Historia lubi się powtarzać. Tak jak początek zeszłego roku umilał mi w głośnikach album W połogu krakowskiego Porońca, tak w tym, na moim tapecie gości krążek L’appel du vide grupy Kir. Wspominam o tym nieprzypadkowo, bo oba zespoły są wyrazem twórczej aktywności Macieja Sobonia, działającego na polskim poletku black metalowym pod pseudonimem Ferment. Występującego tym razem w kolektywie z Harvestem, jednak w niemal bliźniaczym klimacie i z równie dużą siłą rażenia.
Podobnie jak w przypadku Porońca, Kir reprezentuje tę nowocześniejszą twarz polskiego black metalu (skojarzenia z Blaze of Perdition, Mānbryne, Outre czy Odrazą są tu jak najbardziej na miejscu), łączącego w sobie bezpośredniość i skomasowaną agresję z wyraźnie melodyjnym (choć ziejącym w swym wyrazie nihilizmem) i odpowiednio majestatycznym tonem. Zaletą L’appel du vide jest też jej przystępność, dzięki której, mimo całkiem porozciąganych czasowo kompozycji (Znów i Eter trwają po 8 minut, Apoptosis niemal 10) trudno o przesyt i znużenie.
Każdy z numerów debiutanckiego albumu prezentuje się bardzo przyzwoicie, jeżeli miałbym jednak wybrać swojego faworyta, to na pewno postawiłbym na zamykający krążek Apoptosis. Niezwykle udany track, skupiający, jak w soczewce, wszystkie atuty Kiru – wielowarstwowość, umiejętne zmiany napięcia oraz pełną głębokich emocji i podniosłości atmosferę. Całość przyozdobiona masywnymi wokalami i popisowymi partiami gitar.
Jedynym zauważalnym mankamentem pozostaje, w przypadku debiutanckiej płyty Kir, jej metraż. Wyłącznie 4 pełnoprawne utwory, składające się na nieco ponad 30 minut materiału, pozostawia spory niedosyt. W tym kontekście, albumowi bliżej do EPki (szczerze powiedziawszy, początkowo sądziłem, że krążek jest nią w istocie) niż długogrającego debiutu. Te dwa dodatkowe numery – oczywiście pod warunkiem zachowania poziomu pozostałych kompozycji – z pewnością pozwoliłyby powalczyć L’appel du vide o jeszcze lepszą notę.
Zdradzając taki potencjał, Kir ma szansę w przyszłości mocno namieszać. Czekam na kontynuację, trzymając mocno kciuki, by utrzymała ona poziom L’appel du vide (a także wydanego przed rokiem W połogu Porońca).
Ocena: 8/10
- Undead Can Dance II: Rope Sect, Natures Mortes – Toruń (31.01.2026) - 18 lutego 2026
- Actum Inferni – Insygnia diabelskiej władzy (2025) - 9 lutego 2026
- Angrrsth, Odium Humani Generis, Dola – Toruń (18.12.2025) - 2 stycznia 2026
Tagi: black metal, Ferment, Godz Ov War Productions, Harvest, Kir, L'appel Du Vide, recenzja, review.






