Infinity – The Untamed Hunger (2023)

Nie oceniaj książki po okładce” – ileż to razy w życiu przekonaliście się o prawdziwości tego powiedzenia? U mnie znalazło ono ostatnio zastosowanie w przypadku albumu The Untamed Hunger holenderskiego Infinity. Zerkając bowiem na front płyty, nawet przez moment nie spodziewałem się, jak fantastyczna kryje się pod nim zawartość.

Działający od 3 dekad zespół ma na swoim koncie siedem dużych albumów, z czego ostatni wydany nadkładem Immortal Frost Productions w połowie 2023 r. Tytuł krążka jest zresztą bardzo adekwatny do treści, bo mimo wspomnianego stażu, nowa płyta zespołu brzmi, jak wyraz wciąż niezaspokojonej potrzeby tworzenia jakościowej muzyki.

Infinity prezentuje tę bardziej melodyjną i rytualną twarz black metalu, która kojarzy się przede wszystkim ze szwedzkimi ikonami sceny. Oczywisty duch Dissection (ale także m.in. Necrophobic, czy Dark Funeral) unosi się nad muzyką Holendrów wraz z zapachem ceremonialnych kadzideł, traktowałbym go jednak raczej jako pewny punkt odniesienia, nie natomiast kierunek ślepego oddania.

Nowy album Infinity stoi przede wszystkim dobrymi kompozycjami, angażującymi uwagę już od pierwszego przesłuchania. Co ważne, mimo dość pokaźnego czasu trwania każdej z nich, numery nie sprawiają wrażenia ani rozciągniętych ponad miarę, ani niepotrzebnie przekombinowanych. Dochodzą do tego – obowiązkowe dla prezentowanego stylu – świetne melodie. Motywy z Ortus Luciferi, The Untamed Hunger, Infernam Aeternam czy absolutnie kapitalnego Hakathriel (kandydat na złoty medal) nie trafiają się w takim natężeniu znowu aż tak często.

The Untamed Hunger trafił w mój gust bez pudła. Gorąco polecam sprawdzić, czy w waszym przypadku nie będzie podobnie.

Ocena: 8/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .