„Shades of Darkness Magazine” to dość nowa inicjatywa mająca dostarczyć fanom muzyki ekstremalnej ciekawych treści za pośrednictwem wywiadów z artystami związanymi ze sceną.
Choć z pierwszym numerem tego czasopisma zapoznałem się dość późno, lektura debiutanckiego numeru wciągnęła mnie niemiłosiernie. Rozmowy przeprowadzane przez redaktora naczelnego „Shades of Darkness Magazine”, a tak naprawdę Filipa „Welanda” Kowalczuka, stały na bardzo wysokim poziomie. W zapisach rozmów czuć było zarówno dociekliwość, jak i wiedzę na poruszany temat. Zgoła inaczej było z tekstami gościnnego redaktora, Roberta Góreckiego, i to raczej nie przypadek, że w drugim numerze za wszystkie wywiady odpowiada Weland. Decyzję naczelnego w pełni rozumiem, bowiem jakość tekstów to priorytet najwyższej wagi. Zapewne była to dla autora tytaniczna praca, ale czytając jakikolwiek wywiad, zostajemy wciągnięci w tę rozmowę w 100 procentach.
Sporym atutem tego pisma, oprócz wspomnianej jakości wywiadów, jest obszerność (pierwszy numer liczy sobie 215 stron, drugi 260) oraz kapitalna oprawa graficzna – nawet paginacja poszczególnych segmentów jest opracowana tak, aby korespondować z klimatem prezentowanego zespołu.
Tak jak w pierwszym numerze, tak i tutaj wydawca bardzo zgrabnie manewruje i dobiera rozmówców. To spory plus, że SoD nie wypełnia stronic grupami z metalowego topu, a miksuje wykonawców z całego podziemia, takich jak Nekkrofukk, Witchfuck, Dola, Black Altar, Codex Nero, i Baalzagoth z gwiazdami gatunku: Gaahls Wyrd, Enthroned, Midnight, Hate, Watain, HammerFall, Destruction, Marduk, Immolation czy Saxon, a także niemetalową, lecz szanowaną w metalowym światku – Wardruną.
W nowym numerze nastąpiło kilka zmian, jak choćby w doborze czcionki, która jest mniejsza, ale nadal dobrze czytelna. W „dwójce” doszedł też pewien eksperyment, bowiem magazyn jest dwuczęściowy. Zarówno pierwszą, jak i czwartą stronę okładki – co, jak się za moment okaże, jest numeracją umowną – można traktować jako początek czasopisma. W praktyce zabieg ten umożliwia czytanie z dwóch stron. Byłem do tego nastawiony sceptycznie, kiedy wydawca podzielił się informacją o tym rozwiązaniu, i kiedy czytam magazyn – uczucie to się nie zmienia. Uważam to za niepotrzebne kombinatorstwo . Świetnym natomiast pomysłem jest dołączenie podpisanych przez artystów plakatów w formacie A4. Na ścianie można umieścić wizerunki muzyków z Hate, Nekkrofukk, Besatt, Black Altar, Offence i Witchfuck.
Bardzo ciekawym pomysłem na artykuł jest tekst Ars Magna, czyli sztuka w muzyce. Nie chcąc spoilerować, po prostu polecam każdemu sięgającemu po najnowszy numer „Shades of Darkness Magazine”.
Nieco gorzej wizualnie prezentuje się rubryka z recenzjami płyt. Do samej treści nie mogę się przyczepić, jednak warto byłoby pomyśleć nad wyróżnieniem nazwy zespołu i tytułu płyty oraz pozbyć się dopisku: „nośnik: streaming”. Jeszcze jedna sugestia z mojej strony – zrezygnowałbym z tej mnogości logówek zespołów na okładkach.
Jak w pierwszym numerze nieraz wyłapałem błędy w korekcie i redakcji, tak w najnowszej odsłonie, jest naprawdę dobrze. Dostajemy esencję rozmowy bez stylistycznych i literowych wpadek.
Z ręką na sercu polecam zatem najnowszy numer „Shades of Darkness Magazine”. Przy okazji życzę redaktorowi naczelnemu niegasnącego zapału, bo przy takim ogromie obowiązków to ultraważna kwestia. Na pewno nie boję się o zawartość kolejnych numerów, bo ta jest w każdym dotychczas wypuszczonym po prostu świetna. Moim skromnym zdaniem uważam, że jest to powiew świeżości i jakości na polskim rynku prasy muzycznej. Polecam i zachęcam do wspierania i czytania.
- Muzycy TURBO doceniają nastolatków z ADHD - 28 stycznia 2026
- Wrocławski ODYUM na koncercie w Poznaniu - 27 stycznia 2026
- Wygraj bilet na koncert zespołu NAPALM DEATH - 27 stycznia 2026
Tagi: Baalzagoth, Codex Nero, czasopismo muzyczne, Gaahls Wyrd, gazeta o muzyce metalowej, magazyn, recenzja, review, Shades of Darkness Magazine, Wardruna, Watain, wywiad.






