Chociaż Houle to paryski zespół, to tematyka ich ostatniej EPki budzi skojarzenia raczej z Bretanią lub innym francuskim regionem położonym nad Atlantykiem. W tekstach utworów nie brakuje odniesień do morskich podróży, bezlitosnej pogody czy legend z wybrzeża, jeśli zaś chodzi o samo brzmienie ich twórczości, Houle oferują black metal z jednej strony melodyjny na francuską modłę, z drugiej grany z należytą agresją i mocą.
Równowaga jest więc zachowana. Potwierdza to już otwierające album Le Continent, na którym odpowiednio wysoka dawka blackowej mocy i wściekłości świadczy o przynależności do gatunku, z kolei powolny, atmosferyczny motyw, który pojawia się wpleciony w outro, stanowi ciekawy kontrast.
Te nieco spokojniejsze, instrumentalne partie (jak na Au loin la tempête czy La dernière traversée), nie są jednak gwoździem programu. Repertuar Houle można określić mianem melodyjnego, jednak bez popadania w przesadę. Tym sposobem drugi ze wspomnianych utworów, La dernière traversée, pomimo spokojnego, klimatycznego wstępu przekształca się w black metal z prawdziwego zdarzenia, gdzie prym wiedzie mocny, miejscami upiorny wokal Adèle Adsa. Dobrze czytacie – mamy tu do czynienia ze zdolną frontwoman, której poziomu wokalnego nie powstydziliby się zasłużeni blackmetalowi wokaliści. Dodatkowo wyraziste gitarowe riffy rozpętują istną dźwiękową nawałnicę, a melodia pozostaje nośna, jednak nie ma w sobie nic z przesadnej (a już brońcie bogowie „radiowej”) chwytliwości.
Zespół utrzymuje poziom przez cały czas trwania wydawnictwa, co jest dużym atutem.
Houle zawierają w swojej twórczości konkretny ładunek black metalu, perkusja brzmi mocarnie, a skrzeczący wokal ma w sobie coś demonicznego. Potwierdza to ostatni utwór Sous l’astre noir, na którym wyrazisty rytm i istna lawina blastów dopełniają dzieła zniszczenia – finał EP Francuzów należy zaliczyć do efektownych.
Zespół skutecznie potrafi łączyć mroczne, a przy tym niepozbawione melodii riffy ze zmianami tempa i motywów. W dodatku materiał trwa niecałe pół godziny, co na EP jest słusznym metrażem – nie nuży słuchacza, a za to potrafi skutecznie zachęcić do śledzenia dalszych poczynań zespołu. Ja w każdym razie jestem ciekawa, co Houle zaprezentują na swoim pełnym wydawnictwie, które będzie miało swoją premierę 7 czerwca br.
Ocena: 7/10
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026
- Cold in Berlin – „Wounds” (2025) - 3 marca 2026
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025






