MESSIAH, HELLFUCK, BRÜDNY SKÜRWIEL – GDAŃSK (13.03.2026)

Na wieść o koncertach szwajcarskiego Messiah serce zabiło mi szybciej. Ogłoszono gig w Gdańsku! Mam blisko, jadę – decyzja była szybka. Obok Mesjasza na scenie Drizzly Grizzly zaprezentować mieli się HellFuck oraz Brüdny Skürwiel. Podmiotem odpowiedzialnym za organizację był Astral Entertainment, czyli ludzie, których dobrze znacie z Summer Dying Loud.

Bardzo czekałem na ten piątek trzynastego. Messiah należy do zespołów, które znam od dzieciaka i zawsze miałem do niego szacunek, więc zobaczyć ich na scenie klubowej to ważne dla mnie wydarzenie. Dzień był pogodny, wystartowaliśmy w trasę bez stresu, zadowoleni z rozpoczynającego się weekendu i przerwy od codziennych obowiązków. Na skutek tego luzu przeliczyliśmy się z czasem dojazdu i niestety do klubu weszliśmy akurat po zakończeniu występu Brüdnego Skürwiela – wielce zawiedziony nie zobaczyłem ani jednego utworu, a miałem na nich apetyt. Szkoda.

Na merchu obok messiahowego stoiska wystawili się działacze z Old Temple i Godz Ov War. Było na co wydać pieniądze, a że ceny znośne, to wielu dało się skusić – w tym i niżej podpisany. Krótko po zakupach stałem już pod sceną, sprawdzając jak na żywo wypadnie ten projekt z udziałem Inferno. Jak się okazało, na scenie Inferno się nie pojawił i tu wskoczył mi mały dysonans, bo jednak na jego ksywie oparte było całe zamieszanie wokół HellFuck. Trudno, pałker go zastępujący, czyli Kuba Łobodas (ex-Semprah) zrobił robotę, napędzając maszynę wzorowo i bez wątpienia zapewniając brak stresu reszcie załogi. Osobiście nie jestem fanem tego dosyć modnego trendu w kraju na unholy death/thrash/black metal. Kapel jest wiele, wszystkie podobne i każda obowiązkowo musi mieć odwrócony krzyż w logo. Nie kupuję tego tematu i niestety sprawdzając single z nowego HellFuck też po chwili odpuściłem, tracąc zainteresowanie. Nie byłem przez to specjalnie podjarany ich koncertem i tu muszę przyznać, że mile się zaskoczyłem. Na żywo ich muzyka wypada znacznie bardziej thrashowo, czuć więcej ataku z lat 80., a wokal Skullrippera skojarzył mi się z wczesnym Petrozzą. W sporej ilości riffów wyłapałem nawiązania do wczesnego Slayer, Destruction i Kreator. Fajnie to zagrało i ich występ dał mi sporo satysfakcji, wolałbym typowo thrashowe tematy tekstów niż wszędzie wpychane „Satan”, ale było ok i polecam sprawdzenie tej załogi w wersji live.

Po zakończeniu występu HellFuck przepinka wypadła trochę dłużej niż według rozpiski i Messiah zaczął występ spóźniony o jakieś dwadzieścia minut. Zrobiło się ciemno i rozbrzmiały dźwięki intra rozpoczynającego album Choir of Horrors. Koncerty były reklamowane jako 35-lecie tego albumu, ale nigdzie nie doczytałem informacji, że aż w takim stopniu. Zespół zagrał cały album w oryginalnej kolejności! Petarda, hity strzelały w publikę raz za razem, a bardzo oldschoolowo brzmiący band zabrał mnie w wycieczkę do początku lat 90. Po przeładowanym i skomasowanym gigu HellFuck Mesjasz był dla mnie jak powiew świeżego powietrza, bardzo klasyczny i korzenny. Dobrze było też patrzeć na siwych bądź wyłysiałych (albo to i to haha) muzyków, którzy grali z radością nastolatków, często się uśmiechali i wkładali w swoje kompozycje maksimum energii.

Po odegraniu kvltowego Choir of Horrors ku mojemu zaskoczeniu zespół zagrał szybki „the best off”, włączając do setu klasyki z Hymn To Abramelin i Rotten Perish. Troszkę się zawiodłem, że z Rotten nie usłyszałem For Those Will Fall, bo jest to mój ulubiony utwór Messiah w ogóle. Zamiast tego dostałem jeszcze Psychomorphia i smaczek wieczoru w postaci odegranego na bis Extreme Cold Weather. Ależ to było zamknięcie!

Messiah zagrał ponad siedemdziesiąt minut, dał wszystko czego potrzebuje boomer, który uwielbia muzykę lat 90. i pokazał, że jako zespół ma się dobrze. Cieszy też fakt, że Astral Entertainment wzięło na barki zorganizowanie koncertów w Gdańsku i Warszawie. Z reguły takie zespoły można zobaczyć w zatłoczonych lineupach festiwali, podczas gdy klubowe gigi w roli headlinera to zupełnie inny zwierz. Było super, cieszę się, że miałem okazję to przeżyć.

Fot. Monika Wawrzyniak Photography.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .