FaustuS – Act I (2025)

Od premiery Act I (która miała miejsce na początku tego roku) minęło już trochę czasu, mogłem więc przysiąść do odsłuchu i recenzji nowej odsłony twórczości Cezara z właściwą dozą dystansu. Biorąc pod uwagę ostatnie, dość suche lata lidera Christ Agony, nie nastawiałem się na większe emocjonalne uniesienia, samego nastroju nie poprawiały też (delikatnie mówiąc) mocno stonowane opinie, na które tu i ówdzie udało mi się w międzyczasie natrafić.

Nie owijając w bawełnę napiszę, że nie jest to jakaś wyjątkowo zła płyta. Jest w niej zamysł, jest całkiem ciekawy black/gotycko/industrialny klimat, są pociągające momentami riffy i chwytliwe melodie (np. te pojawiające się w połowie Przywołania Wiedżm, czy pod koniec Adoracji Magów), za plus można poczytać też dynamiczną i klarowną produkcję.

Wszystkie te elementy są jednak tylko rodzynkami w cieście zdominowanym przez raczej generyczny (matko, ten automat perkusyjny), niewybijający się ponad przeciętność i zdecydowanie zbyt mocno rozwleczony materiał, przy komponowaniu którego po prostu zabrakło wystarczającej ilości dobrych pomysłów. Dodając do tego nadęty miejscami do karykaturalnych granic przekaz (już sam opis płyty woła o kąpiel oczu, a co dopiero niektóre fragmenty tekstów) dostajemy pozycję, którą warto potraktować raczej w roli ciekawostki, niż lektury obowiązkowej.

Pocieszenia doszukuję się w fakcie, że FaustuS (mimo wyraźnej zapowiedzi kontynuacji Act I) ma działać obok, a nie zamiast Christ Agony. Pozostaje mieć nadzieję, że na szykowanej na wrzesień Anthems, Cezar zdoła wykrzesać z siebie nieco więcej jakościowego materiału. Bo w to, że muzyk ma na to papiery, chyba nikt nie wątpi.

Ocena: 5/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .