Post Mortem #18 – Toruń (18.04.2025)

Cykl koncertów, wieńczących historię klubu NRD trwa. Po niedawnym evencie Taxi Caveman i Neon Mud, w miniony piątek w toruńskim przybytku odbyła się jubileuszowa, 18. edycja festiwalu Post Mortem. W kolejnej odsłonie udział wzięły cztery załogi: Uulliata Digir, Defying, Lunar Tombfields oraz Austere. Wato zauważyć, że event drugi raz z rzędu (oraz czwarty w swojej historii) zaliczył sold out, potwierdzając tym samym mocną pozycję wśród lokalnych inicjatyw koncertowych.

Z uwagi na rozbudowany line-up, festiwal rozpoczął się dość wcześnie, bo już o godzinie 18:00. Na pierwszy ogień poszedł zespół Uulliata Digir, który swoim debiutanckim albumem zdążył się już odbić w polskim undergroundzie wyraźnie słyszalnym echem. Intrygujący, mający nieoczywisty pomysł na siebie ansambl, zaprezentował na scenie NRD ciekawą mieszankę post/sludge/doom/death metalu i muzycznej awangardy, ocierającej się momentami o całkowicie improwizowaną i niekontrolowaną dźwiękową nawałnicę. Dorzucając do tego pokombinowane struktury utworów, zróżnicowane męskie i kobiece wokale oraz inteligentnie wplecione w całość partie trąbki, trudno było nie dać się ponieść wrażeniom, wygenerowanym w Toruniu przez grupę z Poznania. Chociaż wczesna pora koncertu przeszkadzała mi w osiągnięciu większej immersji, to co zobaczyłem i usłyszałem, jednoznacznie zachęciło mnie do dalszego śledzenia poczynań Wielkopolan.

Drugim zespołem piątkowego wieczoru był pochodzący z Olsztyna Defying. Warmiński kwartet zaoferował daleko bardziej tradycyjne podejście do post/black/death metalu, choć i tu nie zabrakło nieoczywistych elementów (w tym choćby użycia w jednym z utworów.. rogu). Dosadna i bardzo bezpośrednia muzyka grupy dobrze wpisała się w klimat festiwalu, pewne zastrzeżenia można było mieć jednak do jej niewielkiego zróżnicowania, które przy wysokiej intensywności szybko powodowało odczuwalny przesyt. Spotęgowany dodatkowo bezlitosnym użyciem przez zespół kłujących w oczy stroboskopów (kapela mogłaby spokojnie wygłaszać przed występami standardowe ostrzeżenia o ewentualnych atakach epilepsji, bo wykorzystana oprawa świetlna mogła niejedną osobę przyprawiać o ból głowy).  W ostatecznym rozrachunku można uznać koncert Defying za w miarę udany, wydaje mi się jednak, że na tle pozostałych kapel grupa z Olsztyna wypadła tego wieczoru najmniej przekonująco.

Krótko przed trzecim koncertem z całą okazałością urzeczywistniło się stare porzekadło „tak dobrze żarło i zdechło”, bo problemy techniczne, które zaczęły trapić klubowego dźwiękowca, poskutkowały kilkudziesięciominutowym opóźnieniem w starcie koncertu kolejnej zapowiedzianej kapeli. Pochodzący z Francji Lunar Tombfields bronił podczas festiwalu honoru tradycyjnego black metalu, prezentując w NRD esencjonalny, choć niepozbawiony melodii i chwytliwej przystępności materiał, pochodzący głównie z wydanej w 2023 roku płyty An Arrow to the Sun. Miałem nad większością uczestników festiwalu tę przewagę, że rzeczoną płytę recenzowałem krótko po jej premierze, więc (dobrze ją znając) wiedziałem czego mogę się po koncercie „żabojadów” spodziewać.  Mimo nadwyrężonej cierpliwości, zgromadzeni pod sceną słuchacze nie artykułowali przesadnie swojego zniecierpliwienia, dając się bez reszty ponieść energicznej muzyce Francuzów. Szkoda że na wyrazistości koncertu cieniem położyło się niezbyt efektowne brzmienie (zdecydowanie zbyt mocno wyeksponowany bas zagłuszał harmonie gitar, na których oparta była w dużej mierze muzyka grupy), mimo jednak wszystko koncert Lunar Tombfields był w mojej ocenie bardzo satysfakcjonujący.

Przez narastającą obsuwę czasową łatwego zadania nie miał też headliner festiwalu, którym był pochodzący z Australii Austere. Grupa zaprezentowała swój set przed już nieco podmęczoną wyczekiwaniem publiką, co nie pozostało moim zdaniem bez wpływu także na postawę samych muzyków i ton ich występu. Mimo zagrania poprawnej sztuki, zabrakło mi w koncercie Austere elementu, który byłby w stanie wznieść ich performance na wyższy poziom i choć przyjemna i gładko płynąca muzyka zespołu obroniła się na scenie NRD całkiem przyzwoicie, tuż po finałowym numerze miało się wrażenie pewnej ulgi, która zapanowała zarówno w szeregach kapeli jak i wśród zgromadzonej pod sceną publiczności.

Jubileuszowa edycja festiwalu Post Mortem, mimo kilku drobnych potknięć, zachowała swój przyzwoity poziom i (głównie dzięki występom Uulliata Digir i Lunar Tombfields) godnie pożegnała się z klubem NRD. Czas pokaże, co organizatorzy przyszykują na kolejną odsłonę, nie ulega bowiem wątpliwości, że przetasowania logistyczne nie mają szans wpłynąć negatywnie na jej kontynuację.




Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)
This entry was posted in Koncerty, Relacje. Bookmark the permalink.