Chociaż bardzo sobie cenię zespoły, które z każdym albumem są w stanie zaskoczyć słuchaczy, sięgając po niestandardowe rozwiązania, to lubię również wracać do kapel, po których zwykle wiem, czego się spodziewać. Do drugiej grupy mogę zaliczyć inspirowanych folkiem i psychodelą Hexvessel… a raczej mogłam ich zaliczyć do tej grupy, gdyż wraz ze swoim najnowszym albumem Polar Veil ten brytyjsko-fiński skład nieźle mnie zaskoczył.
Owszem, bywało i tak, że podniosłość i mrok pojawiały się już w repertuarze zespołu, zwłaszcza na poprzednim albumie Kindred. Jednak Polar Veil nie tylko nawiązuje do tego klimatu, ale wręcz podkręca atmosferę, na co przygotował słuchaczy już pierwszy singiel. A Cabin in Montana zapowiadał bowiem zwrot w inną stronę, bardziej posępną niż dotychczas, momentami wręcz black metalową.
Zastanawiało mnie, czy był to jednorazowy eksperyment mający jedynie zagościć na nadchodzącym longplayu, czy nadanie nowego kierunku. Przesłuchanie całości Polar Veil utwierdza w przekonaniu, że jest to raczej druga opcja, gdyż to właśnie świdrujące przejścia oraz posępny klimat kompozycji utrzymanych w wolnych i średnich tempach dominują w nowym materiale od Hexvessel.
Tym, którzy nadal nie są przekonani do odsłuchu, mogę doradzić jedynie nadrobienie zaległości i zapoznanie się np. z otwierającym album, znakomitym The Tundra is Awake. Nie zabrakło w nim podobnej atmosfery i w rezultacie mocno inspirowany folkiem, szamański klimat Hexvessel połączył się z iście blackowym tremolo oraz złowrogim, na wskroś chłodnym brzmieniem. Wszystkim tym elementom towarzyszy przejmujący, charakterystyczny wokal Kvohsta, założyciela projektu i głównodowodzącego w Hexvessel.
Im dalej w las, tym więcej północnego mroku. Przeszywające brzmienie gitar wybija się na płycie ponad lekko przytłumioną perkusję, a przepełniony emocjami wokal, uderzający czasem w dramatyczne tony, dopełnia upiornego wrażenia. To właśnie głos założyciela bandu jest jednym z najistotniejszych stałych elementów muzyki Hexvessel, podobnie jak oszczędność w środkach wyrazu. Warstwa muzyczna oraz tekstowa pozostają stosunkowo proste, nie uświadczymy tu przekombinowania czy przerostu formy nad treścią.
Raczej nie ma tu miejsca na wirtuozerskie popisy i przesadnie rozbudowane kompozycje. Najczęstsze są średnie i wolne tempa, takie jak na melancholijnym, wciągającym Listen to the River, pełnym doom metalowych wtrętów. Równie podniosłe, a przy tym wciąż mocno zabarwione black metalem, jest Older than the Gods z gościnnym udziałem Okoia, wokalisty grupy Bølzer. Brzmienie momentami skłania się tutaj ku nostalgii, momentami ku rytualności, jednak niezmiennie wywiera wrażenie na słuchaczu i wprost wwierca się w czaszkę, pozostając w pamięci na dobre.
Do najmocniejszych punktów wydawnictwa należy również Ring. Mroczna kompozycja rozpoczęta ciężkimi, przywodzącymi na myśl doom metal riffami, śmiało może zostać zaliczona do najlepszych na Polar Veil. Świetnie wypada również Crepuscular Creatures, miejscami niepokojący utwór, napędzany przez zapętlonym i bardzo przyjemnym dla ucha riffem… – przyjemnym pod warunkiem, że akurat mamy ochotę na Hexvessel w najcięższym jak dotąd wydaniu, z całym dobrodziejstwem szamańskiego inwentarza wprost z fińskich lasów.
Po tych złowrogich utworach, intrygujących zgrzytliwym brzmieniem, otrzymujemy track, który stopniowo wycisza album – mowa o Homeward Polar Spirit stanowiącym perfekcyjne domknięcie płyty.
„Hexvessel goes black metal”? Byłoby to duże uproszczenie, jednak wiele z wykorzystanych rozwiązań brzmi jak rodem z awangardowego lub atmosferycznego nurtu blacku. Może podobne brzmienie nie powinno nikogo dziwić, wszak założyciel grupy, wszechstronny Mat McNerney, poruszał się również po cięższych muzycznych rejonach i udzielał w zespole Code czy tworze tak niestandardowym, jak Dødheimsgard. Na Polar Veil różnorodność jego twórczości wybrzmiewa z pełną mocą, idealnie się przy tym wpisując w zimową aurę albumu.
Ekstremalna odmiana metalu zostaje potraktowana na Polar Veil w dość oszczędny sposób – być może tak black metal mógłby brzmieć w akustycznym wydaniu. Tak interesujący sound, a przede wszystkim tak świetnie zrealizowany pomysł, zasługuje na uwagę i powinien ukontentować dawnych fanów zespołu, zjednując sobie jednocześnie tych, którzy od Hexvessel domagali się więcej muzycznej ekstremy.
Ocena: 8/10
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






