momenty – nie tak częste – gdy pojawia czysty wokal. Wydaje mi się, że growl jest w propozycji Sunday At 9 wystarczającym i dobitnym nośnikiem treści. Niemniej czysty śpiew w gruncie rzeczy pasuje do obranej konwencji i dla wielu będzie istotnym urozmaiceniem. Podobnie jak rzadkie, ale podane ze smakiem momenty dźwiękowej refleksji i melodii – nie za częste, co nie kruszy mocy całości. Nie przesadzałbym tylko z używaniem przedrostka „progressive”, który czasem pojawia się w kontekście kapeli – elementów rzeczywiście progresywnych jest tu niewiele, czyli jak dla mnie: dość.

Na wyróżnienie zasługuje też oprawa graficzna. Zespół konsekwentnie trzyma się czerni, bieli i szarości, ale ucieka od stereotypowego ich wykorzystania. Dobrze łączą się z muzyką i lirykami zarówno okładkowa grafika, jak i nieco rozmazana, ulokowana na granicy jawy i snu sesja fotograficzna. Płyta niewątpliwie do sprawdzenia – i to dla tych, którzy siedzą w metalu „od zawsze”, jak i nieco młodszych słuchaczy. Dobra muzyka nie ma metryki. Płyta Chosen • Obeyed • Forgotten jest na swój sposób uniwersalna, bez prób wdzięczenia się do jakiejkolwiek z grup. Bezpieczna? To byłoby niesprawiedliwe określenie, bo jednak zespół unika jawnie komercyjnych zagrywek. Have You ever met a God? Cause I did and He is cruel… Prawda bywa bolesna. Ból niesiony wraz z muzyką i tekstami Sunday At 9 oczyszcza.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona na Facebooku
Sunday at 9 na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .