Rotting Christ, Borknagar, Seth – Kraków (29.09.2024)

Grecy z Rotting Christ chyba powinni wyrobić sobie polskie obywatelstwo. Ich wizyty w Polsce wydają mi się tak częste, że niemalże o każdej porze roku ledwie kilka miesięcy dzieli nas od kolejnego koncertu „gnijącego Chrystusa” w naszym kraju, nie przeszkadza to jednak greckiej legendzie do wyprzedawania kolejnych miejscówek nad Wisłą. Wielkim fanem zespołu braci Tolis nigdy nie byłem, a mojego (do niedzieli) jedynego zetknięcia się z nimi na żywo nie wspominałem zbyt dobrze. Mimo tego wybrałem się na ich wyprzedaną wizytę w krakowskim Hype Parku, choć zaznaczam to od razu – celem tej wyprawy był Borknagar, który to oczarował mnie na tegorocznej edycji Summer Dying Loud.

Zanim jednak Norwegowie zajęli swoje miejsce na scenie, rozgościł się na niej francuski black metalowy Seth. Poprzez skupioną przede wszystkim na dwóch ostatnich krążkach setlistę zespół bardzo udanie zaprezentował melodyjne, podniosłe i bezkompromisowe podejście do czarnej odmiany metalowego grania. Nie brakowało też dość gęsto rozsianych partii klawiszowych, a fanom blackowej klasyki na pewno podobać się mogła sceniczna prezencja muzyków „przyozdobionych” corpsepaintem – choć tutaj całą uwagę przyciągał biegający w kościelnych szatach Saint Vincent, co jakiś czas wywijający służącym za rekwizyt sztyletem. Czy sztuka Seth chwyciła mnie od razu? Ano nie, bo wciągnąłem się dopiero po dwóch, może trzech numerach. Ale jak już panowie mnie złapali, to nie puścili aż do końca.

SDLowy występ Borknagar był dla mnie jednym z najjaśniejszych punktów XV edycji tego wyjątkowego festiwalu, do Krakowa wybrałem się więc już po odsłuchaniu True North i Fall, chcąc sprawdzić, czy klubowo grupa sprawdzi się tak dobrze, jak ją zapamiętałem. Trudno mi jednak udzielić jednoznacznej odpowiedzi to pytanie – o ile koncert Borknagar w krakowskim Hype Parku ponownie bardzo mi się podobał, to tym razem zwróciłem większą uwagę na drobne niedociągnięcia zarówno w kwestiach wokalnych (gdzie momentami coś zgrzytało, chociażby w moim ulubionym Up North), jak i nagłośnieniowych (nie brakowało momentów, w których śpiew ICS Vortexa oraz znanego jako Lazare Larsa Nedlanda ginęły gdzieś pod instrumentami). W kwestii setlisty, zespół niemalże jeden do jednego powtórzył tę z Aleksandrowa, wzbogacając ją jedynie o Dauden z debiutu, który spotkał się z zaskakująco małym entuzjazmem zgromadzonej pod sceną publiki.

Setlista:
Nordic Anthem
The Rhymes of the Mountain
The Fire That Burns
Up North
Voices
Colossus
Moon
Summits
Dauden
Winter Thrice

Jak wspomniałem, nigdy nie należałem do wielkich fanów Rotting Christ. Dwie znane przeze mnie w całości płyty pozostawiły dobre wrażenie, lecz mnie nie porwały, koncertowo widziałem Greków w 2018 roku między Watain i Profanaticą i mocno się wynudziłem. Nie obiecywałem sobie więc po ich niedzielnym koncercie zbyt wiele i bardzo miłe było moje zaskoczenie, bo tym razem bawiłem się całkiem nieźle. Był to bardzo profesjonalny i doskonale nagłośniony występ, lata scenicznego doświadczenia wręcz biły od członków zespołu, a krakowska publiczność jadła Sakisowi Tolisowi z ręki. Świetnie wypadły dwa numery z wydanej w tym roku Pro Xristoy, zespół w Krakowie zaprezentował z niej Like Father, Like Son oraz The Apostate, doskonały okazał się powrót do przeszłości w postaci Non Serviam (tytułowa fraza oczywiście była wykrzykiwana przez Tolisa i wtórującą mu publiczność) oraz The Sign of Evil Existence, porywający jak zawsze był też Grandis Spiritus Diavolos. Podobała mi się również reszta odegranych numerów za wyjątkiem jednego, a mianowicie Elthe Kyrie. Wypada mi wspomnieć również o oprawie, dosyć skromnej, ograniczonej zaledwie do kilku słupów pary buchającej co jakiś czas po bokach sceny oraz na jej froncie. Trochę szkoda, że Grecy nie decydują się w tej kwestii na coś bardziej „wow” – jakaś scenografia i chociażby drobne użycie ognia mogłyby wywindować ich show na jeszcze wyższy poziom.

Setlista:
Aealo
Vetry Zlye
Demonon Vrosis
Kata Ton Daimona Eaytoy
Like Father, Like Son
The Apostate
…Pir Threontai
Elthe Kyrie
The Sign of Evil Existence
Non Serviam
Societas Satanas
In Yumen-Xibalba
Grandis Spiritus Diavolos
The Raven
Chaos Geneto (The Sign of Prime Creation)
Noctis Era

Tak czy siak, opuszczałem Hype Park niezwykle zadowolony – jeszcze miesiąc temu pojawienie się w tamten niedzielny wieczór w Krakowie nie było w ogóle brane przeze mnie pod uwagę. Udział w tym koncercie traktuję więc jako bardzo przyjemną pofestiwalową niespodziankę. Wszyscy artyści dali radę, nie licząc drobnych niedociągnięć przy Borknagar, dopisało również nagłośnienie, żywiołowa publika bawiła się na całego przy swoich ulubieńcach – wieczór na piątkę z plusem.


Zdjęcia autorstwa Wiktorii Wójcik. Więcej fotografii z koncertu znajdziecie w naszej galerii.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .