Czas leci jednak nieubłaganie. Otrzymując do recenzji Myriad Woes pomyślałem: „o, coś nowego od tych młodych gości z Poznania”, nieco zapominając, że od debiutanckiego Onwards Desolation minęło już 8 lat, a muzycy Above Aurora z grupy na dorobku, dawno już stali się zespołem doświadczonym, ukształtowanym i w pełni świadomym swoich atutów.
Nowy album Poznaniaków stanowi tego dobitne potwierdzenie. Myriad Woes jawi mi się przede wszystkim jako płyta przemyślana i wyważona. Prowadzone przeważnie w średnich tempach utwory, mimo utrzymania w konwencji post/black/doom metalu, nie przytłaczają słuchacza rozdęciem, nie odstręczają stylistyczną akrobatyką, czy niepotrzebną ucieczką w (pseudo)awangardę. Wręcz przeciwnie – kawałki sprawiają wrażenie numerów niezwykle przejrzystych i czytelnych, budują przy tym sugestywny nastrój i trafiają bardzo celnie w emocjonalne struny.
Jedną z głównych zalet trzeciej płyty Above Aurora jest wykreowana przez muzyków klimat. Słuchając Myriad Woes ma się poczucie obcowania ze światem z pogranicza jawy i sennego koszmaru, w którym nie da się w pełni odróżnić rzeczywistości od fikcji, głosów prawdziwych i podszeptów schorowanego umysłu, realnego zagrożenia od wyimaginowanej trwogi.
Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się od Above Aurora tak udanej płyty. Pamiętałem, że był to zawsze zespół solidny, jednak nic ponad to. Wraz z nowym album Poznaniacy niewątpliwie awansowali w moich oczach o kilka lokat. Świetna płyta.
Ocena: 8/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026
Tagi: above aurora, black metal, heinrich house studio, Myriad Woes, post-metal, recenzja, review, War Anthem Records.







