Dave Mustaine – Megadeth. Nieznana historia powstania legendarnej płyty „Rust in Peace”

david mustaine megadeth książka

Rok 1990. Na liście przebojów „Billboard 200” w USA triumfy święcą między innymi Phil Collins, MC Hammer czy Vanilla Ice. Muzyka popularna od kilku lat zmierza ku większej komercjalizacji, a niedawni herosi muzyki gitarowej próbują odnaleźć się w zmieniających warunkach. Rynek wyznacza nowe trendy, co dotknie wiele kapel metalowych na świecie.

Rok 1990. Thrash metal zdaje się powoli zamykać pewien rozdział w muzyce gitarowej. Anthrax wydaje ostatni krążek z Joey’em Belladonną na wokalu przed wieloletnim rozstaniem, choć Persistence of Time nie zapisze się w historii jako ich najlepsze dzieło. Slayer zamyka najlepszy okres w swojej karierze potężnym Seasons in the Abyss. Metallica wraca do studia, by zabrać się za nagrywanie swojego „Black Albumu”, który okaże się za rok.

Tymczasem ostatnia kapela z „Wielkiej Czwórki”, dowodzony przez Dave’a Mustaine’a Megadeth, wypuszcza 24 września swoje opus magnum. Płyta Rust in Peace z miejsca stała się klasykiem gatunku, za który uważana jest po dziś dzień.

Mija trzydzieści lat, a Dave Mustaine wciąż występuje pod szyldem Megadeth. Niedawno ukazało się na naszym rynku tłumaczenie jego książki, która odsłania kulisy powstania najważniejszego albumu w karierze „Rudego”. Wokalista spisał swoje wspomnienia dotyczące powstawania legendarnej płyty wraz z kilkoma zaproszonymi gośćmi. Wśród nich znaleźli się muzycy współtworzący Megadeth w momencie powstawania albumu, a także parę zaprzyjaźnionych osób.

Pozycja, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa SQN, to prawdziwy must-have dla wszystkich fanów kapeli. Mustaine odkrywa nieznane dotąd karty na temat zespołu, relacji pomiędzy członkami, a także samego procesu tworzenia Rust in Peace.

Historie snute są lekkim językiem, a także z poczuciem humoru, a zaczynają się jeszcze w 1988 roku. Muzycy przedstawiają tło wydarzeń, które spowodowały pierwszy poważny rozłam w zespole. O późniejszych zmianach personalnych musiałaby pewnie powstać osobna książka. Warto wspomnieć, że przez szeregi Megadeth przewinęło się dziesięciu gitarzystów, czterech basistów i dziewięciu perkusistów. David Ellefson został w tym roku wyrzucony z grupy, co czyni Mustaine’a jedynym oryginalnym członkiem kapeli.

Książka o Rust in Peace została stworzona w taki sposób, by zapewnić wielogłos, jak również możliwość swobodnej wymiany opinii. Dyskutanci na kartach pozycji odbijają między sobą piłeczkę, wzajemnie uzupełniając swoje wspomnienia i przemyślenia. Wyraźnie podsycone alkoholowo-narkotykowymi jazdami, historie muzyków i zaprzyjaźnionych osób obfitują w informacje, które zainteresują każdego fana Megadeth.

Na kartach książki Mustaine i spółka dzielą się swoimi prawdziwymi odczuciami na temat dziewięciu utworów, które znalazły się na Rust in Peace. Fani mogą czuć jednak nieco żalu o brak brawurowych historii z tras koncertowych, które promowały ten wybitny krążek. W zamian otrzymujemy zapewnienia o świetnej dyspozycji muzyków na scenie i przygotowaniu się do pisania kolejnego albumu, Countdown to Extinction.

Z typowym dla siebie egoizmem, Mustaine konkluduje historię powstania Rust in Peace porównując się do ucieleśnienia amerykańskiego snu. Jego zdaniem, żaden muzyk, który opuścił szeregi grupy, nie zrobił takiej kariery, jak on po rozstaniu z Metalliką. Pod tym względem trzeba chyba jednak „Rudemu” oddać słuszność.

Mimo to, w roku 2020 nie udało się kapeli zorganizować trasy na trzydziestolecie krążka. Ówczesny perkusista Megadeth, Nick Menza, zmarł w roku 2016. Gdyby plany zorganizowania takiej trasy miały miejsce, to i tak pokrzyżowałaby je pandemia koronawirusa.

Megadeth to kapela, którą albo się kocha albo nienawidzi. Sam kiedyś należałem do tej pierwszej grupy, dziś już twórczość „Rudego” nie robi na mnie takiego wrażenia. Wciąż jednak dobrze było przenieść się o paręnaście lat do czasów, gdy w moich głośnikach królowały numery Hangar 18 czy Take No Prisoners.

Do twórczości Megadeth podchodzę z sentymentem, zaś do książki Mustaine’a radzę podchodzić z dystansem. Wybujałe ego twórcy kapeli wyziera praktycznie ze wszystkich jego wypowiedzi, co może utrudniać pozytywne nastawienie Czytelnika do tekstu. Szczęśliwie książkę charakteryzuje na tyle lekki język, że jej przeczytanie nie zajmuje długo.

Megadeth. Nieznana historia powstania legendarnej płyty „Rust in Peace” nie jest książką idealną. Nikt jednak nie oczekuje od niej, by taką była. Dla każdego zwolennika twórczości Mustaine’a powinna stać się lekturą obowiązkową. Ostateczną ocenę należy także pozostawić tym, którzy na co dzień rozkoszują się w muzyce Megadeth. Jak dla mnie, rozdział ten jest już chyba bezpowrotnie zamknięty.

vlad
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .