Lubię ten moment, w którym dotychczas przeciętny zespół pokazuje, że potrafi sobie wyrobić charakterystyczny styl i wreszcie wydaje interesujący materiał. Trochę liczyłam na to, że w wypadku Djevelkult tak właśnie będzie – w końcu lata działalności w scenie metalowej potrafią wiele zdziałać, a przeróżne kapele rozwijają swój styl. Odsłuch krążka Drep Alle Guder pokazał jednak, że chociaż nie wiem, jak bardzo bym chciała, nie mogę jeszcze zaliczyć Norwegów do tej grupy – na swoim najnowszym longplayu nie zaprezentowali bowiem nic, co nie pojawiłoby się już w ich wcześniejszej twórczości.
Muszę przyznać, że album zaczyna się mocnym akcentem. Tytułowy kawałek otwiera album z całkiem konkretnym ładunkiem siarki, zła i diabelskości, momentami riffy tną aż miło, wokal natomiast wypada jadowicie i nienawistnie jak należy. Track ma w sobie znamiona pewnej dzikiej, nieokiełznanej energii, od której porządny skandynawski black metal powinien kipieć, i którą zespół powinien moim zdaniem zawrzeć na swoim – trzecim już – wydawnictwie. Tymczasem Drep Alle Guder zdaje się gdzieś tracić rozpęd, zapominać o początkowej szybkości i schodzić do przeciętnego poziomu.
Owszem, materiał pozostaje wierny blackowej stylistyce i jest utrzymany przeważnie w szybkich tempach – za wyjątek można uznać I Kuldens Vold z nieco dłuższym, instrumentalnym wstępem. Pojawiają się tu też partie, które są wręcz żwawe, jak Den Forhatte, i wręcz chwytliwe. I chociaż całkiem nieźle się tego słucha, to żaden z utworów zebranych na Drep Alle Guder nie sprawia, że mam ochotę wrócić do płyty. Parę mocnych punktów to wciąż za mało, żeby krążek Skandynawów nazwać wciągającym.
Należy otwarcie przyznać, że artyści nie grają tutaj niczego odkrywczego i nie urozmaicają swojego katalogu, dostarczając po prostu więcej tego, co mogliśmy słyszeć w ich poprzednich dokonaniach.
Największą zmianą u Norwegów było chyba dołączenie do nowej wytwórni (z Saturnal Records zespół przeniósł się do Soulseller Records), jednak ani wydanie albumu w kolejnym uznanym labelu, ani fakt, że zespół zaistniał w scenie ponad dekadę temu, nie sprawia, że Drep Alle Guder słucha się lepiej.
Jako że to już trzeci album, nie sposób dawać Djevelkult taryfę ulgową, jaką przyznaje się debiutantom. Zwyczajnie ciężko rozróżnić ich od dziesiątek bandów tworzących obecnie w ich rodzimej Norwegii. Może i nic nie stoi na przeszkodzie, by fani gatunku przeznaczyli nieco ponad pół godziny swego czasu na tę płytę, jednak niewiele wskazuje na to, że album pozostanie w pamięci i wyróżni się spośród innych nowości na rynku wydawniczym.
Ocena: 5/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026

