Hexvessel – „Nocturne” (2025)

Poprzednie wydawnictwo od Hexvessel, czyli Polar Veil, doczekało się godnego następcy w postaci Nocturne. Zebrana na albumie muzyka została premierowo zagrana na zeszłorocznym Roadburn, a krótko po festiwalu zarejestrowano materiał w studio i chwała zespołowi za to. Płyta jest cięższa, mroczniejsza i jeszcze bardziej zróżnicowana od poprzedniczki, a do tego tak dopracowana, że przy każdym odsłuchu można wyłapać coraz to kolejne niuanse.

Jeśli podobało się Wam Polar Veil, to istnieje spora szansa, że Nocturne przemówi do Was z taką samą (jeśli nie większą) siłą. Niesamowicie klimatyczny, przestrzenny i intrygujący, a jednocześnie pełen zapadających w pamięć melodii – taki jest Nocturne, na którym zespół wielokrotnie odchodzi od rocka zaprawionego psychodelą i progresywnością. Folkowy, rytualny aspekt ich muzyki wybrzmiewa tu wśród niemal blackmetalowego zgiełku, natłoku dźwięków i surowych, płynących z trzewi emocji.

Album stanowi również niezbity dowód na doświadczenie zdobyte przez artystów wchodzących w skład zespołu – i nie tylko. Mat McNerney, wszechstronny mastermind i założyciel grupy, gra tu nie tylko w asyście całego składu – słowem przypomnienia, Hexvessel to również Kimmo Helén odpowiedzialny za gitary oraz skrzypce, Jukka Rämänen za perkusją oraz Ville Hakonen na basie. Do współpracy zaproszono również artystów z Dødheimsgard, Oranssi Pazuzu oraz Grave Pleasures, co powinno ukontentować nawet najbardziej wymagających słuchaczy.
Na tym złożonym, wielowymiarowym albumie Hexvessel skłaniają się ku blackmetalowej ekspresji. Niektóre z utworów równie dobrze mogłyby się znaleźć na Polar Veil (takie jak Inward Landscapes czy A Dark & Graceful Wilderness), ale zdecydowana większość podąża ścieżką blackowego chłodu i agresji jeszcze dalej.

Zespół zadbał o zróżnicowanie utworów i tym sposobem na Sapphire Zephyrs usłyszymy chóry, a na Masked Spirit Wolf – skrzypce, gościnnie występuje tu też wokalistka Saara Nevalainen. Partie grane na klawiszach wzbogacają również pierwszą ścieżkę albumu oraz Mother Destroyer, co potęguje oniryczny klimat i aurę szamańskiego mistycyzmu, którą band opanował do perfekcji.
Chociaż jest tutaj blackmetalowa wściekłość, można ją określić mianem kontrolowanego chaosu.
Wybuchy dźwiękowej furii są zestawione ze znacznie spokojniejszymi partiami, jak ma to miejsce na najwolniejszym chyba z całego albumu Concealed Descent oraz Inward Landscapes, również zawierającym akustyczne interludium poprzedzające kolejną nawałnicę dźwięków utrzymaną w blackmetalowym duchu.
Pokusiłabym się o stwierdzenie, że Nocturne zawiera w sobie pewną bardzo mroczną duchowość i podejście do ekstremalnych odmian metalu jako do sztuki, filozofii i indywidualizmu, niekoniecznie ścigania się w tym, kto z większą werwą katuje swoje instrumenty czy bardziej zaciekle growluje.

Wszystkim tym, którzy z różnych powodów nie mogą przeznaczyć całej godziny na zapoznanie się z wydawnictwem, poleciłabym trzy najmocniejsze punkty: pierwszym z nich jest A Dark & Graceful Wilderness, które zasługuje na miano jednego z najbardziej chwytliwych numerów. Kolejne wyróżnienie muszę przyznać mojemu absolutnemu faworytowi, Unworld, z gościnnym udziałem Vicotnika (Dødheimsgard) już od pierwszych taktów zmiatającemu z planszy. Niezwykły klimat i ciężar kompozycji zapadają w pamięć i przez naprawdę długi czas nie chcą wyjść z głowy, a nowe oblicze Hexvessel dosłownie wgniata w fotel. Last but not least, finałowy Phoebus to wspaniałe zwieńczenie albumu, łączące dramatyzm z surową siłą.

Wydanie na wskroś zimowego albumu podczas letnich miesięcy może okazać się niezbyt trafionym pomysłem, który przejdzie bez należytego echa, jednak w wypadku Hexvessel był to strzał w dziesiątkę.
Nocturne to mroczne, ale też piękne dzieło. Tak samo, jak nie byłam w stanie zapomnieć o nim, wysłuchawszy go z pierwszego rzędu na Roadburn Festival 2024, podobnie nie wyłączałam go przez dłuższy czas po odsłuchu w domu. Choć album trwa niemal godzinę, zdecydowanie warto poświęcić mu swój czas, zagłębić się w klimat i (odpłynąć w kierunku przepastnych fińskich lasów). Album stanowi najcięższy element dyskografii grupy i bezsprzecznie jeden z najmocniejszych w całym ich katalogu.

Dziesiątki nie wystawiam jedynie dlatego, że mam całkowitą pewność co do tego, że Hexvessel zdołają nagrać coś jeszcze lepszego.

Ocena: 9/10

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .