Totenmesse, Above Aurora, North, Angrrsth – Katowice (15.12.2024)

Moje grudniowe koncertowe zakończenie roku tym razem przybrało formę dwóch eventów kierowanych w stronę tak zwanych black metalowych maniaków. Na pierwszy ogień poszedł zorganizowany przez Chroma Music oraz HappyDying Productions pojedynczy strzał w katowickim Piątym Domu – koncert Totenmesse, Above Aurora, North oraz Angrrsth. Zacną ekipę zmontowali, nieprawdaż?

Niestety minimalnie spóźniłem się na początek występu Angrrsth – gdy dotarłem do klubu, panowie od kilku minut zajmowali już scenę. Widziałem ich już w trakcie ubiegłorocznego Soulstone Gathering Festival, gdzie zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. W niedzielny wieczór nie było inaczej – skąpany w mistycznej wręcz atmosferze black torunian wybrzmiał w niewielkim klubie jakby ze zdwojoną siłą rażenia i został bardzo ciepło przyjęty przez całkiem liczną jak na otwierający wieczór koncert publiczność. Dla fanów zespołu sporą gratką okazały się na pewno numery z nadchodzącej płyty Angrrsth, które stanowiły jej ekscytującą zapowiedź.

Przed zadaniem przynajmniej doskoczenia do tak wysoko zawieszonej poprzeczki stanęli oldboje z North, którzy po długiej przerwie wrócili niedawno do nagrywania. Choć po ich stronie na pewno stało wieloletnie doświadczenie, to jednak występ jako całość absolutnie mnie nie porwał, kojarząc mi się bardziej z muzyką dla podstarzałych speców od oceniania czyjegoś gustu, jakich to nie brakuje na socialach. Było szybko, agresywnie i głośno, ale w porównaniu z poprzedzającym ich zespołem również nudno – i nawet rzucane ze sceny groźne miny nie potrafiły doprowadzić do szybszego bicia mojego serca.

Największymi wygranymi niedzielnego wieczoru w Piątym Domu według mnie zostali poznaniacy z Above Aurora – przed tym dniem kompletnie przeze mnie nie znani, teraz widniejący na szczycie listy zespołów do studyjnego sprawdzenia. Utrzymany przeważnie w średnich oraz wolnych tempach, flirtujący z post/doomem black zespołu był niesamowicie klimatyczny i szybko przeniósł mnie do innego wymiaru – i to nie takiego usłanego różami, a czegoś bardziej w stylu fikcyjnego miasteczka Silent Hill. Absolutnie rewelacyjny występ, którym panowie powinni zapisać się na radarach większej liczby zgromadzonych w klubie osób – no chyba, że byłem jedynym jeszcze niezaznajomionym z ich twórczością.

Na koniec została jeszcze gwiazda wieczoru, czyli Totenmesse, i chociaż zespół robił co mógł, to fragmentami nagłośnienie nie ułatwiało mu zadania – dziwne, biorąc pod uwagę, że wcześniej nie było do czego się w tej kwestii przyczepić. Zastrzeżenia mam głównie do kwestii wokalu Molda, który momentami ciężko było dosłyszeć, choć nierzadko wydawało mi się też, że pozostałe występujące w niedzielę zespoły zabrzmiały znacznie ciężej. Na szczęście mimo tych mankamentów, oparty w dużej mierze na zeszłorocznej płycie Fiktionlust set obronił się samą klasą odgrywanych przez zespół kompozycji, a szalejący na scenie Piotr Wujkowiecki kradł całą uwagę.

Małe blackmetalowe święto w Katowicach uważam więc za bardzo udany dowód świetnej kondycji polskiej sceny – nie żebym choć przez chwilę w tę kondycję wątpił. Niedzielny wieczór w Piątym Domu minął w oka mgnieniu, przyniósł mi jednak sporo radości oraz nową formację do priorytetowego obczajenia. Szkoda jedynie lekkiego niedomagania brzmieniowego w trakcie występu Totenmesse, bo wrażenia mogłyby być jeszcze lepsze.

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .