ATAVIA – „To the Old Ones” (2026)

Przeciągnęło mi się pisanie tej recenzji.
Nie dlatego, że nie podobał mi się zebrany na To the Old Ones materiał – przeciwnie. Znana z Datûry wokalistka Michalina Maja Rutkowska nagrała album, który nie powinien przejść bez echa w szeroko pojętych kręgach okołometalowych.
Jak wypowiedziała się Maja, utwory będące poprzednikami materiału Datûry trafiły właśnie na album Atavii. Ciekawy wybór i jednocześnie trafna decyzja, bo To the Old Ones w pewien sposób stanowi uzupełnienie repertuaru stołecznego bandu.
Korzenie projektu sięgają jeszcze 2018 roku, co dodatkowo podsyciło moją ciekawość. Jak się okazało już podczas pierwszego odsłuchu, warto było czekać, a lata, które minęły od początków Atavii przyczyniły się do powstania intrygującego materiału.
Już sam początek jest obiecujący i można śmiało powiedzieć, że robi się tylko lepiej. Wraz z Waterfalls zostajemy uraczeni rytualnym, wręcz szamańskim repertuarem, a mistyczny klimat, z jakim słuchacze mają tutaj do czynienia, gwarantuje pozostanie z nimi aż do końca trwania wydawnictwa.
To the Old Ones jest jednoznaczne ze świetnym, znanym z Datûry wokalem, niespiesznym rozwijaniem kompozycji i metalową mocą, która stopniowo przybiera na sile. To materiał zbliżony, ale nie identyczny do tego, co w ekstremalnej muzyce ma do powiedzenia Datûra.
To ogromny plus wydawnictwa: podobieństwa do (bardzo zresztą dobrego) materiału Datûry bez jednoczesnego stanowienia kopii ich twórczości. Można się o tym przekonać przy Azure czy dynamicznym Inclinations, w których z wyczuciem został zachowany balans spokoju i zgiełku.
Songwriting, brzmienie, klimat – chociaż wszystko to brzmi znajomo, to na To the Old Ones sprawdza się bez zarzutu.
Kompozycje cechują się średnimi i wolnymi tempami, co pozwala w pełni docenić materiał Atavii i po prostu chłonąć klimat.
Mroczniejsze, wzniosłe Of the Longest Night jest utrzymane w wolnych i średnich tempach.
I w tym właśnie tkwi siła (a na pewno jedna z najmocniejszych stron wydawnictwa) albumu – umiejętnym zestawianiu tego, co uderzające i wyciszające, zgiełku i spokoju, a także wyrazistych, metalowych partii kontrastujących z tymi rodem z folku/ambientu.
To the Old Ones również należy do najmocniejszych utworów na płycie. Serio, jeśli z całego krążka mielibyście posłuchać tylko jednego numeru, to poleciłabym Wam zabrać się za tytułowy.
Gwarantuję, że nie pożałujecie.
Na albumie znalazły się również momenty wytchnienia, takie jak Vesta z onirycznymi, pełnymi klimatu wokalizami oraz w dużej mierze ambientowe (momentami również metalowe) Flowers Off, jedyny na albumie instrumental.
Bardzo dobrze robi taki przerywnik, ponadto przygotowuje na wielki finisz, jakim jest Turn It Off.
Kompozycja zamykająca album stanowi godne zakończenie całości, a przy tym nieco monumentalne, biorąc pod uwagę podniosłość oraz sam czas trwania tracku. Przez ponad 8 minut słuchacze mają okazję obcować z surową odsłoną repertuaru Atavii i przekonać się, że to świetny album.
Ta spójna płyta najlepiej się sprawdza słuchana w całości, ale sprawdzana „na wyrywki” nie traci wiele.
Odsłuch można w zasadzie porównać do przyglądania się rytuałowi, przez który słuchaczy prowadzą oszczędne instrumentacje, ambientowe dźwięki i oczywiście niezastąpiony wokal Mai.
Datûra bez wątpienia znaleźli swoją niszę i oddanych fanów, tego samego życzę projektowi Atavia.
- ATAVIA – „To the Old Ones” (2026) - 22 września 2026
- LYRRE – „Nothing is Promised” (2026) - 28 maja 2026
- Lili Refrain, Moriah Woods – Katowice (15.04.2026) - 23 kwietnia 2026