Wiosna zaczyna budzić się do życia nie tylko pogodowo, ale i pod względem koncertów, o czym miałem okazję przekonać się 12 marca w warszawskiej Proximie, do której na jeden z dwóch polskich przystanków zawitała grupa Villagers of Ioannina City. Pełna radosnej energii oraz greckiego kolorytu muzyka zespołu idealnie korespondowała z coraz bardziej wiosenną aurą, będącą miłą odmianą po tegorocznej – przyznać trzeba – dość ciężkiej i surowej zimie.
Supportem na polskim odcinku trasy była stołeczna Sunnata, która miała okazję zaprezentować się przed swoją, całkiem licznie zgromadzoną i wyraźnie entuzjastycznie nastrojoną publicznością. Było to moje kolejne podejście do muzyki składu w wydaniu koncertowym i choć nie chcę się specjalnie wyzłośliwiać, nie mogę powiedzieć, by w końcu coś między nami zaiskrzyło. Wręcz przeciwnie – skończyło się jak zwykle, mocno stonowanymi wrażeniami, spośród których dominujące były znudzenie, poczucie przerostu formy nad treścią i ogólna pustka emocjonalna. Nie twierdzę, że zespół zagrał w Proximie jakoś wyjątkowo słabą sztukę, bo po reakcjach publiczności można było sądzić, że oczekiwania znacznej jej części zostały zaspokojone. Pozostaje mi chyba po prostu uznać, że nadajemy z kapelą na różnych falach i choć w teorii porusza się ona w rejonach bliskich mi gatunkowo, to akurat w tym przypadku nasze wektory zwrócone są w zupełnie innych kierunkach.

Obawy pojawiały się też przed występem gwiazdy wieczoru. Z jednej strony o nagłośnienie, bo Proxima nie jest klubem z wyjątkowo finezyjną akustyką, z drugiej o setlistę, na której znaleźć się miały wcześniej niegrane numery (wydaje mi się, że dużo rozsądniej byłoby zagrać trasę promocyjną już po wydaniu nowego albumu), z trzeciej o formę grupy, która zafundowała sobie wielomiesięczną przerwę koncertową.
Od pierwszych minut występu wiedziałem już jednak, że żadne z nich nie mają prawa się ziścić.
Widziałem VoIC w akcji kilkukrotnie (w tym podczas Ino-Rock Festival w Inowrocławiu czy na koncertach w Gdyni i Poznaniu), jednak to, co zobaczyłem w Warszawie, było czymś więcej. Zespół wyraźnie głodny grania, zaskakująco (jak na warunki klubowe) dobrze brzmiący, żonglujący numerami zarówno z ciekawie zapowiadającej się Venceremos, nieustannie doskonałej Age of Aquarius (m.in. Dance of Night, Father Sun, czy For the Innocent), jak i Riza (Skaros, Ti kako) oraz Zvara / Karakolia. Z publiką kupioną od samego początku przez magnetyzm i sceniczną energię, która pulsowała w gęsto zapełnionej tego wieczoru Proximie. Nie sposób nie wspomnieć też o cudownym klimacie muzyki Greków – z jednej strony bardzo swojskiej i bliskiej sercu, z drugiej niezwykle uniwersalnej i kosmopolitycznej w swej treści. Niezmiennie urzekała też skromność i naturalność sceniczna artystów, dzięki którym ich przekaz wydawał się bardzo autentyczny, a pozytywne emocje absolutnie zaraźliwe.

Trudno mi nie wypowiadać się o koncercie Villagers of Ioannina City w samych superlatywach, bo poziom wrażeń był tego wieczoru wyjątkowo wysoki (pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że spośród wszystkich moich dotychczasowych spotkań z Grekami, właśnie to było najbardziej udane). Czekam z niecierpliwością na nowy album i mam cichą nadzieję, że może uda się złapać zespół w naszym kraju ponownie, przy okazji któregoś z tegorocznych festiwali.
- Villagers Of Ioannina City, Sunnata – Warszawa (12.03.2026) - 24 marca 2026
- Vígljós – Tome II : Ignis Sacer (2025) - 17 marca 2026
- The Last Words of Death XXXV w Bydgoszczy - 11 marca 2026
Tagi: Age Of Aquarius, knock out productions, koncert, live, proxima, review, Riza, stoner metal, stoner rock, Sunnata, Venceremos, Villagers of Ioannina City, warszawa, Zvara / Karakolia.






