Toń, Weedcraft, The Howling Eye – Bydgoszcz (15.02.2025)

Bydgoszcz, mimo że jest najbliższym Toruniowi miastem, w którym można liczyć na w miarę interesujące koncerty, odwiedzam stosunkowo rzadko. Do zmiany tej niekorzystnej tendencji skłonił mnie ostatnio przystanek wspólnej trasy Toń i Weedcraft, który w mieście nad Brdą zasilili dodatkowo lokalni grajkowie z zespołu The Howling Eye. Chętny na spędzenie soboty w stonerowych klimatach, wyruszyłem więc do bydgoskiego Mózgu, by sprawdzić w jakiej formie zaprezentuje się tam warszawsko-lubelsko-bydgoski zestaw kapel. Ostatni raz w  klubie przy Gdańskiej 10 byłem chyba z 20 lat temu, więc sobotnia podróż miała dla mnie dodatkowo lekkie zabarwienie sentymentalne.

Wieczór otworzyło trio (do niedawna występujące jako kwartet) The Howling Eye, które przywitało się z publicznością odegraniem kawałka z zapowiadanej na połowę roku nowej płyty. Po nim bydgoscy muzycy zaserwowali kilka numerów, przekrojowo prezentujących ich dotychczasowy dorobek, by finalnie zdecydować się na nieplanowany bis, zagrany bez poszanowania ustalonej wcześniej czasówki. I bardzo dobrze, bo koncert kapeli był prawdziwą rewią wrażeń, pełną pozytywnej energii i spontaniczności. Lekko improwizacyjny, jammowy sznyt dodał muzyce The Howling Eye ciekawego zabarwienia, widać i podskórnie czuć było, że grupa potrafi bawić się muzyką, prezentując ją w sposób niezwykle radosny, żywiołowy i (co najważniejsze) naturalny. Dłużni zespołowi nie pozostawali fani, wyraźnie poruszeni pozytywnym i energicznym show kapeli. Początkowo trudno było mi w to uwierzyć, ale (spoiler alert) The Howling Eye wręcz przyćmiło tego wieczoru pozostałe zespoły, dając moim zdaniem, już na wejściu, najlepszy występ wieczoru.

Niełatwego zadania doskoczenia do zawieszonej poprzeczki podjęli się piewcy hasła Satan, Fuzz & Weed, czyli lubelscy stonerowcy z Weedcraft. Zespół miałem okazję widzieć już na żywo (ostatnio w Toruniu we wrześniu ‘23 u boku Neon Mud i Weird Tales), wiedziałem więc, czego mogę się po koncercie grupy spodziewać. Nie powiem, by bydgoskie show było tym razem znacznie słabsze, jednak swojego ciała wyraźnie użyczył nagłośnieniowiec, który postanowił przetestować podczas koncertu górne granice wydajności klubowego sprzętu. Zdecydowanie za głośny i przez to pozbawiony selektywności sound ogołocił zespół z głównego atutu, którym są wspaniałe melodie Wojciecha Bizona, kontrastujące z zapiaszczonymi i przesterowanymi riffami Weedcraft. Mimo wszystko zespołowi udało się wyjść z pojedynku obronną ręką, w końcu kiedy składa się na scenicznym ołtarzu takie bangery jak Personal Vampire Protection Device, Solanum, czy Low Orbit Onion Cannon, nie ma możliwości, by nie wzruszyć serc słuchaczy. Ostatecznie dobre wrażenie udało się obronić i  grubo przesadziłbym mówiąc, że wyszedłem z tej części imprezy niezadowolony.

Trzeci zespół wieczoru był mi najmniej znany. Przed wyjazdem do Bydgoszczy odsłuchałem debiutanckie Korzenie Toni jedynie pobieżnie, nie miałem więc w stosunku do występu Warszawiaków wygórowanych oczekiwań. Mimo wszystko nie spodziewałem się, że koncert zespołu tak dotkliwie mnie rozczaruje. Nie chcę za bardzo pastwić się nad tym co zobaczyłem w sobotę w Mózgu, ograniczę się więc jedynie do stwierdzenia, że do zabawy w muzyczne klocki nie zawsze wystarczy względna umiejętność obsługi instrumentów, czy techniczna biegłość w śpiewaniu. Potrzebna jest jeszcze choćby częściowa zdolność do wywoływania i transferowania emocji, których niestety podczas występu Toni wyraźnie mi zabrakło. Zerkając na twarze i powściągliwe reakcje wśród publiczności, mam podstawy sądzić, że nie byłem w swoim przeświadczeniu odosobniony. Zagrane i zaśpiewane zostało to w miarę sprawnie, jednak brak chemii i jakiejś przekonującej energii na linii muzycy (połowa składu wyglądała, jakby wyszła na scenę za karę) publika, skutecznie pozbawił występ charakteru i waloru pozostawania w pamięci.

Może być też tak, że Toń wybrała na wspólną trasę niezbyt szczęśliwe dla siebie towarzystwo i dlatego wrażenia – na tle występów poprzedników – były takie, a nie inne. Jak by nie było w rzeczywistości, sobotnia wycieczka do Bydgoszczy zakończyła się rezultatem 2:1. Wystarczająco, by nie żałować wyprawy do sąsiedniego miasta, lekki niedosyt jednak pozostał.

WAŻNE: W trakcie koncertu wspomniana została zbiórka na pomoc dla Magdy, toczącej dzielną walkę z poważną chorobą. Do akcji można dołączyć tutaj!



Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .