Wraz z rozwojem swojej kariery Conan stali się marką solidnie granego doom/sludge metalu. Violence Dimension poprzedzili dobrymi singlami o właściwym składowi ciężarze i sile rażenia.
Foeman’s Flesh okazuje się mocnym otwieraczem, zawierającym w sobie cały toporny urok zespołu. Brzmienie jest gruzowate, a przy tym tak ciężkie, że dosłownie wgniata w ziemię, słowem – jest to wszystko, czego można się spodziewać po kolejnej pozycji w dyskografii Brytyjczyków. W pewnych momentach kawałek nieco się rozpędza, oczywiście w granicach właściwych doomowi, a zmiany tempa są na tyle interesujące, by zdobyć uwagę słuchaczy.
Na poprzednim albumie otrzymaliśmy Levitation Hoax, a nieco podobny tytuł Desolation Hexx pojawił się na najnowszym krążku. Z jednej strony jest to kolejny doom metalowy walec, a z drugiej bezlitosny natłok riffów pozostawiony na koniec – czego by nie powiedzieć o tym utworze, świadczy on niezbicie o tym, że Conan są w dobrej formie. Ta finałowa „galopada” w utworze, choć brzmi w stu procentach poprawnie, wypada jednak nieco blado przy wspomnianym Levitation Hoax.
Skojarzenia z poprzednim albumem zaczynają się tu nasuwać same, działając niestety trochę na niekorzyść najnowszego dokonania bandu. Owszem, Violence Dimension jest naprawdę dobre, ale nie mogłam się pozbyć wrażenia, że jednocześnie nieco zachowawcze.
Pewna przewidywalność wydawnictwa nie odbiera jednak przyjemności z odsłuchu. Weźmy na przykład Total Bicep, czyli kolejną dawkę muzyki spod znaku najcięższych, graną z werwą i zaciekłością. Pod koniec utwór robi się zresztą naprawdę odjechany, zahaczając o stonerowo-psychodeliczne klimaty, co po wcześniejszej nawałnicy riffów sprawia piorunujące wrażenie.
Są tu więc dobre momenty, podobnie jak w tytułowym utworze, gdzie tempo zwalnia, a Conan zapuszczają się w sludge’owe rejony. To dobrze przemyślane interludium i nieco lżejszy przerywnik w połowie wydawnictwa – mamy przecież do czynienia z barbarzyńskim składem Conan (pun intended), który nie ma w zwyczaju nagrywać krótkich płyt. Pełna wersja albumu (z bonusową ścieżką Vortexxion) trwa niemal godzinę, wiadomo więc, że Violence Dimension odsłuchane na jedno posiedzenie nieźle pogruchocze słuchaczom kości. A zresztą, siła rażenia krążka nie musi być ograniczona do jednego odsłuchu, prawda?
Od molochów trwających ponad 9 minut aż po znacznie krótsze utwory (w tym instrumentalne, trwające niespełna minutę Warpsword), Conan podążają wytyczoną wcześniej ścieżką i dostarczają słuchaczom solidnie wykonany, jakościowy doom/sludge metal. Nie sposób narzekać na nagrany w ten sposób materiał, nawet jeśli przemknęła mi przez głowę myśl, czy to wszystko, na co obecnie stać zespół.
Pewnie, że Conan nie odkrywają metalu na nowo, za to w swojej bojowo brzmiącej muzyce potrafią zawrzeć wiele ciekawych i sprawdzonych patentów.
Ocena: 7/10
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






