New Model Army – Poznań (12.03.2024)

fot. Justyna Szadkowska

Legendarna brytyjska formacja odwiedza Polskę dość regularnie, a tym razem przyjechała do nas na cztery koncerty: do Warszawy, Krakowa, Gdańska, a także do Poznania, gdzie w klubie Tama odbył się ostatni krajowy przystanek na trwającej aktualnie trasie promującej wydany w styczniu br. krążek Unbroken. Organizatorem wydarzeń było Live Nation Polska.

W wieczór drugiego wtorku marca 2024 nieprzerwanie towarzyszyło mi słowo . Nie chodzi o spójnik. Chodzi przede wszystkim o poziom poznańskiego występu New Model Army. A ten był tak wysoki, że trudno w to uwierzyć! To niebywałe, że formacja aktywna od 1980 roku (!) gra z taką świeżością i wyraźnie wyczuwalną werwą. Mimo że Justinowi Sullivanowi (niekwestionowanemu liderowi NMA) za trzy lata stuknie siedemdziesiątka, wigoru w nim więcej niż w niejednym aktywnym dwudziestolatku. Słynny artysta nadal robi za motor napędowy zespołu i nie mam wątpliwości, że w tej roli wciąż sprawdza się doskonale. Justin w Tamie zaśpiewał czysto i mocno. Muzyk na deskach klubu wykorzystywał potencjał i wszechstronność własnego głosu: bywało kojąco i melodyjnie, lecz nie brakowało okazji, by przełamać podniosły klimat wkurzonym, przesterowanym warkotem. Lider grupy wzmacniał go żywiołową, pełną charyzmy gestykulacją. Sullivan do ostatnich chwil koncertu pozostał bezpośredni, acz dystyngowany. To klasa sama w sobie, na dodatek serwowana bez zdrady ideałów.

Między utworami wielokrotnie usłyszeliśmy pełną pewności siebie konferansjerkę frontmana. Ta pozbawiona była przesady, niesmaku czy zadęcia. Prywatnie odniosłem wrażenie, że gdy głównodowodzący New Model Army przemawia, słuchają go nawet mijający miejsce koncertu przechodnie. Tak, ten facet jest tak przekonujący. Nie bez znaczenia pozostają ponad cztery dekady spędzone na scenie. W Poznaniu Anglik napomknął m.in., że przyjeżdża ze swoją grupą do Polski od 36 lat, co pozwala mu obserwować zmiany dotykające nasz kraj. Muzyk ocenił większość z nich jako zmiany na lepsze, co według niego zgrywa się z coraz gorszymi decyzjami podejmowanymi w Wielkiej Brytanii. Nie obyło się więc bez dezaprobaty Brexitu, a nawet zadedykowania jednego utworu… Brytyjczykom, skoro u nas (tj. w Polsce) jest lepiej.

Dodam, że prowadzona przez niego formacja zaprezentowała się w niesamowitej (i genialnie brzmiącej) sali koncertowej Tamy wręcz nieziemsko. Tak wysoki poziom wykonawczy osiągają wyłącznie nieliczni; wszystko zostało zagrane z lekkością, w punkt i z odpowiednim zaangażowaniem. Z przyjemnością słuchałem każdego kolejnego utworu, bo nagłośnieniowcy sprawnie ukręcili brzmienie o jakości albumowej. Doskonały sound zestawić należy z dopracowaną, zsynchronizowaną z poszczególnymi kompozycjami grą świateł. Na szczególną uwagę zasługuje też prezencja sceniczna basisty Ceriego Mongera, który swoim headbangingiem wtórował Sullivanowi, generując w pomieszczeniu ogromne fale energii.

To naprawdę był tak dobry występ. Dodam, że w Poznaniu przeżyłem pierwszy, ale bez wątpienia nie ostatni koncert New Model Army. Wybrałem się do Tamy niejako z ciekawości, nie będąc wcześniej fanem tej formacji. To się zmieniło: klub opuszczałem niechętnie, a w chwili pisania tych słów jestem po przesłuchaniu kilku albumów Brytyjczyków. Zostałem fanem NMA. Pozostaje mi zaczekać na kolejny przyjazd zespołu do Polski, przy czym nie mam wątpliwości, że nie przyjdzie mi na niego czekać zbyt długo.

Setlista
Coming or Going
States Radio
First Summer After
Language
Winter
If I Am Still Me
Stormclouds
Do You Really Want to Go There?
No Greater Love
Deserters
225
Green and Grey
Idumea
Reload
Angry Planet
Purity
Wonderful Way to Go
Where I Am
Fate
Get Me Out
___
Autorką zdjęć jest Justyna Szadkowska.
Hubert Pomykała
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .