Houle – Ciel Cendre et Misère Noire (2024)

Tematyka marynistyczna nie jest w metalu niczym szczególnie odkrywczym. Piewcami bujnego życia wilków morskich są (od niemal 4 dekad) piraci z Running Wild, czy (nieco której) korsarze z Alestorm, zaproszenie na pokład w przypadku Houle jest jednak czymś zgoła innym. W miejsce hulaszczej zabawy i romantycznych żeglarskich przygód, otrzymujemy bilet na rejs w sam środek sztormu, gdzie potęga oceanu, jego groza i gwałtowność uderzają słuchacza z pełną siłą i bezwzględnością.

Nie ma na Ciel Cendre et Misère Noire miejsca na podziwianie widoków egzotycznych zatok i archipelagów, jest za to walka o życie, utrzymanie właściwego kursu i przezwyciężenie sił natury. Zarówno muzycznie (z przewagą agresywnego, choć niepozbawionego melodii black metalu), jak i wokalnie (Adsagsona robi tu rzeczy naprawdę niebywałe, sięgając po growle, gardłowe wrzaski, piski, czy psychodeliczne zawodzenia) pościelone jest tu niebywale gęsto.

Kolejnym atutem Francuzów jest umiejętność sprawnej żonglerki nastrojami, przechodzenia między momentami huraganowej nawałnicy i nastrojowego wyciszenia (La Danse du Rocher, świetny Sur les Braises du Foyer, Sel, czy zamykający płytę Née des Embruns). Dodatkowo siada to wszystko od strzału, co zważywszy na debiutancki charakter materiału, robi naprawdę spore wrażenie.

Les Acteurs de L’Ombre Productions znów trafiło w sam środek tarczy, dostarczając jakościowego grania z trójkolorowym oflagowaniem. Jeśli w zeszłym roku przegapiliście ten album, nadarza się świetna okazja, by nadrobić zaległości.

Ocena: 8/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .