Choć na polskiej scenie alternatywnej nie można narzekać na reprezentację związanych z gotykiem gatunków coldwave, gothic metalu czy nawet deathrocka, to gothic rock wydaje się w tym zestawieniu trochę zapomnianym gatunkiem. Tym bardziej ucieszyła mnie nowa redakcyjna możliwość, a mianowicie recenzja Some Are Born to Endless Night zespołu Fright Night.
Warszawski band nie rewolucjonizuje gatunku – trzyma się raczej sprawdzonych rozwiązań i nie jest to żaden zarzut. Ich wydawnictwo rozwija znaną formułę, co składa się na spójną płytę i album z prawdziwego zdarzenia. Fright Night w składzie: Łukasz Boldyn (wokal), Daniel Woźniak (gitara), Jarosław Grygiel (bas) oraz Kacper Żurawski (perkusja), brzmi na bardzo zgraną grupę, a ich materiału słucha się z przyjemnością.
Poza samym rockiem gotyckim jest tu nieco metalowego zacięcia oraz punkowej motoryki – dzięki temu materiał wypada świeżo i ciekawie.
Najlepszą zapowiedzią tego, co znajdziemy na albumie, jest klimatyczne intro Near Dark, które płynnie przechodzi w nośne singlowe Each Evil Needs a Home – ten numer należy wręcz nazwać „przebojowym”. Na najnowszej płycie Fright Night otrzymujemy bowiem pod dostatkiem chwytliwych riffów, świetnych linii wokalnych i melodii, które zapadają w pamięć. Wraz z Let the Right One In (które mogę Wam polecić chociażby ze względu na ciekawie zaaranżowane, zróżnicowane wokale) wspomniany utwór hołduje gatunkowym wzorcom i niezbicie świadczy o przynależności zespołu do nurtu gothic rocka. Sprawdzone patenty pojawiają się tutaj w interesujących i z diabelską precyzją odmierzonych proporcjach.
Album cechuje duże zróżnicowanie, a znacząca część materiału jest cięższa, niż na EP wydanym przez zespół w 2020. Cięższe jest przede wszystkim brzmienie gitar oraz basu, które nadaje całości mrocznej atmosfery. Klimat jest gęstszy, a momentami napięcie jest efektownie budowane – Halloween ‘78 zaczyna się wręcz w metalowym duchu, a szybkie tempo i nieco bardziej agresywny vibe utrzymywane są przez większą część trwania utworu. Do najbardziej żywiołowych partii należy zaliczyć również Blood on my Blade, które ponownie wnosi do albumu dawkę zaraźliwej energii.
Wszystkich spragnionych utworów utrzymanych w średnich tempach odsyłam z kolei do świetnych The Reaper’s Bride (bas został tu znakomicie podkręcony w miksie, dzięki czemu kawałek wypada naprawdę dobrze) i coveru Roky’ego Ericksona Night of the Vampire. Momentami oba utwory są złowieszczo powolne i to podczas odsłuchu tych dwóch ścieżek albumu uderzyło mnie, jak bardzo na korzyść Fright Night działa brak jakiegokolwiek przekombinowania i udziwnień. Praca gitar sprawdza się doskonale i bez wirtuozerskich solówek (zresztą po co to komu w muzyce gotyckiej? Wystarczy, że dobrze buja!), perkusja oraz bas dodatkowo akcentują mocniejsze partie, nadając całości głębi, a wokale nie tylko są niezmiennie utrzymane na wysokim poziomie, ale też idealnie wpisujące się w klimat Fright Night – czego chcieć więcej? Choć jest ciężej, niż dotychczas, to jest niezmiennie mrocznie, a muzyka przyciąga z hipnotyczną mocą.
Skoro o średnich tempach i wciągających utworach mowa, to muszę tu wspomnieć o jednym z moich faworytów, Major Arcana (i kolejny plus dla zespołu za wykorzystanie jednego z moich ulubionych motywów, czyli kart tarota). Po klimatycznym, w dużej mierze mówionym intro metalowe wtręty wybrzmiewają tu z podwójną mocą, a zmiany tempa po mistrzowsku budują napięcie. Z ręką na (oczywiście zimnym) sercu powiem Wam, że choć jest to jeden z najdłuższych kawałków na płycie, w żaden sposób nie da się tego odczuć. W ogóle 43 minuty trwania albumu to czas, który mija błyskawicznie i można się nieco zdziwić, kiedy okazuje się, że tytułowy numer albumu to utwór finałowy. Some are Born to Endless Night niesie ze sobą konkretną dawkę nośnego gothic rocka zahaczającego gdzieś o rejony psychedelic/occult, który funduje słuchaczowi znakomity muzyczny trip wprost w nieskończoną noc.
Kompozycje Fright Night bronią się same niezależnie od tego, czy albumu słuchamy od początku do końca, czy na wyrywki. Ich najnowszy album to kawał dobrze wyprodukowanej i z wdziękiem zaaranżowanej muzyki, który z pewnością znakomicie sprawdzi się w warunkach koncertowych.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że potrzebowaliśmy czegoś takiego na polskiej scenie.
Ocena: 8,5/10
Fright Night na Facebooku
Strona zespołu na bandcamp
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






