Meurtrières – Ronde de nuit (2023)

Mocno odwlekałem przygodę z tym krążkiem. Patrząc na koślawą okładkę oraz nazwę zespołu i tytuł płyty zwiastujący zderzenie z językiem francuskim, niezbyt paliłem się do odsłuchu debiutu Meurtrières. Jak to jednak często bywa, pozory okazały się mocno mylące, a wydana nakładem Gates of Hell Records płyta heavy metalowców z Lyonu bardzo udana i zajmująca.

Prochu francuscy mordercy oczywiście nie wymyślają, Ronde De Nuit to na wskroś klasyczne heavy metalowe granie, gdzie potupajka goni potupajkę, szczęk oręża i tętent kopyt miesza się wykrzykiwanymi w bitewnym szale zaklęciami magów, a głównymi składowymi krajobrazu są ogień, tumany kurzu i nasiąknięte krwią połacie pól.

Co jednak najważniejsze, słychać w tej muzyce szczerą pasję i nerdowski wręcz zapał, żywiołowość i niepozorowane oddanie, któremu autentycznie wierzę. Dodając do tego masę zgrabnych riffów, chwytliwych kompozycji i energetycznych wokali niejakiej Fiony (dzięki której muzyce Francuzów dość blisko do twórczości takich składów jak Tower, czy Smoulder) dostajemy do rąk zaskakująco udany album.

Uroku całości dodają momenty, gdy Meurtrières dorzucają do kotła szczyptę occult/gotyku (Aucun Homme, Aucun Dogme, Aucune Croix, Alma Mater, Chevaleresses Du Chaos), od którego aż ciepło robi się na serduchu. Nic nie poradzę na to, że nawet przy tej całej (na wpół amatorskiej) otoczce, bawię się z Nocną Strażą naprawdę dobrze.

Notę świadomie nieco zawyżam, jednak za pierwotnie krzywdzące nastawienie należy się mały bonus.

Ocena: 8/10

Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .